piątek, 12 lipca 2013

Ross i Laura RAZEM?

Kochani!!!!
Albo to pogłoski albo Laura i Ross sobie z nas żartują, ale piszą, że są RAZEM!! :D Osobiście mam nadzieję, że jest to prawda, bo jeżeli tak to bardzo cieszę się ich szczęściem :) sama jestem w ich wieku, więc wiem, że jest to jedno z piękniejszych rzeczy w tym czasie :3

Tu macie małe potwierdzenie tego co piszą na asku. Pierwsze zdjęcie jest z ich wspólnego konta, drugie z  Rossa, a reszta jest z konta Laury.

Cieszycie się? Mam nadzieję, że sobie nie żartują i nas nie okłamują, bo ja już się nastawiłam na to, że są razem :)
Miłego czytania!!! :* <3

czwartek, 11 lipca 2013

XVI Rozdział

*oczami Trish*
Zapukałam do drzwi wejściowych domu Allyson. Nie wiem czemu, ale nikt nie otwierał. Miałam nadzieję, że przyjaciółka będzie w domu. Jednak tak nie było i to wprowadziło mnie w lekkie zakłopotanie. I co ja mam teraz zrobić? Pierwsza myśl, jaka wpadła mi do głowy, była taka, że dziewczyna jest u Austina. Bez większego zastanowienia postanowiłam tam pójść.
*Kilkanaście minut później*
Po przejściu całej drogi pieszo w końcu dotarłam do domu, w którym mieszkał blondyn. Zapukałam do jego drzwi. Nikt nie odpowiadał. Spojrzałam na wille przyjaciela. Na górze paliło się światło, miałam wrażenie, że tam mieści się pokój blondyna. Bez chwili zastanowienia zadzwoniłam do przyjaciółki. Nie odbierała. Spróbowałam jeszcze raz. Nadal nic. Trochę się zdenerwowałam, bo nie lubię jak ludzie nie odbierają ode mnie  telefonów. Postanowiłam zatelefonować do Austina. Po kilku sygnałach w końcu odebrał telefon.
-Halo? - spytał głos po drugiej stronie słuchawki.
-Austin? Jesteś w domu? - od razu zadałam pytanie patrząc na oświetlony pokój.
-Tak.
-To czemu nie otwierasz drzwi?
-Wybacz, tak jakoś wyszło - powiedział to jakimś dziwnym głosem.
-Jest z tobą Ally? - spytałam. Długo czekałam na odpowiedź, bo blondyn przez pewien czas nie odpowiadał.
-Nie - odpowiedział ledwo słyszalnym głosem. Zaczęłam zastanawiać się co mam teraz zrobić. Nigdzie nie mogłam znaleźć przyjaciółki. Po chwili zastanowienia postanowiłam porozmawiać z Austinem.
-A wpuścisz mnie? - spytałam niepewnym głosem. Na tę odpowiedź nie czekałam długo.
-Jasne, daj mi chwile - powiedział to i po prostu się rozłączył.
Nie czekałam długo na to, aby mi otworzył drzwi. Stałam przed nimi i czekałam. W końcu usłyszałam znany mi "klik" oznajmujący otwarcie się ich. Nacisnęlam więc klamkę i po prostu weszłam. Zobaczyłam blondyna. Szedł na górę po schodach i był odwrócony do mnie tyłem.
-Wchodź. Chcesz coś do picia? - spytał nawet na mnie nie patrząc.
-Nie, dzięki - powiedziałam. On tylko kiwnął głową i pognał do swojego pokoju. Uznałam to za zaproszenie, może niezbyt delikatne, ale ujdzie. Najzwyczajniej w świecie podążyłam za przyjacielem. Weszłam do jego pokoju. On siedział na łóżku z twarzą nie odwróconą do mnie. Nie wiedziałam o co chodzi, bo chłopak nawet nie drgnął, gdy ja przekroczyłam próg pomieszczenia. Coś się tu dziwnego działo. Czułam to i chciałam dowiedzieć się o co chodzi, dlatego zaczęłam rozmowę.
-Chciałam porozmawiać z Ally, ale nigdzie jej nie ma. Nie widziałeś jej może? - spytałam blondyna. On jednak nic nie odpowiedział, jedynie pokiwał przecząco głową. To mnie zastanowiło - No, ale z tego względu, że jej nie mogę znaleźć to chcę porozmawiać z tobą - zrobiłam małą przerwę w mówieniu, aby zobaczyć jak on zareaguje. Ani drgnął. Westchnęłam ciężko i usiadłam na fotelu, który stał na przeciwko łóżka. Twarz Austina nadal była dla mnie niewidoczna - Chciałam podzielić się z tobą swoimi przemyśleniami... na temat Ally - o! Nareszcie się poruszył. Tylko się wzdrygnął, ale zawsze coś. Milczał, więc kontynuowałam - Zauważyłam, że ona ostatnio dziwnie się zachowuje... Mam na myśli to, że po twoim wypadku zaczęła dziwacznie zachowywać się w stosunku do Dallasa. Pamiętaj, że mówię ci to, bo jesteś jej chłopakiem i wiem, że to także ciebie dotyczy- zauważyłam jak jego ciało się napina. Lekko się wzdrygnął - Ale chodzi o to, że ona się krępuje w jego towarzystwie i od razu od niego ucieka... jakby bała się, że coś wyjdzie na jaw, jakiś sekret... - westchnęłam ciężko, bo trudno było mi wypowiedzieć następujące słowa - Myślę, że coś może ich łączyć... jakby coś między nimi się wydarzyło... - wydusiłam z siebie. Zauważyłam jak Austin lekko się prostuje i odwraca twarz w moją stronę. To jak wyglądał mnie zadziwiło. Miał podkrążone i czerwone oczy. Widać było, że płakał. Spojrzał na mnie pustym wzrokiem. Ale w jego oczach zauważyłam gniew i złość. Nie wiem na kogo, ale na pewno nie na mnie. Czułam to. W jednej chwili chłopak wstał i podszedł do okna. Był zmizerniały, a jego ruchy ciała świadczyły o bezsilności. Nie wiem co się stało, ale on cierpiał. Stanął twarzą do okna, więc znów jej nie widziałam. Nie zauważyłam też jego miny pokazującej jego ogromne cierpienie. Nie widziałam też smutku w jego oczach i to, że patrzy w swoje odbicie w szybie beznamiętnym i pustym wzrokiem. Także nie wiedziałam, że po moich słowach poczuł nieprzyjemne ukłucie w sercu.

*oczami Ally*
Z oczu płynęły mi łzy. Gorzkie łzy. One zakrywały mi pole widzenia. Nawet nie wiem gdzie biegłam. Po prostu chciałam uciec... Uciec od tych wszystkich smutków i problemów. I od bólu serca... Przed moimi oczami wciąż miałam twarz Austina. Jego cierpienie, zdziwienie i poczucie zdrady. To wszystko dopełniały łzy cieknące po jego policzkach. Zacisnęłam usta. Wpadłam na jakąś ścianę. Walnęłam w nią głową. Tak bardzo to zabolało, że aż się zatoczyłam do tyłu i upadłam na ziemię. Przyłożyłam dłoń do czoła czyli miejsca, w którym się uderzyłam. Otworzyłam szerzej oczy. Ciekła mi krew. Z całej tej mojej bezsilności usiadłam na zimnej ziemi i zakryłam swoją twarz rękoma. Zaczęłam łkać. Na nic innego nie miałam siły. Po prostu siedziałam tak w świetle księżyca, które padało na moje ciało...

Ze zmęczenia usnęłam. Gdy się obudziłam lekko podniosłam głowę i spojrzałam na zegarek. Było po 22 czyli spałam ponad godzinę w jakimś zaułku. Rozejrzałam się wokół. To było okropne miejsce - obskurne, zaniedbane, ciemne i śmierdzące. Zaczęłam zastanawiać się kto tu może przychodzić. Zapewne nikt oprócz mnie. Rozglądając się doszło do mnie, że nie wiem gdzie jestem. Nie miałam pojęcia gdzie mnie poniosło. Wstałam na równe nogi, gdy usłyszałam jakiś dziwny dźwięk. Przestraszyłam się, dlatego biegiem oddaliłam się od miejsca, w którym przebywałam. Starałam się znaleźć jakiś środek transportu, aby dojechać do domu. Po paru minutach znalazłam dużą ulicę, a przy niej przystanek autobusowy. Odetchnęłam z ulgą, gdy zrozumiałam, że wiem gdzie się znajduję. Mój dom był dosyć niedaleko, a willa Austina nieco dalej. Musiałam przebiec wtedy koło pięciu kilometrów. Dużo, a najciekawsze jest to, że czułam jakbym przebiegła tylko pare set metrów. Przeszło mnie dziwne i nieprzyjemne uczucie, a temu wszystkiemu towarzyszył ból. A całej tej sytuacji nie byłoby gdyby nie Dallas. Ze złości zacisnęłam usta i oczy. Przez niego to wszystko się wydarzyło! Z ogromnej wściekłości na niego ruszyłam przed siebie szukając jego domu.
* * * * *
Cała zdyszana podeszłam do domu bruneta. Bez chwili namysłu zaczęłam walić pięściami w drzwi. Nie obchodziło mnie czy kogoś obudzę czy zdenerwuję swoim zachowaniem. Waliłam i waliłam. Trwało to długą chwilę, za długą jak dla mnie. Wreszcie ktoś otworzył drzwi. Swoimi zwężonymi oczami ujrzałam bruneta. Na jego widok narosła we mnie złość.
-Cieszysz się? - spytałam patrząc na niego złowrogo. Chłopak na mój widok otworzył usta ze zdziwienia.
-O co ci chodzi? - powiedział marszcząc brwi - I coś ci się stało? - spytał przyglądając się mojej twarzy.
-Nie zmieniaj tematu! - krzyknęłam na niego. Wciąż na niego patrzyłam, ale za nim ujrzałam lustro, a w nim moje odbicie. Na ten widok otworzyłam szerzej oczy. Z powodu płaczu tusz mi się rozmazał, miałam przeciętą wargę i dużą ranę na czole w kształcie kreski, z której leciała krew. Moje ubrania były mokre i brudne. Wyglądałam jakbym prysznica nie widziała od tygodnia.  Tak, coś mi się stało. Wyglądałam jak okropne widmo - Nie cieszysz się? - spytałam się go po raz kolejny. Chłopak zmarszczył brwi.
-Ale o co ci chodzi? - zapytał nie rozumiejąc mnie.
-Pewnie już wiesz, ale i tak ci powiem. Zerwałam z Austinem! Zadowolony?! - wykrzyczałam mu prosto w twarz. Dallas otworzył oczy ze zdziwienia i uśmiechnął się lekko. Wiedział - Teraz możesz mi dać spokój i moim bliskim - wypowiadając te słowa odwróciłam się i już ruszyłam przed siebie, oddalając się od niego. Szłam tak chwilę, bo nagle ktoś złapał mnie za ramię i odwrócił w swoją stronę. Trochę to zabolało, bo chłopak za mocno mnie ścisnął.
-Nie taka była umowa - powiedział brunet, gdy moja twarz stanęła przed jego.
-Była! Zostawiam Austina, a ty dajesz mi spokój! - wściekłość nadal mnie nie opuszczała. Czego on ode mnie jeszcze chce?, spytałam siebie w myślach.
-Nie. Ty zrywasz z Austinem, a potem chodzisz ze mną. Taka była umowa. Nie pamiętasz? - spytał niewinnie. To mnie zszokowało. Miał rację, tak powiedział. Zaczęłam szybciej oddychać ze stresu i przezrażenia.
-Co? - spytałam, a do oczu zaczęły napływać mi łzy.
-Będziemy teraz razem, kochanie. Dam ci szczęście, na które zasługujesz - powiedział kładąc ręcę na moich ramionach. Powoli zaczął się przybliżać.
-Co ty wygadujesz?! Ja z tobą nie będę. Nigdy! - wykrzyknęłam i z całej mojej siły odepchnęłam go od siebie. Ten tylko lekko się zatoczył do tyłu i spojrzał mi w oczy.
-To nasza umowa jest nieważna - powiedział i wzruszył ramionami. Dobrze wiem, że on nie żartuje, bo jemu nie zależy na nich jak mi. To znaczy, że muszę być z nim, aby chronić bliskie mi osoby. Patrzyłam mu w oczy. Po raz kolejny poczułam ukłucie w sercu. To tak bardzo bolało. Ta bezsilność...
-Dobrze - szepnęłam - Będę z tobą. Mamy umowę -westchnęłam ciężko. Stałam tak w ciemności i zaczęłam płakać. Teraz jestem więźniem. Dallas spojrzał na mnie i podszedł powoli. Stanął przede mną i objął. Nie wyrywałam się, teraz już nie mogę. Przez moje łzy spojrzałam w jego oczy. Miał ciepły wzrok. Po raz pierwszy od momentu, gdy zaczęłam chodzić z Austinem, on się czule do mnie umiechnął. To było szczere. Tak mi się wydawało. Miałam nadzieję, że to wszystko nie będzie takie straszne, że pośród tego bałaganu znajdę jeszcze szczęście. Chociaż tego nie chcę to musze zbudować go z nim. Z brunetem, który objął mnie troskliwie. Z człowiekiem, z którym nie czuję się bezpieczna.

---------------
Siemano kochani! :*
Jak tam wakacje? Ja właśnie jestem na wyjeździe, więc trochę ciężko jest mi pisać, ale jakoś idzie :D
Mam wrażenie, że rozdziały są coraz gorsze i mniej ciekawe. Nie wiem czemu, ale chwilowo straciłam ten mój zapał i chyba to widać :/
A jak wam podoba się rozdział? Podoba czy nie? PISZCIE i nie męczcie mnie moją niepewnością. Każdy komentarz sporo mi mówi o wszystkim. Dlatego im więcej tym lepiej :)
Pozdrawiam, całuję i życzę miłych wakacji! :*

piątek, 5 lipca 2013

XV Rozdział

*oczami Ally*
Czekamy pod salą. Ja, Austin i Dez trochę niecierpliwimy się, ponieważ Trish już długo  przebywa po drugiej stronie drzwi. To zrozumiałe, że casting musi trwać trochę czasu, ale żeby prawie godzinę? To chyba zbyt długo. Poza tym to miała być formalność, więc czemu Trish jeszcze nie wyszła?
Poszłam po kawę do automatu. Byłam trochę zmęczona. Poprzedniego dnia ćwiczyliśmy scenki do nocy. To ciągłe poprawianie przyjaciółki i dawanie jej pewnych rad było trochę nużące i wyczerpujące. Zresztą każdy wyglądał na wykończonego. Austin już od dwudziestu minut śpi na krześle, a Dez wciąż pije kawę z automatu. Muszę przyznać, zamulamy. Cóż... Czasem trzeba.
Wrzuciłam pieniążek do maszyny i po chwili dostałam swoją słodzoną białą kawę. Upiłam łyk i poszłam usiąść na swoje miejsce między chłopakami. Siadając ziewnęłam ze zmęczenia i znudzenia. Poczułam na sobie wzrok Deza.
-Zmęczona?
-Odrobinę. Dlatego wciąż piję kawę - skinieniem głowy wskazałam na kubek. Rudzielec tylko kiwnął głową ze zrozumieniem. Mamy podobny sposób na taki stan.
-Ile można tam siedzieć? - spytał z irytacją w głosie.
-Nie wiem. Ale mnie też wydaje się dziwne, że tak długo tam jest - podzieliłam się ze swoim zdaniem łykając przy tym gorący napój. Patrzyłam przed siebie pustym wzrokiem. Jestem nieżywa.
-To dziwne... A może coś się stało? - spytał lekko zmartwiony swoją obawą.
-Na pewno nie. Nie denerwuj się - odpowiedziałam bez zastanowienia, ale sama chwilę zaczęłam się nad tym zastanawiać. Wtem mój telefon zaczął wibrować. Wyjęłam go z torebki i spojrzałam na ekran. Dostałam wiadomość.
"Będzie płacz"
Zmarszczyłam brwi i zmrużyłam oczy czytając tego smsa. Nie rozumiałam go. O co znowu chodzi? Jakby w odpowiedzi na moje pytanie z sali wybiegła Trish. To było takie niespodziewane, że nie wiedziałam jak zareagować. Po prostu siedziałam w osłupieniu z telefonem w ręku. Widziałam jak czarnowłosa odbiega od nas.
-Trish! - krzyknął Austin i od razu zaczął gonić przyjaciółkę. Nie wiem kiedy zdążył się obudzić, ale cieszę się, że tak się stało, bo po chwili zatrzymał dziewczynę - O co chodzi? - słyszałam głos w oddali. Chłopak nie otrzymał odpowiedzi, bo Trish nagle zaczęła płakać. Zauważyłam oszołomienie na twarzy blondyna. Jedyne co zrobił to mocno przytulił przyjaciółkę do siebie dając jej ochłonąć. Chwilę tak stali, a ja z Dezem patrzyliśmy na siebie zdziwieni i przejęci. Byliśmy w wielkim szoku. Nikt nie rozumiał co się dzieje. Parę sekund później czarnowłosa trochę się uspokoiła, dlatego wraz z blondynem podeszli do nas.
-Co sie stało? O co chodzi? - spytał przejęty Dez. Austin pokiwał przecząco głową starając się powiedzieć, że nic nie wie. Trish, ze łzami w oczach, wciągnęła pare razy nos i zaczęła mówić:
-Ktoś dokonał sabotażu na moim castingu - wyznała wycierając nozdrza.
-Co? - spytałam z niedowierzenia i szoku.
-Ale jak to? - spytał Dez z takimi samymi emocjami jak moje.
-No weszłam tam do nich i się im przedstawiłam. Oni powiedzieli co mam zagrać no i poszłam się przygotować... - mówiła dosyć niewyraźnie, ale dało się ją zrozumieć - Poszłam do drugiego pokoju, w którym czekał na mnie jakiś mężczyzna. Wręczył mi drugi tekst i powiedział, że tamten jest zły i mam się z tego przygotować. Trochę mnie to zdziwiło a nawet przeraziło, ale przyjęłam to do wiadomości i zaczęłam czytać tekt i przypisy. W didaskaliach były dziwne rzeczy, które miałm robić. Tak jak wzięcie syropu klonowego i wylanie go po całym pokoju. Tak samo z wodą. Tego typu rzeczy miałam zrobić. Mężczyzna wyjaśnił mi, że to wszystko jest po to, aby przekonać się czy jestem zorganizowana i otwarta na nowe możliwości. To mnie przekonało. Po paru minutach przygotowań poszłam zaprezentować im mój występ - przerwała na chwilę, aby zaczerpnąć powietrza - Wszystko szło dobrze do momentu dziwnych zagrań... W tekście miałam udawać szaloną. Więc krzyczałam, śmiałam się jak wariat i biegałam po sali rozlewając wodę i syrop. Wylałam je na ludzi, którzy mieli mnie przyjąć... - łzy płynęły po jej policzkach strumieniami - Zrzucałam nawet jakieś przedmioty ze stołów dopóki mi nie przerwali. Na ich twarzach malowała się wściekłość. Nie umiem opisać ich złości. Oni nie wiedzieli czemu tak się zachowuje! Gdy chciałam pokazać im mój tekst i co tam jest napisane, nie chcieli tego widzieć i mnie słuchać. Broniłam się. Mówiłam, że w drugim pokoju był mężczyzna, który podarował mi tekst i mi doradzał oraz że pracował dla nich. Oni zarzekali się, że nikogo nie zatrudnili, że zmyślam. Więc pokazałam im tamten pokój, aby znaleźć tego mężczynę, żeby on im wyjaśnił. Ale go tam nie było! - prawie krzyknęła z bezsilności - Uznali mnie za wariatkę i niedojrzałą do tej roli osobę. Do żadnej roli. Reżyser obiecał mi, że już nigdzie nie zagram, że on się już o to postara! Był taki wściekły... Nie dał mi wyjaśnić i wywalił mnie za drzwi! - nagle puściły jej hamulce i Trish zaniosła się płaczem. Nie mogłam patrzeć jak moja przyjaciółka płacze, dlatego od razu ją przytuliłam, aby ją jakoś pocieszyć. Dużo to nie dało, ale się starałam. Chłopcy, po krótkiej chwili, dołączyli się do uścisku. Staliśmy tak parę minut w nadzieji, że Trish trochę się uspokoi. Odnieliśmy sukces. Przyjaciółka nadal płakała, ale już nie szlochała. Trwaliśmy w uścisku do momentu niespodziewanego pojawienia się chłopaka.
-Coś się stało? - zapytał brunet z troską w głosie. Lekko odsunęliśmy się od Trish na dźwięk jego głosu. Dallas wciąż mnie zaskakuje tym zaskakującym pojawianiem się z nikąd.
-Trish nie za dobrze poszło na castingu - wyjaśnił krótko Austin patrząc na niego smutnym wzrokiem.
-Jak to? Czemu? - spytał zdziwiony i przejęty Dallas. Podszedł do Trish i mocno ją przytulił. Ona nadal płakała, ale z każdą minutą coraz mniej. Czarnowłosa opowiedziała mu całą historię. Gdy dziewczyna skończyła mówić, chłopak otworzył usta z niedowierzenia. -Tak mi przykro... - wydusił z siebie. Patrzyłam na niego z uwagą. Zastanawiałam się czy rzeczywiście był w szoku czy to tylko czysta gra aktorska. Nie czekałam na odpowiedź, ale telefon zaczął mi wibrować, więc odebrałam smsa.
"Austin i Trish - załatwieni. Teraz kolej na Deza?"
Otworzyłam lekko usta. Zaschło mi w gardle. Momentalnie spojrzałam na bruneta szukając wzrokiem czy trzyma telefon. Jednak on ciągle trzymał dłonie na ramionach czarnowłosej. On nie mógł tego wysłać. Otworzyłam szerzej oczy. Aż mi się zakręciło w głowie. Lekko się zachwiałam. Dallas to zauważył i od razu pomógł mi, abym się nie wywróciła.
-W porządku? - spytał patrząc w moje oczy. Nie wiedziałam co powiedzieć. Czułam na sobie wzrok reszty przyjaciół.
-Eee... - zachwiałam się, co było widać -Eee... Muszę iść - powiedziałam pośpiesznie i skierowałam się w stronę drugiego korytarza, który mieścił się za zakrętem, ściskając w ręku telefon. Szybkim krokiem doszłam do niego i skręciłam. Zdążyłam przejść tylko pare kroków, gdy ktoś mnie zatrzymał odwracając mnie w jego stronę.
-Co ty robisz?- spytał zdenerwowany Dallas.
-Po co ci to wszystko? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie pokazując mu swój telefon. Zawiesił na nim wzrok.
-Nic ci nie wysyłałem.
-No jasne! Teraz to niby nic o tym nie wiesz! - wycedziłam przez zęby. Spojrzał na mnie.
-Przecież wiesz jak to przerwać, więc o co się wściekasz? - spytał niewinnie. Zacisnęłam usta.
-Czemu nie możesz ranić tylko mnie? - spytałam, a łzy powoli napływały mi do oczu.
-Bo ciebie nie chcę ranić. Chcę, abyś była szczęśliwa - powiedział kładąc swoją dłoń na moim biodrze. Szczęśliwa? Co on wygaduje? To ostatnia rzecz jaką dla mnie pragnie. W co on pogrywa? Miałam ogromny mętlik w głowie. Nie wiedziałam co jest prawdą a co nie.
-Ally? - usłyszałam zdziwiony dziewczęcy głos. Trish stała trzy metry ode mnie spoglądając na mnie i bruneta. W tym momencie ocknęłam się. Zauważyłam, że Dallas trzyma swoją rękę na moim biodrze i stoi blisko mnie, zbyt blisko. Od razu odsunęłam się od niego i zdjęłam jego dłoń z mojego ciała. Spojrzałam na przyjaciółkę przestraszona.
-Muszę iść do domu - powiedziałam i szybko skierowałam się do wyjścia ze studia.
* * * * *
Był już wieczór, a ja ciągle myślałam. Obgryzałam swoje paznokcie ze stresu. Nie wiedziałam co zrobić ze sobą. Ciągle wlepiałam wzrok w ostatniego smsa. Kolej na Deza? Nie mogę do tego dopuścić. Przeze mnie Austin prawie stracił życie, a Trish straciła swoją szansę na spełnienie marzeń. Wszystko przeze mnie! Ze złości na siebie walnęłam ręką o stół, co sprawiło mi ogromny ból. Ale dobrze mi tak. Należało mi się.
Długo myślałam nad sensem mojego życia, postępowania i decyzji. W końcu już wiedziałam co zrobić. Wzięłam torebkę i po prostu wyszłam z domu.

*oczami Trish*
Dręczyło mnie pewne pytanie. Czy coś zadziało się pomiędzy Ally i Dallasem? Od momentu wypadku Austina oboje zachowują się przynajmniej dziwnie. Ally go unikała, a jak już się z nim widziała to jak najszybciej znikała. A jeszcze ta dzisiejsza scena... Czemu brunet trzymał rękę na biodrze przyjaciółki? To dziwne i niestosowne. Przecież ten ruch jest zbyt osobisty. Jest wykonywany, gdy ludzie są ze sobą bliską. Gdy coś je łączy... Pod wpływem nagłego impulsu wstałam z łóżka i wyszłam z domu.
* * * * *
*oczami Ally*
Stanęłam przed drzwiami. Długo zastanawiałam się czy mam zapukać i wejść do jego domu, ale w końcu musiałam to zrobić. Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi. Nie minęła minuta, gdy blondyn w nich stanął.
-Witaj - uśmiechnął się szeroko i ucałował mnie w policzek - Niespodziewałem się, że przyjdziesz. Proszę, wejdź - wskazał ruchem dłoni, abym weszła do środka. Ja tylko zaprzeczyłam ruchem głowy.
-Możemy porozmawiać tutaj? - spytałam nie patrząc na niego. Trochę się zdziwił, ale przystał na moją propozycję. Podeszliśmy do dużego drzewa, które rosło w ogrodzie. Stanęliśmy na przeciwko siebie - Muszę z tobą porozmawiać.
-Brzmi groźnie - cicho się zaśmiał, ale gdy zobaczył moją minę jego uśmiech momentalnie zniknął - Co się dzieje? - spytał zdezorientowany. Skrzyżowałam ręcę. Do oczu powoli napływały mi łzy.
-Muszę z tobą porozmawiać... o nas - wydusiłam z siebie. Miałam zaciśnięte gardło. Austin spojrzał na mnie podenerwowanym wzrokiem. Przeczuwał, że coś zaraz może się stać - Od dłuższego czasu myślałam nad... - zachwiałam się na chwilę.
-Nad czym? - spytał poddenerwowany. Było widać zdenerwowanie, wynikające ze strachu, na jego twarzy, chociaż starał się to ukryć. Spojrzałam na niego. W jednej chwili po moich policzkach popłynęły łzy i poczułam ukłucie serca na wypowiedziane przeze mnie słowa.
-Musimy się rozstać - ledwo co wypowiedziałam to zdanie. Spuściłam wzrok w dół i zrobiłam krok w tył, aby odejść, ale Austin złapał mnie za ramię zatrzymując mnie.
-Co? Jak to? - spytał z niedowierzaniem. Nie potrafiłam na niego spojrzeć - Ally! - prawie krzyknął. Usłyszałam w jego głosie ból. Ogromny ból. Spojrzałam na niego. Łzy płynęły mi strumieniami.
-Bo nie mogę z tobą być! - krzyknęłam z bezsilności. Zatkało go. Był w wielkim szoku z tego nagłego zwrotu akcji.
-Dlaczego? - spytał, a z jego oczu płynęły łzy. Zacisnęłam usta. Wolałam mieć to już za sobą, już nic nie mówić...
-Po prostu nie mogę... - wypowiedziałam po cichu te słowa.
-Ale dlaczego? Przecież dobrze nam razem. Kochamy się! Ja ciebie, a ty mnie...
-Mam innego! - przerwałam mu. Zatkało go. Nic nie powiedział. Jego oczy tylko się powiększyły - Kocham innego... - powiedziałam wyrywając rękę z jego delikatnego uścisku i po prostu uciekłam. Pobiegłam gdzieś przed siebie zostawiając w tyle biednego i oszukanego przeze mnie blondyna.

---------------
Siemka ! :D
Nie było mnie ponad tydzień, ale już jestem. Wstawiam nowy rozdzialik. Jak wam się podoba? :) W końcu jakaś odmiana?
Ostatnio jakoś nie mam weny, dlatego to wszystko idzie mi tak wolno i co raz gorzej :(
PISZCIE
KOMENTUJCIE
ODWIEDZAJCIE
Dajcie mi znak czy wam się podoba :3
Love&kisses

czwartek, 4 lipca 2013

Liebster blog

Siemka!
Zostałam nominowana do "Liebster blog"! Bardzo rozczuliły mnie te ogromne wyróżnienia, za co bardzo wam dziękuję :* To moje pierwsze nominacje, więc do końca nie wiem co i jak, ale szybko się uczę ;)

Nominowało mnie aż DZIESIĘĆ osób!
-Julia Owedyk
-Tini. ; *
-Tori Pa
-Natalie ;3
-Elmo ;3
-Weronika C.
-weronika love
-Wawerka
-Monika B
-Rydelicious
Dziękuję wam z całego serca <3

Moje odpowiedzi na pytania Julki Owedyk i Tori Pa:
1. Jakie masz zainteresowania?
Moda, gotowanie i wiele innych różnych rzeczy.
2. Czy jesteś szczęśliwa/y?
Oczywiście :D
3. Jakie jest Twoje największe marzenie?
Wiele ich jest, aby wymieniać :)
4. Jakie są Twoje plany na wakacje?
Obozy, na których będę opiekować się dziećmi oraz liczne wypady ze znajomymi do różnych miast.
5. Wygrywasz milion złotych. Co z nimi robisz?
Uszczęśliwiam bliskie mi osoby oraz siebie :)
6. Najpiękniejsza chwila Twojego życia to...
Dużo było takich chwil :3
7. Gdzie chciałbyś/abyś wybrać się w podróż?
Stany Zjednoczone, Hiszpania, Japonia, Portugalia i Wielka Brytania.
8. Czy masz jakieś swoje odwzorowanie w postaci literackiej?
Chyba nie
9. Twoja ulubiona książka to...
Obecnie "Bezpieczna przystań" Nicholasa Sparksa
10. Jaki jest Twój ulubiony kwiat?
Nie mam ulubionego, ale lubię piwonie
11. Czy zmieniłabyś/łbyś w swoim życiu?
Nie :)

Pytania Natalie ;3
1. Twoje ulubione miasto?
Warszawa
2. Jakie jest Twoje największe hobby?
Nie mam hobby
3. Masz jakieś dziwactwa?
Zapewne mam :)
4. Jakie jest Twoje ulubione jedzenie?
Lubię jeść, więc lubie dużo różnych rzeczy
5. Masz jakieś największe marzenie?
Mam wiele marzeń i trudno mi jest wskazać to największe.
6. Gdybyś miała jedno, dowolne życzenie, czego byś chiała?
Nie wiem, musiałabym bardzo się zastanowić :)
7. Wolisz kisiel czy budyń?
Zależy na co mam ochotę ;)
8. Jaką książkę obecnie czytasz?
"Dzika droga" Cheryl Strayed
9. Jaki jest twój ulubiony film?
Lubię wiele, ale ostatnio bardzo zachwycił mnie "Poradnik pozytywnego myślenia" - chciałabym przeczytać tą książke :)
10. Gdybyś miała możliwość, spotkania kogoś sławnego, kogo byś wybrała?
Trudne pytanie :D może Josh Hutcherson? Albo Robert Downey Jr? :3
11. W jakim wydarzeniu historycznym najchętniej wzięłabyś udział?
Nie mam zielonego pojęcia :p

Pytania Elmo :3
1. Twój ulubiony przedmiot szkolny?
Geografia, angielski i hiszpański
2. Ulubiona piosenka?
Nie mam ulubionej, ale kocham "Almost lover" Fine frenzy
3. Jesteś jedenaczką czy masz rodzeństwo?
Mam starszą siostrę :)
4. Ulubione zwierze?
Pies, pingwin, panda i lew :3
5. Ulubiony kolor?
Bardzo lubię miętowy i beżowy
6. Miejsce, które najbardziej chciałbyś zwiedzić?
Zbyt wiele jest takich miejsc :3
7. Ulubiony gatunek filmowy?
Komedia romantyczna i filmy akcji
8. Ulubiony sport?
Taniec <3
9. Co najbardziej lubisz robić w wakacje?
Spotykać się ze znajomymi i odkrywanie z nimi nowych miejsc
10. Ulubiona gra planszowa?
Monopol
11. Boisz się pająków?
Niestety tak :(

Pytania Weroniki C.
1. Co kochasz robić?
Wiele rzeczy: spotykać się z przyjaciółmi, czytać, pisać i jeść <3
2. Ulubiona piosenka?
Było :)
3. Lubisz chodzić do szkoły? Uzasadnij.
Lubię. Mam fajnych ludzi w klasie i poza, z którymi dobrze mija mi czas w szkole :)
4. Twoja szczęśliwa liczba?
Nie posiadam takiej
5.  Owoce czy warzywa?
Owoce
6. Ulubiona pora roku?
Lato :)
7. Wieś czy miasto?
MIASTO!
8. Jakie miejsce chcesz odwiedzić?
Było
9. Ulubiony napój?
Hmmm może kawa. :)
10. Ulubione zwierze?
Było
11. Ulubiony blog?
Nie mam ulubionego, mam lubiane :p

Pytania weroniki love:
1. Czy masz rodzeństwo?
Tak, starsze
2. Czy miałaś kiedyś tak, że chciałaś zatrzymać czas?
Tak, kilka razy :)
3. Czy tęsknisz za dzieciństwem?
Bardzo :(
4. Czy chciałabyś cofnąć czas i poprawić błędy?
Może niektóre bym chciała :)
5. Czy płakałaś po zakończeniu szkoły?
Nie
6.  Czy łatwo się wzruszasz.?
Tak
7. Płakałaś przy jakimś filmie?
Oczywiście :)
8. Co wolisz pomarańcze czy truskawki?
Truskawki
9. Czy wstawisz swoje zdjęcie na bloga?
Raczej nie :p
10. Jak wyglądasz?
Zależy od gustu człowieka :)
11. Czy pamiętasz ludzi, których poznałaś kilka lat temu np. na kolonii i dalej utrzymujeci kontakt?
Tak

Pytania Wawerki:
1. Ulubiony kolor?
Było :)
2. Ulubiony film lub serial?
Serial - "Pretty Little Liars" i "Gossip Girl"
Film - może "Szczęściarz", ale bardzo filmów lubię, więc trudno jest mi wybrać :)
3. Ulubiona książka?
Było :)
4. Jakie miejsce wybrałabyś na wymarzone wakacje?
Jakieś ciepłe, egzotyczne i wprost nie z tej ziemi :3
5. Wolisz morze czy góry?
Kocham to i to :D
6. Czy masz jakiś ulubiony cytat?
Nie mam ulubionego
7. Co lubisz robić?
Było
8. Czy kolekcjonusz coś? Jeśli tak to co?
Ostatnio to kapselki od Tymbarka :p
9. Ulubiony wykonawca?
10. Ulubiony aktor?
Josh Hutcherson, Robert Downey Jr i Channing Tatum
11. Jakie masz plany na wakacje?
Było :)

Pytania Moniki B.
1. Twój ulubiony kolor?
Było
2. Ulubiony film?
Było :p
3. Ulubiona książka?
Było ;)
4. Twoje życiowe motto?
Nie mam
5. Piosenka jaką ostatnio słuchałaś?
Macklemore "Can't hold us"
6. Gdybyś miała pelerynę-niewidkę Harry'ego Pottera, jak byś ją wykorzystała?
Nie mam pojęcia
7.  Twoje ulubione zajęcie w wolnym czasie?
Słuchanie muzyki i tańczenie :D
8. Twój ulubiony rodzaj muzyki?
Słucham prawie wszystkiego prócz metalu i country
9. Jeśli słuchasz R5. Twoja ulubiona piosenka tego zespołu?
W sumie to ich na razie nie słucham, ale lubię "Here comes forever"
10. Ulubuony dzień w roku?
Urodziny :3
11. Gdzie chciałbyś mieszkać?
Było :)

Pytania Rydelicious:
1. Masz zwierzę? Jeśli tak to jakie?
Jamnik króliczy <3
2. Ulubiony zespół?
Nie mam ulubionego
3. Ulubiony serial?
Było :)
4. Co zrobiłabyś gdybyś była Laurą Marano przez jeden dzień?
Chciałabym poznać wszystkich znanych aktorów, scenarzystów itp i zagrać na scenie
5. Jaki film ostatnio oglądałeś?
"Poradnik pozytywnego myślenia"
6. Ulubiona pizza?
Pepperoni
7. Czy płakałeś kiedyś ze śmiechu?
Oczywiście :D
8. Jesteś tolerancyjna?
Tak
9. Jesteś z natury optymistą, realistką czy pesymistką?
Na pograniczu między optymistką a realistką :D
10. Chciałabyś mieć tatuaż?
Nie
11. Jaką cechę cenisz sobie najbardziej u ludzi?
Szczerość

Moje nomimacje:
1. http://dangerous-crime-of-r5.blogspot.com
2. http://pamietnik-ally-dawson.blogspot.com
3. http://auslly-kochamcie.blogspot.com
4. http://lulaallyiaustin.blogspot.com
5. http://here-comes-forever.blogspot.com
6. http://takethatchance.blogspot.com
I to chyba wszystko. Chyba więcej nie czytam, a byłoby nie fair nominować bloga nawet go nie znając. A gdybym mogła to bym nominowała wszystkich, którzy nominowali mnie :3

Moje pytania:
1. Ile masz lat?
2. Twoja ulubiona książka/trylogia/saga?
3. Ulubiony autor?
4. Dlaczego zaczęłaś pisać? Wiąże się z tym jakaś historia?
5. Ulubiony film?
6. Jakiej muzyki słuchasz?
7. Ulubione żeńskie imię?
8. Co najbardziej lubisz czytać?
9. W jakim mieście mieszkasz?
10. Ulubione męskie imię?
11. Chciałabyś mieszkać gdzieś za granicą? Gdzie?

Wybaczcie, że tak późno udostępniam to wszystko, ale nie miałam internetu, a później tyle się tego nazbierało... :p

A co do bloga. Pewnie już nie możecie się doczekać, co nie? Mam nadzieję, bo będzie się działo :D
Kocham was! :*

czwartek, 27 czerwca 2013

XIV Rozdział

*oczami Ally*
Jasne światło poranka przedostało się przez okno oślepiając przy tym moją twarz. Niespodziewanie moje powieki się otworzyły. Po wyczerpującej nocy były one ociężałe. Długo nie mogłam wczoraj zasnąć. Większość czasu spędziłam na rozmyślaniu i płakaniu. Nadal nie mogę uwierzyć, że to wszystko dzieję się na prawdę...
Podniosłam lekko głowę z mojej poduszki i rozejrzałam się beznamiętnym wzrokiem po pokoju. Miałam okropny bałagan, ale jakoś mi to nie przeszkadzało. Nie dzisiaj. Usiadłam na łóżku i przetarłam swoje oczy. Przeczesałam swoje brudne włosy i zeszłam ze swojego łoża. Podeszłam do lustra i ujrzałam jakąś zjawę. Nie dało się tego nazwać człowiekiem. Podkrążone i spuchnięte oczy, czerwony nos i policzki oraz pusty wzrok - te wszystkie rzeczy sprawiły, że nie potrafiłam znaleźć mojego odbicia w obrazie tej osoby.
Bez wzruszenia wyszłam z pokoju kierując się na dół do kuchni. Po drodze jednak zajrzałam do sypialni taty. Nie było go. Postanowiłam zobaczyć czy nie jest w swoim gabinecie, ale tam też go nie znalazłam. Trochę mnie to zdziwiło, ale po chwili przypomniałam sobie, że mój tata zapewne poszedł już do sklepu, teraz była jego zmiana. Wzruszyłam tylko ramionami i skierowałam się na dół. Zeszłam po schodach i weszłam do kuchni. Otworzyłam lodówkę i wyjęłam z niej truskawki. Umyłam je i oderwałam z nich przypółki. Z misy, która stała na parapecie wzięłam banana i obrałam go. Wszystkie owoce pokroiłam na desce w plasterki. Następnie wzięłam świerze naleśniki, które tata dziś rano mi usmarzył. Posmarowałam je nutellą, a później dodałam owoce. Zrobiłam sobie takie trzy naleśniki. Odstawiłam talerz na stół, bo postanowiłam najpierw posprzątać w kuchni to co nabrudziłam. Zajęło mi to tylko chwilę. Usiadłam przy stole i uśmiechnęłam się lekko. To pierwsza miła rzecz, która mi się od wczoraj przydarzyła. I oby nie ostatnia. I wtem przypomniało mi się co się stało poprzedniego dnia. Załamałam ręcę z bezsilności i oparłam o nie moją twarz. Z oczu popłynęła mi pojedyńcza łza. Siedziałam tak chwilę nie mając siły się ruszyć.
Nagle usłyszałam jak dzwoni dzwonek do drzwi. Westchnęłam ciężko i odeszłam od stołu. Wolno kroczyłam w stronę wejścia do domu, mimo coraz częstszego dzwonienia. Uznałam, że ktoś musi być bardzo niecierpliwy skoro tak się dobija. Doszłam do drzwi i bez zastanowienia je otworzyłam. Na początku nie zwróciłam uwagi na to, kto stał po drugiej stronie. Jednak po chwili zrozumiałam kto stoi tuż przede mną z ogromnym bukietem kwiatów. Moja twarz od razu się rozpromieniła, a serce zaczęło szybciej bić z radości. Momentalnie wszystkie moje zmartwienia z poprzedniej nocy zniknęły. Na mojej twarzy pojawił się szczery uśmiech, gdy ujrzałam te znajome i piękne białe ząbki.
-Austin! - zawołałam i bez zastanowienia wskoczyłam na blondyna. Chłopak trochę się zdziwił, ale pozytywnie, bo szczerze się zaśmiał.
-Witaj - szepnął mi do ucha, gdy się do niego wtulałam.
-Co ty tu robisz? Nie powinieneś być w szpitalu? - zapytałam zdziwiona odrywając się od niego. Blondyn tylko wzruszył ramionami i uśmiechnął się lekko.
-Wypuścili mnie dzisiaj. Stwierdzili, że jestem już na tyle sprawny, aby sam o siebie dbać. Nie miałem zamiaru się z nimi spierać - w tym momencie chłopak do mnie mrugnął. W środku szalałam ze szczęścia, lecz na zewnątrz starałam się tego tak bardzo nie okazywać. Jednak i tak musiałam przytulić Austina. Chłopak odwzajemnił uścisk.
-Tak się cieszę, że już stamtąd wyszedłeś - powiedziałam patrząc na niego będąc nadal wtulona w jego ramionach.
-Ja tak samo - blondyn uśmiechnął się szczerze - Byłbym zapomniał - nagle lekko się ode mnie odsunął - Proszę, to dla ciebie - powiedział wręczają mi bukiet piwonii. To piękne kwiaty, które w tym momencie bardzo mnie oczarowały. Nie ukryłam zaskoczenia.
-Z jakiej to okazji? - spytałam zdziwiona. Na prawdę nie miałam pojęcia, dlaczego kupił mi te kwiaty.
-Czy zawsze musi być okazja? - spytał niewinnie. Podniosłam lewą brew niedowierzając mu i czekając na prawdziwą odpowiedź. Austin ciężko westchnął. Wiedział, że u mnie to nie przejdzie - To w podziękowaniu. Za to, że jesteś najlepszą i najukochańszą dziewczyną na świecie, która zajmowała się mną w tych trudnych chwilach - wyznał. Aż mi się ciepło zrobiło na sercu. Uśmiechnęłam się pod nosem.
-Dziękuję bardzo - powiedziałam całując go w policzek - Wchodź do środka - pociągnęłam go za sobą wchodząc do domu. Zamknęłam drzwi i pomaszerowałam do kuchni. Blondyn podążył za mną. Wyjęłam z szafki wazon, nalałam do niego wody, wstawiłam tam kwiaty i ustawiłam je na stole. Austin usiadł przy nim i wskazał na mój talerz z naleśnikami.
-Widzę, że na mnie czekałaś - zażartował blondyn i cicho się zaśmiał. Ja tylko uśmiechnęłam się pod nosem.
-Chcesz? Mogę ci zrobić - zaproponowałam.
-Bardzo chętnie. Nawet nie wiesz jakie obrzydliwe jedzenie podają w szpitalu - chłopak wzdrygnął się na samo wspomnienie tamtych posiłków. Widząc jego minę bez wachania zaczęłam robić mu śniadanie.
Po paru minutach położyłam przed Austinem talerz z czterema naleśnikami, indentycznych do moich. Usiadłam przy stole obok blondyna i zaczęliśmy jeść. Czułam na sobie wzrok chłopaka, gdy jadłam posiłek. W końcu podniosłam wzrok i spojrzałam prosto w brązowe oczy blondyna, które były skierowane we mnie.
-No o co chodzi? - spytałam zirytowana jego postępowaniem. Ten tylko przyjrzał mi się uważniej marszcząc brwi.
-Czy ty płakałaś? - spytał podejrzliwie. Na to pytanie otworzyłam lekko usta, ale po chwili parsknęłam śmiechem.
-Niby czemu tak myślisz?
-Bo masz czerwone i podkrążone oczy. I w ogóle wyglądasz jakbyś płakała... - powiedział odkładając sztućce na talerz. Podniosłam brwi do góry ze zdziwienia. Zauważył to? No jasne... Przecież wyglądam okropnie. Chwilę zastanawiałam się co odpowiedzieć. Ten czas wypełniłam zakładając kosmyk włosów za ucho.
-No bo... Kto nie oglądając "Titanica" i "Uwierz w ducha" nie uroniłby ani jednej łzy? - uśmiechnęłam się uroczo i od razu odwróciłam wzrok od Austina. W duchu modliłam się, aby nie pytał o nic więcej. Błagam, błagam... Tymczasem blondyn patrzył na mnie przez chwilę, ale potem spuścił swój wzrok i westchnął.
-No nie wiem. Na pewno ty - spojrzałam na niego. Uśmiechał sie do mnie. Odwzajemniłam jego gest.
-Smakowało? - spytałam zmieniając temat.
-Bardzo. Dziękuję. Po tygodniu spędzonym w szpitalu nie wierzyłem, że jedzenie może sprawiać mi tak ogromną przyjemność - zaśmiałam się cicho słysząc jego słowa.
-Nie pochlebiaj mi tak, bo jeszcze stanę się zadufaną w sobie Ally - mrugnęłam do niego zbierając naczynia. Podeszłam do zlewu i zaczęłam zmywać. Austin podążył za mną.
-Nie pozwoliłbym na to. Nigdy - podszedł do mnie od tyłu. Czułam jego oddech na mojej szyji - No co ty wyrabiasz? To nie tak się powinno robić - wskazał dłonią na zmywane przeze mnie naczynia. Trochę się zdziwiłam o co mu chodzi - Pozwól, że ci pokaże - Austin stanął za mną i ujął moje dłonie w swoje. Wziął te talerze oraz gąbkę , a później zaczął prowadzić moją dłoń w taki sposób w jaki, jego zdaniem, powinno się zmywać - Widzisz? Delikatne, ale zdecydowane ruchy - wyszeptał mi do ucha, a powietrze z jego ust delikatnie muskały moją szyję. Ciarki przeszły mi po całym ciele, ale to było przyjemne.
Owróciłam lekko głowę w stronę Austina i tam napotkałam jego ciepły wzrok. Patrzył na mnie wyczekująco, jakby wiedział co mam ochotę zrobić. W jednej chwili odwróciłam się do niego przodem, zarzuciłam swoje ramiona na jego szyję i wbiłam swoje usta w jego. Nasze wargi połączyły się w długim i namiętnym pocałunku. Trwał on, aż do chwili, gdy zabrakło nam powietrza w płucach. W pewnym momencie oderwaliśmy się od siebie. Poczułam na swoich plecach i biodrach mokre ręcę Austina. Spojrzałam w jego oczy, piękne i hipnotyzujące brązowe oczy, a wtedy on zaczął mnie całować. Oparł mnie lekko o zlew i wbił swe usta w moje. Moje mokre ręcę wędrowały po jego ramionach i plecach. Po paru długich, ale nadzwyczaj przyjemnych sekundach oderwaliśmy się od siebie pragnąc zaczerpnąć powietrza. Zaczęłam szybciej oddychać, gdy blondyn oparł swoje czoło o moje.
-Brakowało mi ciebie - szepnął gładząc delikatnie swoją dłonią moje ramię. Uśmiechnęłam się pod nosem i przygryzłam wargę. Zdałam sobie sprawę, że od ponad tygodnia nie byłam z Austinem tak blisko. Dotarło do mnie, że ja też się za nim stęskniłam, za jego dotykiem i szeptem...
-Mnie ciebie również - wyznałam szczerze i delikatnie wtuliłam się w chłopaka. Objął mnie swoimi muskularnymi ramionami, a ja znów poczułam się jak dawniej. Bezpiecznie. Brakowało mi poczucia, że z Austinem nic mi się nie stanie. Ta aura bezpieczeństwa dawno zniknęła wraz z pojawieniem się smsów, które pokazały mi, iż mogę liczyć tylko na siebie. Właśnie, smsy... Dawno nie przychodziły, chyba od wypadku. Nie było to powodem do szczęścia, bo w każdej chwili mogły się znów pojawić.
Po dłuższej chwili uścisku lekko odsunęłam się od chłopaka i spojrzałam mu w oczy.
-No, to ty tu pozmywaj, a ja pójdę na górę się przyszykować - powiedziałam to odchodząc od niego w stronę schodów.
-Co? Po co? - spytał zdezorientowany i trochę zdziwiony takim zwrotem akcji. Odwróciłam się w jego strone stojąc już na czwartym schodku.
-Zanim tu przyszedłeś byłam umówiona na spotkanie. Niezależnie od tego czy tu jesteś czy nie, to wychodzę - powiedziałam uśmiechając się lekko. Zaczęłam się z nim drażnić.
-Jakie spotkanie? Z kim? -  dopytywał zdziwiony.
-Z Trish i Dezem - powiedziałam jakby to było oczywiste i zaczęłam znowu wchodzić po schodach.
-Ally poczekaj! - zawołał za mną. Na jego słowa teatralnie odwróciłam się w jego stronę.
-Tak? - spytałam przeciągając trochę literę "a".
-A co ze mną? - zapytał podchodząc do schodów. Był na prawdę zdezorientowany. Chyba nadal nie załapał, że się z nim droczę. Położyłam palec na brodzie i udawałam, że się głęboko zastanawiam.
-No cóż... Z tego względu, że do mnie przyszedłeś i nie masz co ze sobą zrobić to chyba mogę zabrać cię na doczepkę. Jako taki dodatek - Austin otworzył lekko usta ze zdumienia - No, a teraz idź zmywaj - powiedziałam, uśmiechnęłam się lekko, odwróciłam na pięcie i pobiegłam na górę. Blondyn chwilę stał w osłupieniu, po czym uśmiechnł się pod nosem i zaśmiał z zadowolenia. W końcu, z rozbawienia, zaczął się zastanawiać z kim ma doczynienia i z kim się umawia.
* * * * *
Szłam z Austinem za rękę zmierzając na spotkanie z przyjaciółmi. Idąc drogą pełną ludzi podziwiałam uroki miasta. Mieszkam tu od urodzenia, a i tak to miejsce ciągle mnie zaskakuje. Kocham tą swojskość. Ludzie, którzy witają się z innymi przy małych sklepikach. Dzieci bawiące się przy dużej i nowoczesnej fontannie. Liczne stoiska z watą cukrową czy popcornem. Te wszystkie szczegóły pozornie nie pasują na do ruchliwego nadmorskiego miasta. A jednak. Tu wszystko do siebie pasuje. Tu wszyscy do siebie pasują.
Szliśmy tak beztrosko, nie zważając na nic. W pewnym momencie, na końcu ulicy, zauważyliśmy naszych przyjaciół. Między nimi działo się coś dziwnego, wprost do nich nie podobnego. Austin lekko szturchnął moje ramię i wskazał na nich palcem.
-Widzisz ich tam? - kiwnęłam głową - Czy ja dobrze widzę czy oni się przytulają? - spytał trochę zdezorientowany. Faktycznie. Przytulali się.
-Tak. Chyba tak - powiedziałam z udawanym niesmakiem.
-Ej! A może oni coś ten tego, co? - blondyn zrobił tzw. brewki i mrugnął do mnie porozumiewawczo. Ja tylko wybuchnęłam śmiechem.
-Oni? Przecież oni się nie lubią. Na pewno jest jakieś wytłumaczenie - stwierdziłam rzeczowo.
-Nigdy nie wiesz. To tak jak między nami. Niby nic, a jednak coś było - powiedział. Miał w tym trochę racji.
-Ale oni się niecierpią. Coś się musiało wydarzyć - stałam przy swoim.
-No tak, ale nie uważasz, że to jak sobie dokuczają okazują sobie swoją sympatię? Pamiętaj, kto się czubi ten się lubi - powiedział Austin wiedząc, że ma rację. Był pewny tego, że mimo tych dokuczliwych żartów oni na prawdę się lubią.
-Prawda. Ale chyba nie do tego stopnia, aby się ściskać... - stwierdziłam z powątpieniem.
-Nie wiem... Ale śmiesznie byłoby gdyby zostaliby parą - blondyn zachichotał. Na samą myśl o tym wybuchnęłam śmiechem. Nie wyobrażam sobie, aby tak kiedykolwiek było. Podeszliśmy śmiejąc się tak do przyjaciół. Oni spoglądali na nas z podejrzaną miną.
-Z czego się śmiejecie? - spytał nas ciekawy Dez. Gdy chłopak zadał to pytanie trochę się uspokoiliśmy.
-Po prostu Ally powiedziała jakiś słaby żart. - skłamał Austin. Za te słowa dostał kuksańca w bok. Blondyn lekko się zgiął. Chyba trafiłam go w jakiegoś siniaka, bo go to zabolało. Ale nie zamierzałam go przepraszać. Miał za swoje.
-No to wszystko wyjaśnia! - powiedział Dez i pokiwał ze zrozumieniem głową. Popatrzyłam na niego złowrogim wzrokiem mówiącym sarkastycznie: dziękuję ci za tak delikatną opinię.
-Austin! Czekaj czekaj, to ty nie w szpitalu? - spytała podejrzliwie Trish. Blondyn uśmiechnął się pod nosem i odpowiedział:
-Wypisali mnie. A coś się stało? - spytał pokazując palcem na rudzielca i czarnowłosą. Oni spojrzeli po sobie nie rozumiejąc o co chodzi Austinowi.
-Widzieliśmy jak się ściskaliście... - wytłumaczyłam im widząc ich miny. Przyjaciele nagle zrozumieli o co nam chodziło, a Trish od razu odsunęła się od Deza.
-To nie tak jak myślicie! - broniła się. Na te słowa, ja wraz z Austinem, wybuchnęliśmy śmiechem. Jej mina była bezcenna.
-A o czym my myśleliśmy? - spytał Austin jakby nie wiedział o co chodzi czarnowłosej.
-Nie no. Serio. Po prostu stało się coś niesamowitego i musiałam kogoś przytulić ze szczęścia. A, że akurat Dez był w pobliżu to już nie moja wina - wyjaśniła przyjaciółka.
-No jasne jasne. Tłumacz się - mrugnęłam porozumiewawczo do czarnowłosej.
-Na prawdę. Trish dostała propozycję roli w jakimś filmie. A ta rola ma być jedną z tych ważniejszych - wyjawił spokojnie Dez tłumacząc nam wszystko. Otworzyłam szerzej oczy ze zdumienia.
-Na prawdę? - Austin wolał się upewnić.
-Tak! - pisnęła ze szczęścia przyjaciółka.
-To niesamowite! Bardzo się cieszę! - podeszłam do Trish i mocno ją uścisnęłam.
-Muszę pójść jeszcze na casting, ale mówili, że to będzie tylko formalność! - dziewczyna nie mogła pohamować się z radości. Po chwili Austin także uścisnął przyjaciółkę - Wreszcie wiele godzin chodzenia za ludźmi i wciskanie im moich zdjęć oraz CV się opłaciły! - ćwierkała uradowana. Bardzo ucieszył mnie widok szczęśliwej i uśmiechniętej Trish. Od dawna czekała na taką okazję.
-A kiedy jest ten casting? - spytałam.
-Jutro - odpowiedział Dez.
-Dali mi fragment tekstu, który do jutra mam opanować - czarnowłosa posmutniała -Nie wiem tylko czy dam radę... - wyznała z powątpieniem.
-Dasz! Nie przejmuj się, pomożemy ci - blondyn uśmiechnął się do niej czule.
-No dokładnie. Chodź. Pójdziemy wszyscy do mnie i poćwiczymy tekst. Postaramy się, abyś wypadła jak najlepiej - pocałowałam ją policzek dodają jej otuchy. Trish spojrzała na mnie wdzięcznym wzrokiem i uroczo się  uśmiechnęła.
Chwilę później byliśmy w drodzę do mojego domu. Szliśmy ciesząc się ze szczęścia naszej przyjaciółki. Idąc tak razem zapomnieliśmy o wszystkich naszych troskach i problemach. Byliśmy teraz częścią ruchliwego, ale rodzinnego nadmorskiego miasta. Dołączyliśmy do ślicznego obrazka, gdzie wszystko i wszyscy do siebie pasują.

---------------
Witajcie :*
Dziś wstawiam chyba najdłuższy rozdział dotychczas. Bardzo przyjemnie mi się go pisało, lecz nie dzieje się w nim nic ciekawego... :/ później powinno się więcej dziać, więc wybaczcie nudę.
Nie wiem czy zauważyliście, ale ja staram się szczegółowo opisywać historię bohaterów. Dlatego czasem robi się nudno, ponieważ opis wyprzedza akcję. Mam nadzieję, że doceniacie to, a nie potępiacie.
Nie wiem kiedy pojawi ię kolejny rozdział, ale im więcej komentarzy i wejść tym większa motywacja. A wiąże się to z szybszym napisaniem i wstawieniem moich wypocin ;)
Całuję ! :*

niedziela, 23 czerwca 2013

XIII Rozdział

*oczami Ally*
Minął prawie tydzień od tego wypadku. Austin nadal leży w szpitalu, ale już niedługo mają go puścić do domu, gdzie będzie musiał odpoczywać dzień i noc. Odwiedzam blondyna bardzo często, ponieważ tata zastępuje mnie w sklepie. Mój ojciec wie jak bardzo przeżywam tą całą sytuacje, więc stara się mnie trochę odciążyć od pracy. Ja sama zdaję sobie sprawę z tego, że gdy on mnie choć trochę odciąża to ja obarczam go kolejnymi problemami. Będę musiała się kiedyś mu odwdzięczyć.
Ostatnio jestem nieprzytomna. Nic nie jest tak jakbym chciała. Austin leży w szpitalu, przyjaciele są nieświadomi całej sytuacji, a ja czuję się jak więzień. Więzień swojego życia. Nie mogę nic nikomu powiedzieć, bo Dallas ruszy do ataku. A tak bardzo potrzebuję pomocy... Jednak jestem zdana na siebie i to moje decyzje decydują o życiu moich bliskich. Ta świadomość jest okropna. Gdyby każdy mój ruch mógłby ranić tylko mnie byłoby łatwiej, bo ta odpowiedzialność za szczęście innych jest wprost przygnębiająca...
Idę teraz wraz z przyjaciółmi do szpitala. Dez i Trish wciąż o czymś rozmawiają, natomiast ja nadal jestem pogrążona w swoich myślach. Czarnowłosa musiała to zauważyć, ponieważ nagle zaczęła lekko potrząsać mnie za ramię.
-Ziemia do Ally! - powiedziała, a ja w tym samym momencie wróciłam z krainy myśli do realnego świata.
-Tak? - spytałam lekko zdezorientowana.
-Chyba ze trzy razy pytałam się ciebie o to czy rozmawiałaś ostatnio z Dallasem. A więc? - spytała patrząc mi głęboko w oczy.
-Co? Z Dallasem? A czemu z nim? - spytałam przerażona, ale starałam się tego nie pokazywać.
-Ponieważ mówił nam, że nie odbierasz od niego telefonów. Mówił, że się martwi... - wyznała Trish wciąż się we mnie wpatrując.
To prawda. Nie odbieram żadnych telefonów od bruneta. Kilka razy próbował się ze mną skontaktować, ale ja nie dałam mu tej szansy. Nie zamierzam mieć z nim nic wspólnego, ewentualnie tylko na pokaz. Dla przyjaciół, którzy nadal są nieświadomi niczego. Przecież gdyby Dallasowi bardzo zależało na przekazaniu mi czegoś to by napisał. Niekoniecznie ze swojego numeru i niekoniecznie podpisując się pod jego treścią...
-Pewnie nie zauważyłam, że do mnie dzwonił - powiedziałam wymijająco i od razu odwróciłam swój wzrok od przyjaciółki, która zauważyła, że jest coś nie tak.
-Ally? Czy ty go przypadkiem nie unikasz? - spytała podejrzliwie marszcząc brwi.
-Co? - spytałam zszokowana - Ja miałabym go unikać? - zaśmiałam się nerwowo - Przecież to jest mój przyjaciel. Niby czemu miałabym to robić? - zadałam retoryczne pytanie ze sztucznym uśmiechem. Czarnowłosa przyjrzała mi się dokładniej i już chciała mnie o coś spytać, ale Dez ją wyprzedził:
-Ally, co się dzieje...? - miał zmarszczone brwi i ponury wyraz twarzy. W pierwszej chwili nie wiedziałam co odpowiedzieć. Moje usta szeroko się otworzyły, ale nie wydostał się z nich żaden dźwięk. Nie byłam przygotowana na to pytanie, dlatego powoli zaczął narastać we mnie strach. Strach przed możliwością wydania się wszystkiego. Moje oczy powoli zaczęły się rozszerzać. Co tu powiedzieć? Co? W końcu zaczęłam się nerwowo i głośno śmiać.
-No co ty! Hahah -uśmiechnęłam się szeroko, ale sztucznie. Chyba to było widać, bo Dez pytająco podniósł brew. Przestałam się uśmiechać i wskazałam ręką na szpital - Chodźcie szybciej. Austin już na nas czeka - nie była to delikatna zmiana tematu, ale nic lepszego nie wymyśliłam. Po wypowiedzeniu tych słów ruszyłam szybciej w stronę instytucji, gdzie znajdował się blondyn.
Zostawiłam przyjaciół w tyle niewiedząc, że oni spojrzeli na siebie z podejrzliwym wzrokiem. Nie widziałam także Deza, który wzruszył obojętnie ramionami na tą całą sytuacje, oraz Trish, która nadal patrzyła na mnie podejrzliwie. Nie byłam także świadoma tego, że czarnowłosa postanowiła odkryć przyczynę mojego dziwnego zachowania...
* * * * *
-Siemka - przywitał nas blondyn, gdy tylko przekroczyliśmy próg drzwi. Na jego twarzy malował się szeroki, a zarazem szczery uśmiech. Widać było, że lepiej się czuje niż dwa dni wcześniej. Mimowolnie, na jego widok, uśmiechnęłam się pod nosem.
-Siema stary!  - przywitał go Dez podchodząc do niego i mocno klepiąc w ramie. Blondyn cicho jęknął z bólu, a na jego twarzy pojawił się grymas. Rudzielec od razu to zauważył, ale bez większego wrażenia przyjął to do wiadomości -Oj, wybacz - powiedział bez wzruszenia, lecz to nie było niemiłe. Bardziej to było w jego stylu. Austin wiedział o tym, dlatego uśiechnął się pod nosem i cicho zaśmiał.
-Dobrze cię widzieć, znowu - powiedziała Trish podchodząc do niego i całując go w policzek. Uśmiechnęła się i stanęła obok rudzielca. Zaczęła powoli wyjmować jedzenie, które dla niego kupiliśmy. Głównie to były przysmaki Austina takie jak coca cola, biała czekolada, żelki oraz naleśniki. Blondyn na ten widok bardzo się rozpromienił.
-Ooo w końcu jakieś normalne jedzenie - uśmiechnął się i lekko wzruszył - Dziękuje wam, jesteście najlepsi.
-Nie przesadzaj, to tylko jedzenie - powiedziałam drażniąc się z nim i podeszłam do niego. Cmoknęłam go w usta i usiadłam obok niego na łóżku uśmiechając się szeroko -Witaj - przywitałam się z nim jak gdyby nic.
-Witam - powiedział odwzajemniając mój gest. Patrzył mi głęboko w oczy z czułością. Nie mogłam przestać się uśmiechać, aż w końcu zaśmiałam się i oderwałam od niego wzrok.
-No dobrze, a jak się dziś czujesz? - zadałam moje standardowe pytanie.
-Coraz lepiej. Z każdym dniem te wszystkie rany i siniaki mniej mnie bolą. Ale żebra nadal mi dokuczają, najbardziej przy oddychaniu. Gdy wciągam powietrze to czuję nieprzyjemne ukłucie w klatce piersiowej. A tak to czuję się świetnie. - wyznał i uśmiechnął się pokazując swoje białe ząbki. To wywołało uśmiech na mojej twarzy. On czuje się lepiej, Dallas go nie pokonał. Może wygrał tą bitwę, ale nie wojnę. Nie pozwolę na to.
-No to bardzo się ciesze - powiedziała Trish szczerze. Wzięła w dłoń butelkę gazowanego napoju i wskazała na niego głową - Masz ochotę na coca cole?
-Tak, poproszę - blondyn odpowiedział i poprawił się na łóżku, aby móc na nim usiąść i oprzec swoje plecy o poduszki. Czarnowłosa nalała cały kubek napoju i podała go przyjacielowi. Ten wziął cole od dziewczyny i szybko się napił. Opróżnił naczynie w kilka sekund. Musiał być bardzo spragniony, spragniony niezdrowych płynów. Po skończeniu swojej czynności lekko odsapnął.
-Dzięki - powiedział rozkoszując się smakiem dobrze znanemu mu napoju.
-Byłbym zapomniał! - ocknął się nagle Dez i zaczął wodzić wzrokiem w poszukiwaniu zagubionej rzeczy. W końcu ją znalazł, wziął ją i ciężko rzucił się na łóżko Austina. W chwili, gdy rudzielec wskoczył na łoże, blondyn krzyknął z bólu.
-Dez! - krzyknął na niego zdezorientowany - Co ty robisz? To była moja noga! - Austin zaciskał zęby, aby uśmierzyć ból. Chłopak, aż zgiął się w pół z bólu.
-Austin? - szybko spytałam zaniepokojona.
-Dez ty głupku! - Trish równolegle ze mną krzyknęła. Rudzielec miał bardzo speszoną minę, bo chyba za bardzo nie zdawał sobie sprawy z tego co robi. Zapomniał, że nogi blondyna są całe poobijane.
-Wybacz - powiedział speszony i od razu zszedł z łóżka.
-Spoko, tylko nigdy już tak nie rób - powiedział Austin nadal odczuwając ból. Trish patrzyła na rudzielca złowrogo, ale tylko przez chwilę, bo od razu wszyscy zaczęliśmy się cieszyć naszym spotkaniem. Jedliśmy pizze śmiejąc się i wspominając nasze wspólne i piękne chwile przyjźni. Bo czym bylibyśmy, gdyby nie przyjaciele? Zapewne kimś innym. Pewnie sobą, ale tą skrytą wersją, nie tą obnażoną przed kimś. Przed bliskimi nam osobami nazywających się przyjaciółmi.
* * * * *
Nasze odwiedziny trwały ponad godzinę. W tym czasie zdążyliśmy pogadać o wszystkich rzeczach, o których musieliśmy. Ten czas był nam na prawdę potrzebny, ale niestety kiedyś musiał się skończyć. Powoli zaczęliśmy się zbierać. Zostawiliśmy Austinowi wszystkie jego przysmaki wraz z iPadem, aby mógł kontaktować się z nami przez skype'a. Każdy pożegnał się z blondynem i skierowaliśmy się do drzwi z uśmiechem na twarzy. Pierwsza podeszłam do drzwi, więc położyłam dłoń na klamce i przekręciłam ją. Gdy je otworzyłam na mojej twarzy pojawiło się zdziwienie. Usta się lekko uchyliły, a oczy delikatnie rozszerzyły. Stałam nieruchomo, nie chciałam się ruszyć.
-Dallas? - spytałam wreszcie patrząc brunetowi w twarz. Momentalnie spojrzałam na Austina, który uśmiechnął się na widok kolejnych gości. Znowu spojrzałam na Dallasa. - Co ty tu robisz? - spytałam szorstko, za szorstko.
-Jak to co? Przyszedłem odwiedzić mojego kolegę - powiedział pewnie - Mogę przejść? - wskazał dłonią moją rękę nadal trzymającą klamkę, która zagradzała mu drogę. Wciąż spoglądałam na bruneta. Patrzyłam mu głęboko w oczy dając mu do zrozumienia, że nie podoba mi się jego obecność tutaj. Po paru sekundach cofnęłam swoją rękę dając mu przejść. Na ten gest Dallas lekko się uśmiechnął i niezauważalnie szturchnął moje ramię przechodząc obok mnie. Spojrzałam za nim, a w środku zaczęła wzrastać we mnie złość.
-Siema, jak się czujesz? - Dallas przywitał się z Austinem przybijając sobie piątke, jak dobrzy znajomi. To mnie bardzo zdziwiło. Przecież pare dni temu blondyn nie trawił bruneta. Widocznie nie tylko mnie to zdziwiło, bo nagle Trish spytała:
-To wy się lubicie? - spytała będąc równie zszokowana jak ja. Austin spojrzał na czarnowłosą, a później na Dallasa. Uśmiechnął się lekko i spojrzał na nas, swoich przyjaciół - Po tym jak Dallas regularnie mnie odwiedzał tu w szpitalu i jak dobrze zajmował się wami, a w szczególności Ally, to po prostu nie umiałem mu nie zaufać.
Po tych słowach miałam wrażenie jakby mnie coś uderzyło. Dallas się mną zajmował? Pierwsze słysze. O czym ja nie wiem?
-Chodzi o to, że jak Ally była bardzo zdruzgotana całą tą sytuacją to ja ją pocieszałem. Raz nawet do niej poszedłem, bo płakała mi przez telefon. Po prostu nie mogłem jej tak samej zostawić, prawda Ally? - spytał mnie Dallas. Spojrzałam na niego nie mogąc uwierzyć w to co mówi. On się mną bawi i kieruje moim życiem.
-Prawda - odpowiedziałam cicho spuszczając swój wzrok w dół. To jest nasza okropna gra. Nie mogłam patrzeć na bruneta, ani na nikogo, gdy kłamię.
-Nie słyszeliśmy o tym - powiedział Dez oskarżycielsko.
-To prawda, ale my nie wspomnieliśmy o tym, że ostatnio z Dallasem dużo spędzaliśmy czasu - wyznała Trish. Tego się nie spodziewałam.
-Co? -wyrwało mi się. Wszyscy na mnie dziwnie spojrzeli. Tak jakby moje pytanie było zbędne - Znaczy... Nie mówiliście mi o tym...
-Nie odbierałaś potem moich telefonów - brunet zaczął bronić reszte.
-No i ciągle chciałaś siedzieć w domu - rudzielec się dołączył.
-Więc to chyba nic dziwnego, że wraz z Dallasem i Han spędzaliśmy czas - stwierdziła Trish niewinnie.
-Wraz z Han? - podniosłam lewą brew ze zdziwienia.
-Ktoś mnie wołał? - spytała blondynka niespodziewanie pojawiając się za moimi plecami. Odwróciłam się do niej i ujrzałam jej szeroki uśmiech - Austin! - powiedziała i szybko ruszyła w jego stronę przy czym lekko, ale znacząco trąciła moje ramię. Nie wierze...Czy tylko ja to widze? Spojrzałam na Hannah, która podbiegła do blondyna, schyliła się ku niemu i czule ucałowała w policzek. -Jak się czujesz nasza gwiazdo? - spytała słodkim głosem i zamrugała swoimi długimi rzęsami do blondyna.
-Już lepiej, niedługo mają mnie wypisać - powiedział do niej Austin uśmiechając się szeroko na jej widok. Patrzyli na siebie długo, zbyt długo.
-To bardzo się cieszę... - blondynka zaćwierkała i zaczęła poprawiać Austinowi kołdrę. Podciągnęła mu ją, aż do piersi, a potem zaczęła delikatnie ją wygładać. Przy czym dotykała klatki piersiowej blondyna. A później uśmiechnęła się do niego słodko. Czy ona go podrywa? Czy ona z nim flirtuje? Czy on tego nie widzi? Czy ktokolwiek to zauważył? Powoli zaczęła narastać we mnie złość. Jeszcze chwila i wybuchnę. Obiecuję, że zaraz ta blondynka pożałuje tego, że ma taki piękny uśmiech.
-Pytałaś o Han - to zdanie kompletnie wybiło mnie z moich myśli i przywróciło na ziemię - Tak, czasem wszyscy razem gdzieś wychodziliśmy i mile mijał nam czas - wyznała Trish mówiąc do mnie. Wreszcie do mnie dotarło, dlaczego tak mnie zabolał fakt, iż się spotykali. Dallas próbuje mnie zniszczyć. Chce odebrać mi przyjaciół. I robi to w bardzo przemyślany sposób. Robi to powoli, ale skutecznie. Moje ciało przeszły ciarki. Nie mogę tu zostać. Nie wytrzymam tego wszystkiego.
-Rozumiem i bardzo się cieszę - uśmiechnęłam się lekko nie patrząc na przyjaciół, choć ja widziałam ich wzrok na sobie - Wiecie, ja już muszę iść. To cześć! - powiedziałam pospiesznie, wzięłam torbę i wyszłam nie patrząc na nich. Gdy przekroczyłam próg drzwi zaczęłam iść szybciej. Musiałam się stąd wydostać. Do moich oczu zaczęły napływać łzy. Szłam potykając się o włane nogi, gdy nagle poczułam jak ktoś łapie mnie za ramię i zatrzymuje. Poczułam lekki ból. Obejrzałam się za siebie i zobaczyłam znienawidzonego przeze mnie chłopaka.
-Czego chcesz?! - krzyknęłam do niego przez łzy.
-Co ty robisz? Nie taka była umowa! - powiedział Dallas ciągle trzymając mnie za rękę.Podszedł do mnie bliżej z gniewną miną - Miałaś być urocza i cieszyć się na mój widok. Pamiętasz? Najlepsi przyjaciele! - mocniej ścisnął moje ramię. Zamknęłam oczy z bólu, który ogarnął całe moje ciało.
-Dlaczego mi to robisz? -szepnęłam bezsilnie -Co ty zamierzasz? - spytałam patrząc w jego oczy. On tylko zmarszczył swoje brwi i odpowiedział:
-Chce, abyś została sama. Nikogo wkrótce nie będziesz miała. Zostaniesz sama - wycedził przez zęby. Ciarki ponownie przeszły moje ciało. Zacisnęłam usta, aż zrobiły się sine.
-Czemu? - spytałam pozbawiona jakich kolwiek sił. Dallas lekko się uśmiechnął.
-Miałaś wybór. Wybrałaś Austina, więc ponosisz konsekwencje. Ale zawsze możesz to zmienić. Wystarczy tylko zmienić swoje zdanie - odpowiedział, a jego twarz wydawała się wyjątkowo mroczna. Moje serce zaczęło szybciej bić. Nie wiedziałam co zrobić. Miałam mętlik w głowie. Wszystko działo się tak szybko. Za szybko.
-Puść mnie! - krzyknęłam i wyrwałam się z jego uścisku. Chłopak się tego nie spodziewał - Nie wiem czym sobie tak zasłużyłam, ale nie ujdzie ci to na sucho! - po tych słowach brunet tylko się zaśmiał. Bawiło go to.
-A co mi niby zrobisz, co? - nagle przybliżył swoją twarz do mojej zaciskając swoje zęby. Moje serce stanęło. A oczy wytrzeszczyły z przerażenia.
-Dallas? -usłyszałam głos dochodzący z sali, w której leżał Austin. To był głos Hannah. Brunet odwrócił się rozkojarzony, a ja postanowiłam wykorzystać tą sytuację. Szybko odsunęłam się od chłopaka i natychmiast zaczęłam biec przed siebie. Nie zwarzałam na to czy ktoś mnie woła czy goni. Miałam jeden cel: oddalić się od tego miejsca jak najszybciej. Biegłam niewiedząc gdzie, bo łzy zakrywały mi mój widok. Wreszcie wydostałam się ze szpitala. Zwolniłam i oparłam się o jakieś drzewo. Zaczęłam łkać, bo właśnie zrozumiałam, że człowiek, którego znałam okazał się moim najgorszym koszmarem. Koszmarem, który ogarnia całe moje życie i ciało...

---------------
Siemka! :*
Ponad tydzień czekaliście, ale się doczekaliście :) Już słyszeliście co mi się przydarzyło, więc mam nadzieję, że zrozumiecie i wybaczycie.
Wiem, że nudny rozdział, ale nie miałam pomysłów, aby go bardziej urozmaicić :/ mam nadzieję, że wam się spodoba mimo wszystko :)
Jak wasze plany na wakacje? Co zamierzacie?
Piszcie i mówcie co myślicie.
Całuję was! :3
xoxo

Notka :(

Wybaczcie, że tak dawno nie pisałam i nie dodawałam nowego posta. Bardzo przepraszam :( Ale uwierzcie mi, że udar słoneczny oraz całe poparzone ciało nie pomagają w pisaniu :'( Mam dla was jedną małą, ale dobrą radę: Nigdy nie chodźcie ze znajomymi na plażę bez kremu do opalania ;) Jeżeli to zapamiętacie to ułatwicie sobie życie. Wiem, że jest to oczywiste, ale jak widać możliwe.
A wracając do bloga to mam nadzieję, iż niedługo wstawię nowy rozdział, ponieważ jestem w trakcie jego pisania :)
Bawcie się dobrze, bo już prawie są wakacje :D Bardzo się cieszę, że to już prawie koniec, a wy? Obyście lepiej zaczęli tegoroczne wakacje niżeli ja :'(
Całuje! :*