czwartek, 18 lipca 2013

Zapraszam! :)

Siemka! :*

Ostatnio zaczęłam czytać bloga Tyśki i Refive. To jest ich adres:

http://auslly-niezwykla-historia.blogspot.com

Ich historia jest trochę inna niż wszystkie i dobrze się zaczyna :) Zajrzyjcie do nich i przeczytajcie, a jeśli wam się spodoba to skomentujcie. Dziewczyny na pewno się ucieszą! :D
Całuski!! :*

środa, 17 lipca 2013

XVIII Rozdział

*oczami Ally*
Pierwszy raz w tym tygodniu w Sonic Boomie jest taki duży ruch. Wraz z pracownikiem, zatrudnionym przez mojego tatę, mieliśmy ręce pełne roboty. Praca za ladą była wyczerpująca. Ciągle podliczanie cen, odpowiadanie klientom na pytania i doradzanie im jak najlepszych dla nich instrumentów było męczące. Mając nadzieję na chwilę odpoczynku w sklepie nagle pojawiła się Trish. Na jej widok zaniemówiłam. Wiedziałam, że kiedyś przyjdzie ze mną porozmawiać, ale liczyłam, że to stanie się w dalszej przyszłości. Gdy czarnowłosa podchodziła do mnie, ja obsługiwałam klienta.
-Tak, myślę, że flet poprzeczny będzie idealny dla Kate. Dziewczynka zrobiła bardzo duży postęp i wydaje mi się, że prosty flet może jej już nie wystarczać... - podałam kobiecie, matce Kate, proponowany instrument - Powinna być zadowolona z takiego prezentu - uśmiechnęłam się do wysokiej i szczupłej kobiety. Ta odwzajemniła mój gest.
-Dobrze. Ufam tobie, więc wezmę ten instrument. Ile kosztuje? - wyjęła z torebki portfel. Ja zaczęłam szukać cennika, gdzie były zapisane ceny wszystkich instrumentów poczynając na rodzaju, a kończąc na firmie, która je wyprodukowała.
-569$ wraz z futerałem - odpowiedziałam znajdując cenę fletu.
-Można płacić kartą?
-Oczywiście - powiedziałam i lada moment cała tranzakcja została wykonana. Na odchodne kobiety pożegnałam ją i ciepło uśmiechnęłam. Patrzyłam za nią kompletnie zapominając, że ktoś na mnie czeka.
-Cześć - powiedziała Trish uśmiechając się do mnie lekko.
-Cześć - przywitałam ją nawet na nią nie patrząc i odeszłam od niej przeglądając jakieś papiery. Trish podbiegła do mnie.
-Możemy porozmawiać? - spytała poirytywana.
-Wybacz, ale mam masę roboty - odpowiedziałam jej modląc się, aby dała mi spokój.
-Ale my musimy porozmawiać.
-Może kiedy indziej? - wciąż unikałam jej wzroku.
-Niby kiedy? Nie odbierasz moich telefonów, a jak przychodzę do ciebie to nie masz czasu. Powiesz mi kiedy znajdziesz czas w takim razie? - wyczułam, że było to sarkastyczne pytanie. Spojrzałam na nią smutnym wzrokiem.
-Nie wiem. W najbliższej przyszłości - powiedziałam wymijająco i ruszyłam przed siebie.
-Nie. Teraz porozmawiamy -  czarnowłosa zatrzymała łapiąc mnie za nadgarstek. Szybko go wyrwałam czując okropny ból. Jęknęłam cicho i zacisnęłam oczy, aby nie uronić łzy. Stałam chwilę pokonując ten przeszywający ból - Oj. Przepraszam. Nie wiedziałam, że cię boli - powiedziała przejęta. Lekko uśmiechnęłam się do niej z ulgą stwierdzając, że ból powoli zniknął.
-Nie ma sprawy - powiedziałam cicho. Spojrzałam na przyjaciółkę. Wiedziałam, że czeka nas rozmowa, ale miałam nadzieję, że nigdy do tego nie dojdzie. Jednak tylko siebie oszukiwałam - Chris? - zwróciłam się do jedynego pracownika, który tu ze mną dziś przebywał - Staniesz na chwilę za ladą? Potrzebuję przerwy - Zielonooki brunet spojrzał na mnie i moją przyjaciółkę i lekko kiwnął głową.
-Jasne - powiedział zmierzając do kasy.
-No to chodźmy - wskazałam Trish pokój muzyczny na górze i poszłam do niego. Dziewczyna podążyła za mną i po chwili siedziałyśmy zamknięte w pomieszczeniu.
-To o czym chciałaś ze mną pogadać? - spytałam siadając na fotelu.
-Ty sobie żartujesz ze mnie, prawda? - spytała zirytowana. Spojrzałam na nią dobrze wiedząc po co tu przyszła - Możesz mi to wszystko wyjaśnić? - spytała łagodniejszym już tonem. Milczałam. Nie mogłam wykrztusić z siebie ani jednego słowa - Czemu nic nie mówisz? Czemu mnie unikasz? I czemu się ode mnie oddalasz? Od swojej najlepszej przyjaciółki... - w jej głosie było czuć smutek i rozpacz. Z moich oczu popłynęła łza.
-Bo mnie nie nawidzisz! - wykrzyknęłam bezsilnie - Wszyscy mnie nie cierpią przez to co zrobiłam! - z oczu połynęła już druga łza - Błagam nie wrzeszcz na mnie, bo tego nie zniosę - wypowiedziałam cicho słowa chowając twarz w dłoniach. Nie chciałam, aby tak to wszystko wyszło. Trish podeszła do mnie i ukucnęła obok mnie.
-Nie będę na ciebie krzyczeć. Jestem tylko ciekawa czemu nie powiedziałaś mi, że jednak czujesz coś do Dallasa, a nie do Austina. I czemu przez tyle czasu ukrywałaś to przed nim i przede mną? - spytała, a jej oczy się zeszkliły - Myślałam, że sobie ufamy... - wyszeptała i zaczęła płakać. Spojrzałam na nią. Co ja najlepszego zrobiłam? Czy przeze mnie każdy po kolei będzie cierpiał? Nie mogę na to pozwolić. Dotknęłam jej ramienia. Spojrzała na mnie, a ja uśmiechnęłam się do niej ciepło.
-Ufamy sobie. Ja po prostu... bałam się to wyznać. Długo nie wiedziałam co czuję, aż w pewnym momencie zdałam sobie z tego sprawę i wyznałam to Austinowi... - na chwilę zamilkłam na wspomnienie tam tej chwili - Wiem, że strasznie to przeżył i wiem, że popieracie go, a mnie potępiacie za to co zrobiłam. Jestem najgorszą osobą na świecie. Wiem to, ale nie mogłam znieść myśli, że będziecie próbowali mi udowodnić jaka jestem podła. Dlatego nie odbierałam telefonów - wyznałam wszystko jednym tchem. Trish spojrzała na mnie zdziwiona.
-Co? Nigdy nie uważałam, że jesteś podła. Może zagubiona, ale nie podła. Nie wiem czemu wybrałaś Dallasa, bo wydawało mi się, że kochasz Austina i na prawdę jesteś z nim szczęśliwa. Ale... - spojrzała mi głęboko w oczy - Jeśli to właśnie Dallas cię uszczęśliwia to i ja  jestem zadowolona - powiedziała z ciepłym uśmiechem na twarzy.
-Tak. Jestem z nim szczęśliwa - wydusiłam z siebie te słowa i przytuliłam się do przyjaciółki. Jednak jej nie straciłam. Jednak nie jestem sama. Dallas mi jej nie odebrał. Dziewczyna odsunęła się ode mnie i wytarła nos w chusteczke.
-No dobra. Koniec tych smutków. Opowiadaj. Jak tam ci jest z nim? - spytała szczerze ciesząc się z mojego szczęścia. To pytanie zaskoczyło mnie. Nie spodziewałam się jego i nie miałam przygotowanej na nie odpowiedzi.
-Eee... No dobrze. Wczoraj dostałam od niego branzoletke - wyciągnęłam rękę pokazując czarnowłosej mój mały drobiazg.
-Śliczna! - stwierdziła zachwycona, ale nagle zmarszczyła brwi. Ujęła moje ramię i przyjrzała się dokładniej mojej dłoni - Co ci się stało w nadgarstek? - spytała ze zdziwieniem na twarzy - Czemu masz takiego dużego siniaka? - zadawała za dużo pytań na raz. Zabrałam szybko swoja rękę i schowałam za siebie.
-Nic szczególnego. Uderzyłam się - wstałam z krzesła nieco zaniepokojona i podeszłam do pianina - Mały wypadek. Nic wielkiego - powiedziałam mając nadzieję, że Trish uwierzy mi w te słowa. Ona zmarszczyła mocno brwi i zaczęła dokładniej mi się przyglądać.
-A co się stało z twoim czołem? - dopytywała się. Dotknęłam ręką moją ranę nad łukiem brwiowym. Otworzyłam szerzej usta. Co ja wtedy zrobi... Aha! No właśnie!
-Wpadłam na ścianę - uśmiechnęłam się z zawstydzeniem. Dziewczyna spojrzała na mnie nie wierząc mi - Serio! Biegłam, wpadłam na ścianę i bum! Mam ranę. Uwierz mi, to jest możliwe - zaśmiałam się cicho. Trish patrzyła na mnie nadal mrużąc oczy - No na prawdę! - powiedziałam pewniej.
-No dobra. Jak chcesz - podniosła ręcę pokazując, że się poddaje. Nastała chwila ciszy. Przyjaciółka usiadła na fotelu, a ja delikatnie muskałam klawisze pianina - Ally? - spytała mnie przerywając ciszę.
-Tak? - spojrzałam na nią. Widziałam, że waha się zadając mi następujące pytanie.
-A co będzie z zespołem? Nadal będziesz pisać piosenki dla Austina? Bo patrząc na waszą relację w tym momencie to wątpie, abyście nadal byli przyjaciółmi... przynajmniej na razie - poprawiła się - Ale chyba zespól nadal może działać. Bo i ty jak i Austin robicie to co jest waszą pasją. A chyba szkoda byłoby przestać robić to co się kocha, prawda? - Trish zadała bardzo trudne i od dawna męczące mnie pytanie. Jasne, że chce nadal pisać dla niego piosenki. Gdybym mogła to nadal byłabym z blondynem, ale teraz jest to niemożliwe. Ale zespół? To chyba można uratować.
-Ja bardzo bym chciała nadal dla niego pisać, ale nie sądze, żeby się zgodził... po tym wszystkim co mu zrobiłam...  - powiedziałam smutnym głosem spuszcając głowę do dołu. Trish chwilę milczała, ale po chwili stwierdziła:
-Myślę, że najpierw powinnaś z nim porozmawiać. Wyjaśnić to wszystko na spokojnie. Może nie będzie chciał na razie odbudowywać z tobą przyjaźni, bo bardzo go skrzywdziłaś, ale może zrozumie, że zespół i kariera są bardzo ważne i nie warto jest tego niszczyć przez nieporozumienie i kłótnie - poradziła mi przyjaciółka. Spojrzałam na nią smutnym wzrokiem.
-Myślisz? - powiedziałam prawie płacząc. Dziewczyna podeszła do mnie.
-Ja to wiem - powiedziała to tak przekonująco, że jej uwierzyła i odzyskałam nadzieję na normalny kontakt z Austinem. Może chociaż nadal będziemy razem pracować? Modliłam się o to w duchu, aby tak właśnie sie stało.
-Masz rację, dziekuję - wyznałam i mocno przytuliłam się do przyjaciółki. Uśmiechnęłyśmy się do siebie i szybko zmieniłyśmy temat. Zaczęłyśmy rozmawiać tak jak dawniej. O wszystkim i o niczym. Nie brakowało nam tematów. A ja wreszcie odzyskałam nadzieję, że pośród tego mroku znajdę w końcu światełko. Światełko nadziei.

----------------
Heeeejka! :*
Wiem wiem, rozdział krótki i nudny, ale postanowiłam go wstawić, aby was zająć trochę w te wakacje :p w rozdziale jest opisana tylko rozmowa Trish i Ally, ale ma ona trzy przesłania, które musiałam uwzględnić:
1. O co chodzi Ally z tymi jej dziwnymi siniakami na ciele? Te pytania będą dręczyć innych bohaterów.
2. Ally zrozumiała, że nigdy nie straciła swojej przyjaciółki i nie straci jej mimo wszystko...
3. W Ally odrodziła się nadzieja w storunku do Austina? Co to oznacza? Czyżby uda im się wszystko wyjaśnić czy tylko ponownie rozpoczną współpracę?

Takie trzy rzeczy pragnęłam wyciągnąć i uwzględnić w przyszłości :)

Mam nadzieję, że mimo nudy i samychh dialogów wam się spodoba! ;)

WAŻNE!!!!!!!!
Jestem nie ogarnięta i nie zauważyłam, że mam zablokowaną opcje komentownia anonimowo moich postów. Trochę pozmieniałam na blogu i WSZYSCY mogą komentować!!! Nawet ANONIMOWO!!!!
Więc zapraszam do pisania komentarzy :3
Całuski! <3

poniedziałek, 15 lipca 2013

XVII Rozdział + celebration :3

*oczami Ally*
*Trzy dni później*
Siedziałam w ogrodzie popijając kawę z mlekiem w świetle porannego słońca.  Zimny powiew wiatru delikatnie muskał moje policzki wywołując przyjemne ciarki na ciele. Rozmyślałam skulona na krześle z zamkniętymi oczami. Marzeniami odbiegałam do mojej własnej krainy. Tym razem był to błękitny ocean. Słyszałam śpiewy ptaków latających nad wodą. Moje stopy i dłonie były zanurzone w suchym a zarazem miękkim i delikatnym piasku. Oczyma wyobraźni widziałam piękną łódkę, a na nim ludzi. Na mojej twarzy pojawił się lekki uśmiech, który od dawna na niej nie gościł. Wszystko było idealne, tak jak w marzeniach. Moja rzeczywistość była okrutna, ciemna i przygnębiająca. Nagle cudowny obraz oceanu i plaży zniknął. Rozmył się jak domek z piasku zabrany przez falę. Otworzyłam oczy. Nadal byłam w swoim ogrodzie siedząc na miękkim krześle. Odetchnęłam ciężko z żalem, a mój uśmiech momentalnie zniknął. Trzeba wziąć się w garść i wrócić do własnego życia, pomyślałam. Spojrzałam na zegarek i stwierdziłam, że czas się szykować. Po południu spotykam się z Dallasem. Chce mi zrobić jakąś małą niespodziankę, więc muszę zacząć się zbierać. Najpierw posprzątam dom, a później zacznę się szykować.
Powoli i ociężale wstałam z krzesła i poszłam do kuchni. Tam odstawiłam pusty kubek po kawie do zlewu i sięgnęłam po telefon. Tajemnicze smsy już mnie nie nękały, bo po co? Osiągnęły już swój cel, więc już nie muszą się pokazywać. Natomiast ciągle i naprzemiennie wydzwania do mnie Trish i Dez. Nigdy nie odbieram. No bo co ja bym im powiedziała? Że musiałam z nim zerwać dla ich dobra? Nie. Nie mogłam odebrać od nich telefonów, bo zaczęłyby pojawiać się pytania tj. dlaczego? co ty wyrabiasz? kochasz innego? Wolałam ich unikać, aby nie dać im możliwości ich zadania. Wiem, że są na mnie wściekli i murem stoją za Austinem. Nie dziwię się, bo to moja wina, a oni są jego przyjaciółmi. Moimi już nie. Ta sytuacja o tym zadecydowała, przecież musieli wybrać. I na pewno już to zrobili.
Usunęłam wszystkie wiadomości od nich proszące o kontakt i poszłam na górę do pokoju. Stamtąd wzięłam szczotkę do włosów i zaczęłam czesać włosy przed lustrem. W nim ujrzałam swoje odbicie. Widziałam przygnębioną brunetkę z pustym wzrokiem. Na twarzy nie widniał uśmiech, nie było go od paru dni. Wiem jednak, że za parę godzin będę wyglądać pięknie. Moje włosy będą zadbale ułożone, a na twarzy pojawi się pełen makijaż. Niestety moje kąciki ust nie podniosą się do góry, chyba że spotkam się z brunetem. Wtedy będę musieć mieć szcztucznie przyklejony uśmiech do twarzy.

*oczami Austina*
Ćwiczenia. Od paru dni nic innego nie robię tylko ćwiczę. Próbuję udoskonalić moją gre na gitarze i śpiewanie piosenek. A w szczególności tej ostatniej, którą napisałem wraz z Ally... nagle rzuciłem o ścianę moim zeszytem. Byłem tak wściekły na nią i Dallasa. Uważałem go za kumpla, a on wykorzystał moje zaufanie, którym go obdarowałem. Usiadłem na łóżku i oparłem głowę na rękach. Jak ona mogła coś takiego zrobić? Wydawało mi się... nie! Byłem pewien, że ona kocha mnie tak samo mocno jak ja ją. W sercu ciągle odczuwałem ogromny ból, ale powoli zaczęła narastać we mnie złość. Przecież zostałem oszukany przez dziewczynę, którą kocham i chłopaka, któremu uwierzyłem. Są siebie warci. Mimo całej złości wciąż nie mogę uwierzyć, że Ally mi to zrobiła. To nie w jej stylu, ona by tak nie potrafiła. A jednak. Złapałem się za głowę. Miałem w niej ogromny mętlik. Jedna strona mówi mi, że takie zagranie nie pasuje do brunetki i ciągle mi przypomina, że wiem o tym, bo była moją najlepszą przyjaciółką i znam ją na tyle, aby to wiedzieć. A druga strona wciąż powtarza, że ślepo się zakochałem i nie zauważyłem tego jaka jest na prawdę czyli okrutna i kłamliwa. Te wszystkie myśli sprawiają ogromny ból w mojej głowie. Nie wiem co myśleć. Na prawdę już nie mam pojęcia...
Z rozmyślań i ciągłej bitwy z moim sercem i rozumem wyrwał mnie dźwięk dzwoniącego telefonu. Spojrzałem na ekran. Dzwonił Dez. Nie mam siły odbierać połączeń od moich przyjaciół, nie teraz. Oni już znają całą tą sytuacje, bo gdy Trish do mnie przyszła tamtego wieczoru pragnęła wyjaśnień mojego wyglądu i zachowania. W końcu jej powiedziałem, a później Dezowi. Teraz do mnie wydzwaniają i pytają czy wszystko ze mną w porządku. Wolę z nimi o tym nie rozmawiać, bo po co? Przecież doskonale znają odpowiedź.
Rozłączyłem połączenie i schowałem telefon do tylniej kieszeni. Wstałem i poszedłem na dól do kuchni zjeść jakieś śniadanie. Przygotowałem sobie kanapki z serem, szynką, pomidorem i majonezem. Zacząłem jeść mój mały i skromny posiłek. Zaparzyłem sobie herbatę, a w między czasie słuchałem radia. Pamiętam, że jakiś czas temu marzyłem, aby moja piosenka była w nim puszczana. Nic w tej sprawie się nie zmieniło.
Mój telefon znowu zaczął dzwonić. Zirytowany wyjąłem go z kieszeni i miałem się rozłączyć, ale przez przypadek spojrzałem na ekran i zorientowałem się, że to żaden z moich przyjaciół nie dzwonił, lecz Hannah. Przyznam, że trochę mnie to zdziwiło, ale postanowiłem odebrać.
-Halo?
-Cześć - przywitała się blondynka swoim ciepłym i radosnym głosem - Masz może dziś czas? - spytała mnie bez ogródek. Chwilę się zastanowiłem. W sumie to nie mam ochoty nigdzie dziś wychodzić...
-Hannah miło z twojej strony, ale ja właśnie...
-No co? - przerwała mi - Niby co robisz? Powiem ci. Nic nie robisz. Ewentualnie brzdąkasz na swojej gitarze, ale prócz tego ciągle się lenisz. Nie wychodzisz z domu ani do ludzi. Przestań robić z siebie ofiary i zacznij żyć. Albo spotykasz się ze mną po dobroci albo przychodzę do ciebie i wyciągam cię siłą. Jak wolisz? - spytała nie żartując. Byłem pewien, że mówi serio. Bardzo mi się to spodobało. Uśmiechnąłem się lekko pod nosem.
-To gdzie i o której? - odpowiedziałem jej pytaniem na pytanie. Wydawało mi się, że gdzieś tam po drugiej stronie słuchawki blondynka się uśmiecha.
-Piętnasta, Miami Shopping Center -zadecydowała. Jej stanowczość mnie zaintrygowała.
-Jasne - odpowiedziałem, a ona po prostu się rozłączyła. Uśmiechnąłem się pod nosem. Ona na prawdę mnie rozbawiła. A to wiele dla mnie znaczy w tym czasie. Spojrzałem na zegarek i uświadomiłem sobie, że mam dużo czasu do wyjścia. Bez większego namysłu usiadłem na kanapie i włączyłem telewizor. Zacząłem oglądać telewizję w celu zabicia czasu.
* * * * *
*oczami Ally*
-Dziękuję - powiedziałam do Dallasa, gdy ten podarował mi piękną złotą branzoletkę. Uśmiechnęłam się ciepło do niego i ją założyłam. Była na prawdę śliczna.
-Cieszę się, że ci się podoba - powiedział uradowany i ucałował mnie w policzek. Siedzieliśmy w kameralnej i spokojnej restauracji znajdującej się w największym centrum handlowym w mieście czyli Miami Shopping Center. Przed chwilą skończyliśmy jeść posiłek, a kelner zdążył przynieść nam rachunek. Dallas zapłacił za obiad i ruszyliśmy na, podobno, cudowny pokaz fontann, które znajdowały się w centrum tego budynku.

*oczami Austina*
-I jak? Warto było? - spytała blondynka popijając swoją gorącą czekoladę. Uśmiechnęła się do mnie uroczo ukazując przy tym swoje piękne, białe i proste zęby.
-Warto - wyznałem patrząc jej głęboko w oczy. Była na prawdę atrakcyjną, zabawną i mądrą młodą kobietą. Z pewnością ma wielu adoratorów... Siedzieliśmy w pijalni czekolady. Całe dwie godziny spędziliśmy na grze w kręgle i w inne gry dla dwóch osób w Centrum Rozrywki - w tym centrum handlowym jest wszystko. To, aż dziwne, że wszystkie atrakcje rozrywki znajdują się właśnie tu, w jednym miejscu. Kino, restauracje, sklepy, spa, fitness club, centrum rozrywki, aqua park i wiele innych rzeczy jest tutaj.
-Która godzina? - spytała blondynka dokańczając swój napój. Sprawdziłem godzinę na zegarku.
-Za 10 minut osiemnasta - odparłem.
-To musimy się już zbierać, bo nie zdążymy! - powiedziała Hannah i zaczęła zbierać się do wyjścia. Siedziałem na krześle zdezorientowany.
-Ale na co? - spytałem zdziwiony. Dziewczyna stanęła tuż obok mnie, uśmiechnęła się uroczo i powiedziała:
-Na niesamowity pokaz. Zaufaj mi, nie zawiedziesz się - szepnęła i wyciągnęła do mnie dłoń. Pragnęła, abym ją chwycił i poszedł za nią. Tak też zrobiłem.

*oczami Ally*
Pokaz właśnie się zaczął. Piękne migocące światła i muzyka idealnie współgrały ze strumieniami wody wydobywającej się z fontann. To było na prawdę niesamowite. Te wszystkie przeróżne ruchy wody łączyły się w jedną całość, na początku dość chaotyczną, a po chwili harmonijną. Dallas stał obok mnie i spoglądał na mnie. Widziałam to kątem oka, ale postanowiłam nie pokazywać mu, że o tym wiem. Wpatrywałam się w piękny pokaz fontann. Na nic innego nie zwracałam uwagi. Te strumienie wody były, w tym momencie, moim całym światem.

*oczami Austina*
Ledwo co zdążyliśmy, ale udało nam się trafić na początek pokazu. Przedarliśmy się przez ludzi, aby oglądać to wszystko z bliska. Patrzyłem na wodę, która hipnotyzowała mnie swoimi delikatnymi a zarazem mocnymi ruchami. Ona przede mną tańczyła, skakała i latała. To było coś niesamowitego. Wodziłem wzrokiem każdy jej ruch, gdy nagle natrafiłem na coś na co bym nie chciał. Ujrzałem brunetkę wpatrzoną w pokaz tak samo jak ja byłem przed chwilą. Miała oczy szeroko otwarte, a od nich bił blask zachwytu. Patrzyłem wciąż na Ally. Nie mogłem uwierzyć, że stoi tak blisko mnie, tylko te kilkanaście metrów. Moje serce zaczęło szybciej bić ze szczęścia. Wyglądała na prawdę ślicznie... Już chciałem do niej podejść i porozmawiać, gdy nagle ktoś objął ją ramieniem i położył swoją dłoń na jej biodrze. Zamurowało mnie. To był Dallas. Spojrzałem na Ally. Gdy chłopak wykonał ten ruch, ona miała wystraszoną i pełną smutku minę. Czy ja dobrze widzę? Nie, na pewno mi się przewidziało. Ale gdy na niego spojrzała to uśmiechnęła się słodko i dalej oglądała pokaz. Lecz brunet na tym nie skończył. Obrócił ją do siebie, ujął jej brodę w swoją dłoń i pocałował. Nagle we mnie jakby coś pękło. Ona dała mu na to przyzwolenie. Poczułem ból i złość. Nie mogłem patrzeć jak ten chłopak perfidnie kradnie mi dziewczynę, bez żadnych konsekwencji. Nie wiem kiedy moje nogi ruszyły, ale nagle zacząłem biec w ich stronę.

*oczami Ally*
To było dziwne uczucie pocałować chłopaka, do którego nic się nie czuło. Nie zamknęłam oczu, nie potrafiłabym. Trwało to tylko chwilę, na szczęście krótką chwilę. Nagle usłyszałam dziewczęcy głos wołający dobrze znane mi imię. Pod wpływem nagłego impulsu zaczęłam rozglądać się skąd dochodzi ten głos. Ponownie go usłyszałam, zza moich pleców. Odwróciłam się.

*oczami Austina*
Hannah wołała za mną moje imię pragnąc, abym się zatrzymał, lecz ja nie potrafiłem. Musiałem do niego podbiec. Widziałem ich obu. Nagle Ally się odwróciła. Nasze spojrzenia się spotkały, a czas jakby zwolnił. Zobaczyłem zdziwienie na jej twarzy i ... uśmiech? Czy ona lekko podniosła kąciki ust? Nie, to nie możliwe... A może jednak? Patrzyłem w jej oczy i widziałem smutek połączony ze szczęściem. Spoglądała na mnie ciepłym wzrokiem. Ścisnęło mnie za serce. Pragnąłem ją objąć i porwać. Patrząc w jej oczy odnowiła się we mnie nadzieja. Ale ona prysnęła, gdy za jej plecami ujrzałem Dallasa. Ponownie wzrosła we mnie złość. Ally to zauważyła, wciągnęła głęboko powietrze z przerażenia i odsunęła się robiąc mi miejsce, dała mi dostęp do bruneta. W tym samym momencie podbiegłem do niego. Chwilę przed zadaniem mu ciosu spojrzałem w jego oczy. Patrzył na mnie z wyższością i pogardą, jakby mówił "Na co czekasz?". Potem, z całej mojej siły, przywaliłem mu w pysk. Brunet zatoczył się do tyłu, ale po chwili upadł na ziemię z ogromnym hukiem. Nic dziwnego, mój prawy sierpowy jest na prawdę mocny. Patrzyłem na niego jak leży, ale zaraz spojrzałem na Ally. Spoglądała na mnie wielkimi oczami.

*oczami Ally*
Gdy Austin walnął Dallasa, ze mnie wydostał się tylko cichy dźwięk zaskoczenia. Moje oczy szerzej się otworzyły. Spojrzałam na blondyna, który się we mnie wpatrywał. Widziałam w jego oczach ból, złość i smutek. Miał napiętą twarz, ale z każdą sekundą, naszego kontaktu wzrokowego, rozluźniała się. Posłałam mu wdzięczne spojrzenie. Cieszyłam się, że uderzył bruneta, zasługiwał na to. A ja tego nie mogłam zrobić, bo poniosłabym tego ogromne konsekwencje. Nie mogłam oderwać wzroku od Austina. Pragnęłam go objąć i skryć się w jego ramionach, ale nie mogłam. Patrzyliśmy się na siebie jeszcze chwilę, ale blondyn nagle spojrzał na Dallasa. Jego ciało się napięło, a pięści złożyły do ponownego ataku. Już miał go uderzyć, gdy podbiegła do niego Hannah i złapała go za ramię.

*oczami Austina*
Kpił sobie ze mnie. Widziałem to w jego spojrzeniu. Postanowiłem pokazać mu na co mnie stać, przygotowałem się do ataku, gdy nagle ktoś delikatnie dotknął moje ramię. Odwróciłem się zdziwiony.
-Austin. Daj spokój. Zostaw go - powiedziała zdyszana. Tylko na nią spojrzałem i olałem jej prośbe. Podniosłem rękę w celu uderzenia bruneta, ale dziewczyna złapała się jej i nie chciała puścić - Zostaw go! On na to nie zasługuje - spojrzałem na nią. Patrzyła na mnie błagalnym wzrokiem. -Oni na to nie zasługują - na te słowa upuściłem rękę. Spojrzałem na Ally.
-Masz rację. Oni na to nie zasługują - powiedziałem to kierując te słowa do brunetki. Na te słowa posmutniała i odwróciła wzrok.
-Chodź - nie mogłem się ruszyć - Chodź! - pociągnęła mnie za sobą blondynka, a ja dałem się jej prowadzić.
* * * * *
-Co ja zrobiłem? - spytałem samego siebie siedząc na jakiejś ławce i patrząc na odległy ocean.
-Tylko cie poniosło - wyszeptała Hannah patrząc przed siebie. Zaprowadziła mnie tu po moim ataku na Dallasa. Ocean znajdował się bardzo blisko Miami Shopping Center, więc nawet nie zauważyłem kiedy się tu znaleźliśmy. Gdy szliśmy ciągle myślałem nad tym co się stało i nad miną Ally. Nie mogę jej zrozumieć. Gdy na nią patrzyłem miałem wrażenie jakby cieszyła się na mój widok, ale to niemożliwe, bo sama powiedziała, że nie chce ze mną być i dała się całować przez bruneta. Ale gdyby jej na nim zależało to by go obroniła przede mną, a ona jakby dała mi na to pozwolenie i dziękowała za to, że go uderzyłem. Rozbolała mnie głowa od tych rozmyśleń. Złapałem się za nią zmęczony.
-Ale nie powinienem go tak zaatakować - zacząłem się usprawiedliwiać. Przecież Dallas to jest kuzyn Hannah. Dziewczyna ciężko westchnęła.
-Należało mu się - ze zdziwienia spojrzałem na nią.
-Ale przecież to twój kuzyn, a ja go skrzywdziłem. Nie masz ochoty mi przywalić? - spytałem zszokowany. Blondynka smutno się uśmiechnęła.
-Rodziny się nie wybiera - spojrzała na swoje paznokcie - A po tym co ci zrobił po prostu mu się należało - kiwnąłem głową ze zrozumieniem. Cieszę się, że jest taka wyrozumiała. Ale jedno nie dawało mi spokoju.
-Czekaj czekaj... Tak właściwie to skąd ty wiesz co mi zrobił? - spojrzałem na nią podejrzliwie. Han popatrzyła na mnie kątem oka, a później wygodniej usadowiła się na ławce. Usiadła na wprost mnie.
-Czy to jest na prawdę ważne? - spytała spoglądając głęboko w moje oczy. Tak, było ważne. Chciałem wiedzieć czy któreś z moich przyjaciół się wygadało. Ale gdy patrzyłem w piękne niebieskie oczy blondynki postanowiłem powiedzieć coś innego - Nie, nie jest - dziewczyna szeroko się uśmiechnęła. Ah, ona ma tak śliczny uśmiech, który hipnotyzuje człowieka. Odwzajemniłem jej gest. Siedzieliśmy chwilę w ciszy. Przyjemnej ciszy. Patrzyłem na zachodzące słońce, gdy nagle całe moje ciało ogarnął smutek. Oparłem głowę na dłoniach - Nawet nie wiesz jak to boli - poczułem na sobie spojrzenie blondynki - Ich widok, świadomość tego, że są ze sobą szczęśliwi i ta ich bliskość... - zamilkłem. Z mojego gardła nie mogło wydostać się już żadne słowo. Hannah dotknęła lekko mojego ramienia. Spojrzałem na nią.
-Wiem, że czujesz się zdradzony i oszukany. Rozumiem twój ból i to całe cierpienie związane z tą sytuacją. Ale musisz pozwolić jej odejść. Wiem, że to trudne, bo ją kochałeś... nadal kochasz, lecz musisz ruszyć dalej. Pozwolić sobie żyć i cieszyć się życiem. Ty musisz uwolnić się od niej. Może nawet poznać kogoś nowego? Dać sobie szansę na szczęście - wyszeptała, a ja nie odrywałem od niej wzroku. Nagle Han przysunęła się do mnie bliżej. Poczułem jak serce zaczyna mi bić szybciej. Położyła mi rękę na klacie i zaczęła całować. Trochę się zdziwiłem tym zwrotem akcji, ale pozwoliłem jej na to. Dotknąłem dłonią jej brodę. Pogrążyłem się w tej czynności. Na początku czułem przyjemność, ale po chwili zgorszenie samym sobą. Nagle, gdy wrócił mi zdrowy rozum, oderwałem się od blondynki i popatrzyłem na nią zdziwiony. Szybko odwróciłem od niej wzrok i odsunąłem się od niej. Czułem się okropnie, jakbym zdradził Ally i samego siebie.
-Przepraszam - wyszeptała - Poniosło mnie. Nie powinnam była tego robić. Wybacz mi - powiedziała błagalnym głosem. Spojrzałem na nią. Miała smutek wymalowany na twarzy.
-Wybaczam.
-Możemy o tym zapomnieć? Jakby to się nigdy nie wydarzyło? - spytała patrząc na mnie niewinnym wzrokiem. Uśmiechnąłem się lekko.
-Jasne - na te słowa blondynka odetchnęła z ulgą i odwzajemniła gest. Siedzieliśmy obok siebie jak gdyby nigdy nic patrząc na ocean. Zacząłem zastanawiać się nad tym co się przed chwilą stało i dlaczego tak się zachowałem. Ten pocałunek nie trwał dłużej niż trzy sekundy, ale nadal czułem obrzydzenie na samą jego myśl. Ale z drugiej strony zastanawiałem się nad czym powiedziała blondynka i nad tym czy ja chciałbym to zapomnieć...

*oczami Ally*
-Boli? - podałam brunetowi woreczek lodu. Przyłożył go do policzka, a na jego twarzy pojawił się grymas. Miał pod okiem wielkiego siniaka, rozmiaru pomidora.
-A jak myślisz? - spytał wściekły. Niedawno dotarliśmy do jego domu. Siedzieliśmy na schodach przed drzwiami wejściowymi. Patrzyłam na jego ranę i cieszyłam się w duchu z tego co mu się przytrafiło.
-Myślę, że trochę przesadzasz - wyznałam, a Dallas parsknął śmiechem kpiąc sobie ze mnie. Zapadła między nami cisza. Długa i nieprzyjemna. Ale brunet w końcu ją przerwał.
-Wiedziałem, że w końcu to zrobi. Tylko myślałem, że zrobi to wcześniej - zamilkł na chwilę - Jesteś z tego zadowolona? - spytał z wyrzutem. Popatrzyłam na niego zdziwiona.
-Ale o co ci chodzi? - spytałam nie rozumiejąc jego pytania.
-Nie udawaj głupiej! - krzyknął na mnie przybliżając nagle swoją twarz do mojej, aż mi serce stanęło - Cieszysz się, że mi przywalił! Widziałem twoją minę. I nadal ją widzę! - krzyknął na mnie z wściekłością. Otworzyłam szerzej oczy z przerażenia.
-Co? Nie prawda - wypowiedziałam cicho te słowa.
-Kłamiesz! - popchnął mnie spychając z dwóch schodków. Upadłam na ziemię. Jęknęłam cicho z bólu - Nie kochasz mnie! Gdybyś mnie kochała to byś się z tego nie cieszyła! - podszedł do mnie podnosząc mnie za ramiona, abym wstała - A ja cię kocham i co mam z tego? - złapał mnie mocno za nadgarstek i zaczął go ściskać. Zacisnęłam zęby.
-Nigdy nie mówiłam, że cię kocham! - krzyknęłam z przerażenia.
- Taka była umowa! A umowa mówiła, że masz być wiarygodna i na prawdę mnie kochać, czuć coś do mnie! - powoli zaczął wykręcać mi dłoń. To bardzo bolało.
-Puść mnie! To boli! - do oczu zaczęły napływać mi łzy. Zaczęłam się z nim szarpać - Zostaw mnie! - tak mocno  pociągnęłam rękę, że mnie puścił, a ja zatoczyłam się do tyłu. Na szczęście złapałam równowagę i stanęłam stabilnie na nogach. Z oczu płynęły mi łzy, a na twarzy malowało się przerażenie - Muszę iść do domu - wychrypiałam i biegiem ruszyłam w stronę mojego zakątka, w którym jestem bezpieczna. Wybuchnęłam płaczem. Czemu to właśnie moje życie okazało się najgorszym koszmarem? Czym sobie na to zasłużyłam? Dotknęłam nadgarska. Okropnie bolał. Biegłam ile miałam sił w nogach nie ogladając się za siebie i mając tylko nadzieję, że Dallas mnie nie goni.

---------------
Siemka! :*
Chciałam was powiadomić, że świętuję dziś dwie ważne dla mnie okazje.
Pierwszą jest liczba odwiedzin, która wynosi, aż  11 515 !!!!! Jestem mega szczęśliwa z tego powodu! :D na prawdę wam dziękuję, że jesteście ze mną i doceniacie co robię <3
Drugą są "urodziny" mojego bloga. Już trzy miesiące dzielę się z wami moją opowieścią :3 Bardzo się cieszę, że to robię i że natrafiłam na was. Jesteście kochani, że mnie nie opuszczacie! <3
Dziękuję wam, że jesteście, bo także dzięki wam nadal pisze! :)

A wracając do rozdziału. Z tych dwóch okazji postanowiłam wstawić bardzo długi rozdział, aby wam trochę dogodzić. Udało mi się? :)
Mam nadzieję, że wam się podoba i czekacie na ciąg dalszy ;)
Życzę wam miłego dnia i najlepszych wakacji!! :*
Całuję! <3

piątek, 12 lipca 2013

Ross i Laura RAZEM?

Kochani!!!!
Albo to pogłoski albo Laura i Ross sobie z nas żartują, ale piszą, że są RAZEM!! :D Osobiście mam nadzieję, że jest to prawda, bo jeżeli tak to bardzo cieszę się ich szczęściem :) sama jestem w ich wieku, więc wiem, że jest to jedno z piękniejszych rzeczy w tym czasie :3

Tu macie małe potwierdzenie tego co piszą na asku. Pierwsze zdjęcie jest z ich wspólnego konta, drugie z  Rossa, a reszta jest z konta Laury.

Cieszycie się? Mam nadzieję, że sobie nie żartują i nas nie okłamują, bo ja już się nastawiłam na to, że są razem :)
Miłego czytania!!! :* <3

czwartek, 11 lipca 2013

XVI Rozdział

*oczami Trish*
Zapukałam do drzwi wejściowych domu Allyson. Nie wiem czemu, ale nikt nie otwierał. Miałam nadzieję, że przyjaciółka będzie w domu. Jednak tak nie było i to wprowadziło mnie w lekkie zakłopotanie. I co ja mam teraz zrobić? Pierwsza myśl, jaka wpadła mi do głowy, była taka, że dziewczyna jest u Austina. Bez większego zastanowienia postanowiłam tam pójść.
*Kilkanaście minut później*
Po przejściu całej drogi pieszo w końcu dotarłam do domu, w którym mieszkał blondyn. Zapukałam do jego drzwi. Nikt nie odpowiadał. Spojrzałam na wille przyjaciela. Na górze paliło się światło, miałam wrażenie, że tam mieści się pokój blondyna. Bez chwili zastanowienia zadzwoniłam do przyjaciółki. Nie odbierała. Spróbowałam jeszcze raz. Nadal nic. Trochę się zdenerwowałam, bo nie lubię jak ludzie nie odbierają ode mnie  telefonów. Postanowiłam zatelefonować do Austina. Po kilku sygnałach w końcu odebrał telefon.
-Halo? - spytał głos po drugiej stronie słuchawki.
-Austin? Jesteś w domu? - od razu zadałam pytanie patrząc na oświetlony pokój.
-Tak.
-To czemu nie otwierasz drzwi?
-Wybacz, tak jakoś wyszło - powiedział to jakimś dziwnym głosem.
-Jest z tobą Ally? - spytałam. Długo czekałam na odpowiedź, bo blondyn przez pewien czas nie odpowiadał.
-Nie - odpowiedział ledwo słyszalnym głosem. Zaczęłam zastanawiać się co mam teraz zrobić. Nigdzie nie mogłam znaleźć przyjaciółki. Po chwili zastanowienia postanowiłam porozmawiać z Austinem.
-A wpuścisz mnie? - spytałam niepewnym głosem. Na tę odpowiedź nie czekałam długo.
-Jasne, daj mi chwile - powiedział to i po prostu się rozłączył.
Nie czekałam długo na to, aby mi otworzył drzwi. Stałam przed nimi i czekałam. W końcu usłyszałam znany mi "klik" oznajmujący otwarcie się ich. Nacisnęlam więc klamkę i po prostu weszłam. Zobaczyłam blondyna. Szedł na górę po schodach i był odwrócony do mnie tyłem.
-Wchodź. Chcesz coś do picia? - spytał nawet na mnie nie patrząc.
-Nie, dzięki - powiedziałam. On tylko kiwnął głową i pognał do swojego pokoju. Uznałam to za zaproszenie, może niezbyt delikatne, ale ujdzie. Najzwyczajniej w świecie podążyłam za przyjacielem. Weszłam do jego pokoju. On siedział na łóżku z twarzą nie odwróconą do mnie. Nie wiedziałam o co chodzi, bo chłopak nawet nie drgnął, gdy ja przekroczyłam próg pomieszczenia. Coś się tu dziwnego działo. Czułam to i chciałam dowiedzieć się o co chodzi, dlatego zaczęłam rozmowę.
-Chciałam porozmawiać z Ally, ale nigdzie jej nie ma. Nie widziałeś jej może? - spytałam blondyna. On jednak nic nie odpowiedział, jedynie pokiwał przecząco głową. To mnie zastanowiło - No, ale z tego względu, że jej nie mogę znaleźć to chcę porozmawiać z tobą - zrobiłam małą przerwę w mówieniu, aby zobaczyć jak on zareaguje. Ani drgnął. Westchnęłam ciężko i usiadłam na fotelu, który stał na przeciwko łóżka. Twarz Austina nadal była dla mnie niewidoczna - Chciałam podzielić się z tobą swoimi przemyśleniami... na temat Ally - o! Nareszcie się poruszył. Tylko się wzdrygnął, ale zawsze coś. Milczał, więc kontynuowałam - Zauważyłam, że ona ostatnio dziwnie się zachowuje... Mam na myśli to, że po twoim wypadku zaczęła dziwacznie zachowywać się w stosunku do Dallasa. Pamiętaj, że mówię ci to, bo jesteś jej chłopakiem i wiem, że to także ciebie dotyczy- zauważyłam jak jego ciało się napina. Lekko się wzdrygnął - Ale chodzi o to, że ona się krępuje w jego towarzystwie i od razu od niego ucieka... jakby bała się, że coś wyjdzie na jaw, jakiś sekret... - westchnęłam ciężko, bo trudno było mi wypowiedzieć następujące słowa - Myślę, że coś może ich łączyć... jakby coś między nimi się wydarzyło... - wydusiłam z siebie. Zauważyłam jak Austin lekko się prostuje i odwraca twarz w moją stronę. To jak wyglądał mnie zadziwiło. Miał podkrążone i czerwone oczy. Widać było, że płakał. Spojrzał na mnie pustym wzrokiem. Ale w jego oczach zauważyłam gniew i złość. Nie wiem na kogo, ale na pewno nie na mnie. Czułam to. W jednej chwili chłopak wstał i podszedł do okna. Był zmizerniały, a jego ruchy ciała świadczyły o bezsilności. Nie wiem co się stało, ale on cierpiał. Stanął twarzą do okna, więc znów jej nie widziałam. Nie zauważyłam też jego miny pokazującej jego ogromne cierpienie. Nie widziałam też smutku w jego oczach i to, że patrzy w swoje odbicie w szybie beznamiętnym i pustym wzrokiem. Także nie wiedziałam, że po moich słowach poczuł nieprzyjemne ukłucie w sercu.

*oczami Ally*
Z oczu płynęły mi łzy. Gorzkie łzy. One zakrywały mi pole widzenia. Nawet nie wiem gdzie biegłam. Po prostu chciałam uciec... Uciec od tych wszystkich smutków i problemów. I od bólu serca... Przed moimi oczami wciąż miałam twarz Austina. Jego cierpienie, zdziwienie i poczucie zdrady. To wszystko dopełniały łzy cieknące po jego policzkach. Zacisnęłam usta. Wpadłam na jakąś ścianę. Walnęłam w nią głową. Tak bardzo to zabolało, że aż się zatoczyłam do tyłu i upadłam na ziemię. Przyłożyłam dłoń do czoła czyli miejsca, w którym się uderzyłam. Otworzyłam szerzej oczy. Ciekła mi krew. Z całej tej mojej bezsilności usiadłam na zimnej ziemi i zakryłam swoją twarz rękoma. Zaczęłam łkać. Na nic innego nie miałam siły. Po prostu siedziałam tak w świetle księżyca, które padało na moje ciało...

Ze zmęczenia usnęłam. Gdy się obudziłam lekko podniosłam głowę i spojrzałam na zegarek. Było po 22 czyli spałam ponad godzinę w jakimś zaułku. Rozejrzałam się wokół. To było okropne miejsce - obskurne, zaniedbane, ciemne i śmierdzące. Zaczęłam zastanawiać się kto tu może przychodzić. Zapewne nikt oprócz mnie. Rozglądając się doszło do mnie, że nie wiem gdzie jestem. Nie miałam pojęcia gdzie mnie poniosło. Wstałam na równe nogi, gdy usłyszałam jakiś dziwny dźwięk. Przestraszyłam się, dlatego biegiem oddaliłam się od miejsca, w którym przebywałam. Starałam się znaleźć jakiś środek transportu, aby dojechać do domu. Po paru minutach znalazłam dużą ulicę, a przy niej przystanek autobusowy. Odetchnęłam z ulgą, gdy zrozumiałam, że wiem gdzie się znajduję. Mój dom był dosyć niedaleko, a willa Austina nieco dalej. Musiałam przebiec wtedy koło pięciu kilometrów. Dużo, a najciekawsze jest to, że czułam jakbym przebiegła tylko pare set metrów. Przeszło mnie dziwne i nieprzyjemne uczucie, a temu wszystkiemu towarzyszył ból. A całej tej sytuacji nie byłoby gdyby nie Dallas. Ze złości zacisnęłam usta i oczy. Przez niego to wszystko się wydarzyło! Z ogromnej wściekłości na niego ruszyłam przed siebie szukając jego domu.
* * * * *
Cała zdyszana podeszłam do domu bruneta. Bez chwili namysłu zaczęłam walić pięściami w drzwi. Nie obchodziło mnie czy kogoś obudzę czy zdenerwuję swoim zachowaniem. Waliłam i waliłam. Trwało to długą chwilę, za długą jak dla mnie. Wreszcie ktoś otworzył drzwi. Swoimi zwężonymi oczami ujrzałam bruneta. Na jego widok narosła we mnie złość.
-Cieszysz się? - spytałam patrząc na niego złowrogo. Chłopak na mój widok otworzył usta ze zdziwienia.
-O co ci chodzi? - powiedział marszcząc brwi - I coś ci się stało? - spytał przyglądając się mojej twarzy.
-Nie zmieniaj tematu! - krzyknęłam na niego. Wciąż na niego patrzyłam, ale za nim ujrzałam lustro, a w nim moje odbicie. Na ten widok otworzyłam szerzej oczy. Z powodu płaczu tusz mi się rozmazał, miałam przeciętą wargę i dużą ranę na czole w kształcie kreski, z której leciała krew. Moje ubrania były mokre i brudne. Wyglądałam jakbym prysznica nie widziała od tygodnia.  Tak, coś mi się stało. Wyglądałam jak okropne widmo - Nie cieszysz się? - spytałam się go po raz kolejny. Chłopak zmarszczył brwi.
-Ale o co ci chodzi? - zapytał nie rozumiejąc mnie.
-Pewnie już wiesz, ale i tak ci powiem. Zerwałam z Austinem! Zadowolony?! - wykrzyczałam mu prosto w twarz. Dallas otworzył oczy ze zdziwienia i uśmiechnął się lekko. Wiedział - Teraz możesz mi dać spokój i moim bliskim - wypowiadając te słowa odwróciłam się i już ruszyłam przed siebie, oddalając się od niego. Szłam tak chwilę, bo nagle ktoś złapał mnie za ramię i odwrócił w swoją stronę. Trochę to zabolało, bo chłopak za mocno mnie ścisnął.
-Nie taka była umowa - powiedział brunet, gdy moja twarz stanęła przed jego.
-Była! Zostawiam Austina, a ty dajesz mi spokój! - wściekłość nadal mnie nie opuszczała. Czego on ode mnie jeszcze chce?, spytałam siebie w myślach.
-Nie. Ty zrywasz z Austinem, a potem chodzisz ze mną. Taka była umowa. Nie pamiętasz? - spytał niewinnie. To mnie zszokowało. Miał rację, tak powiedział. Zaczęłam szybciej oddychać ze stresu i przezrażenia.
-Co? - spytałam, a do oczu zaczęły napływać mi łzy.
-Będziemy teraz razem, kochanie. Dam ci szczęście, na które zasługujesz - powiedział kładąc ręcę na moich ramionach. Powoli zaczął się przybliżać.
-Co ty wygadujesz?! Ja z tobą nie będę. Nigdy! - wykrzyknęłam i z całej mojej siły odepchnęłam go od siebie. Ten tylko lekko się zatoczył do tyłu i spojrzał mi w oczy.
-To nasza umowa jest nieważna - powiedział i wzruszył ramionami. Dobrze wiem, że on nie żartuje, bo jemu nie zależy na nich jak mi. To znaczy, że muszę być z nim, aby chronić bliskie mi osoby. Patrzyłam mu w oczy. Po raz kolejny poczułam ukłucie w sercu. To tak bardzo bolało. Ta bezsilność...
-Dobrze - szepnęłam - Będę z tobą. Mamy umowę -westchnęłam ciężko. Stałam tak w ciemności i zaczęłam płakać. Teraz jestem więźniem. Dallas spojrzał na mnie i podszedł powoli. Stanął przede mną i objął. Nie wyrywałam się, teraz już nie mogę. Przez moje łzy spojrzałam w jego oczy. Miał ciepły wzrok. Po raz pierwszy od momentu, gdy zaczęłam chodzić z Austinem, on się czule do mnie umiechnął. To było szczere. Tak mi się wydawało. Miałam nadzieję, że to wszystko nie będzie takie straszne, że pośród tego bałaganu znajdę jeszcze szczęście. Chociaż tego nie chcę to musze zbudować go z nim. Z brunetem, który objął mnie troskliwie. Z człowiekiem, z którym nie czuję się bezpieczna.

---------------
Siemano kochani! :*
Jak tam wakacje? Ja właśnie jestem na wyjeździe, więc trochę ciężko jest mi pisać, ale jakoś idzie :D
Mam wrażenie, że rozdziały są coraz gorsze i mniej ciekawe. Nie wiem czemu, ale chwilowo straciłam ten mój zapał i chyba to widać :/
A jak wam podoba się rozdział? Podoba czy nie? PISZCIE i nie męczcie mnie moją niepewnością. Każdy komentarz sporo mi mówi o wszystkim. Dlatego im więcej tym lepiej :)
Pozdrawiam, całuję i życzę miłych wakacji! :*

piątek, 5 lipca 2013

XV Rozdział

*oczami Ally*
Czekamy pod salą. Ja, Austin i Dez trochę niecierpliwimy się, ponieważ Trish już długo  przebywa po drugiej stronie drzwi. To zrozumiałe, że casting musi trwać trochę czasu, ale żeby prawie godzinę? To chyba zbyt długo. Poza tym to miała być formalność, więc czemu Trish jeszcze nie wyszła?
Poszłam po kawę do automatu. Byłam trochę zmęczona. Poprzedniego dnia ćwiczyliśmy scenki do nocy. To ciągłe poprawianie przyjaciółki i dawanie jej pewnych rad było trochę nużące i wyczerpujące. Zresztą każdy wyglądał na wykończonego. Austin już od dwudziestu minut śpi na krześle, a Dez wciąż pije kawę z automatu. Muszę przyznać, zamulamy. Cóż... Czasem trzeba.
Wrzuciłam pieniążek do maszyny i po chwili dostałam swoją słodzoną białą kawę. Upiłam łyk i poszłam usiąść na swoje miejsce między chłopakami. Siadając ziewnęłam ze zmęczenia i znudzenia. Poczułam na sobie wzrok Deza.
-Zmęczona?
-Odrobinę. Dlatego wciąż piję kawę - skinieniem głowy wskazałam na kubek. Rudzielec tylko kiwnął głową ze zrozumieniem. Mamy podobny sposób na taki stan.
-Ile można tam siedzieć? - spytał z irytacją w głosie.
-Nie wiem. Ale mnie też wydaje się dziwne, że tak długo tam jest - podzieliłam się ze swoim zdaniem łykając przy tym gorący napój. Patrzyłam przed siebie pustym wzrokiem. Jestem nieżywa.
-To dziwne... A może coś się stało? - spytał lekko zmartwiony swoją obawą.
-Na pewno nie. Nie denerwuj się - odpowiedziałam bez zastanowienia, ale sama chwilę zaczęłam się nad tym zastanawiać. Wtem mój telefon zaczął wibrować. Wyjęłam go z torebki i spojrzałam na ekran. Dostałam wiadomość.
"Będzie płacz"
Zmarszczyłam brwi i zmrużyłam oczy czytając tego smsa. Nie rozumiałam go. O co znowu chodzi? Jakby w odpowiedzi na moje pytanie z sali wybiegła Trish. To było takie niespodziewane, że nie wiedziałam jak zareagować. Po prostu siedziałam w osłupieniu z telefonem w ręku. Widziałam jak czarnowłosa odbiega od nas.
-Trish! - krzyknął Austin i od razu zaczął gonić przyjaciółkę. Nie wiem kiedy zdążył się obudzić, ale cieszę się, że tak się stało, bo po chwili zatrzymał dziewczynę - O co chodzi? - słyszałam głos w oddali. Chłopak nie otrzymał odpowiedzi, bo Trish nagle zaczęła płakać. Zauważyłam oszołomienie na twarzy blondyna. Jedyne co zrobił to mocno przytulił przyjaciółkę do siebie dając jej ochłonąć. Chwilę tak stali, a ja z Dezem patrzyliśmy na siebie zdziwieni i przejęci. Byliśmy w wielkim szoku. Nikt nie rozumiał co się dzieje. Parę sekund później czarnowłosa trochę się uspokoiła, dlatego wraz z blondynem podeszli do nas.
-Co sie stało? O co chodzi? - spytał przejęty Dez. Austin pokiwał przecząco głową starając się powiedzieć, że nic nie wie. Trish, ze łzami w oczach, wciągnęła pare razy nos i zaczęła mówić:
-Ktoś dokonał sabotażu na moim castingu - wyznała wycierając nozdrza.
-Co? - spytałam z niedowierzenia i szoku.
-Ale jak to? - spytał Dez z takimi samymi emocjami jak moje.
-No weszłam tam do nich i się im przedstawiłam. Oni powiedzieli co mam zagrać no i poszłam się przygotować... - mówiła dosyć niewyraźnie, ale dało się ją zrozumieć - Poszłam do drugiego pokoju, w którym czekał na mnie jakiś mężczyzna. Wręczył mi drugi tekst i powiedział, że tamten jest zły i mam się z tego przygotować. Trochę mnie to zdziwiło a nawet przeraziło, ale przyjęłam to do wiadomości i zaczęłam czytać tekt i przypisy. W didaskaliach były dziwne rzeczy, które miałm robić. Tak jak wzięcie syropu klonowego i wylanie go po całym pokoju. Tak samo z wodą. Tego typu rzeczy miałam zrobić. Mężczyzna wyjaśnił mi, że to wszystko jest po to, aby przekonać się czy jestem zorganizowana i otwarta na nowe możliwości. To mnie przekonało. Po paru minutach przygotowań poszłam zaprezentować im mój występ - przerwała na chwilę, aby zaczerpnąć powietrza - Wszystko szło dobrze do momentu dziwnych zagrań... W tekście miałam udawać szaloną. Więc krzyczałam, śmiałam się jak wariat i biegałam po sali rozlewając wodę i syrop. Wylałam je na ludzi, którzy mieli mnie przyjąć... - łzy płynęły po jej policzkach strumieniami - Zrzucałam nawet jakieś przedmioty ze stołów dopóki mi nie przerwali. Na ich twarzach malowała się wściekłość. Nie umiem opisać ich złości. Oni nie wiedzieli czemu tak się zachowuje! Gdy chciałam pokazać im mój tekst i co tam jest napisane, nie chcieli tego widzieć i mnie słuchać. Broniłam się. Mówiłam, że w drugim pokoju był mężczyzna, który podarował mi tekst i mi doradzał oraz że pracował dla nich. Oni zarzekali się, że nikogo nie zatrudnili, że zmyślam. Więc pokazałam im tamten pokój, aby znaleźć tego mężczynę, żeby on im wyjaśnił. Ale go tam nie było! - prawie krzyknęła z bezsilności - Uznali mnie za wariatkę i niedojrzałą do tej roli osobę. Do żadnej roli. Reżyser obiecał mi, że już nigdzie nie zagram, że on się już o to postara! Był taki wściekły... Nie dał mi wyjaśnić i wywalił mnie za drzwi! - nagle puściły jej hamulce i Trish zaniosła się płaczem. Nie mogłam patrzeć jak moja przyjaciółka płacze, dlatego od razu ją przytuliłam, aby ją jakoś pocieszyć. Dużo to nie dało, ale się starałam. Chłopcy, po krótkiej chwili, dołączyli się do uścisku. Staliśmy tak parę minut w nadzieji, że Trish trochę się uspokoi. Odnieliśmy sukces. Przyjaciółka nadal płakała, ale już nie szlochała. Trwaliśmy w uścisku do momentu niespodziewanego pojawienia się chłopaka.
-Coś się stało? - zapytał brunet z troską w głosie. Lekko odsunęliśmy się od Trish na dźwięk jego głosu. Dallas wciąż mnie zaskakuje tym zaskakującym pojawianiem się z nikąd.
-Trish nie za dobrze poszło na castingu - wyjaśnił krótko Austin patrząc na niego smutnym wzrokiem.
-Jak to? Czemu? - spytał zdziwiony i przejęty Dallas. Podszedł do Trish i mocno ją przytulił. Ona nadal płakała, ale z każdą minutą coraz mniej. Czarnowłosa opowiedziała mu całą historię. Gdy dziewczyna skończyła mówić, chłopak otworzył usta z niedowierzenia. -Tak mi przykro... - wydusił z siebie. Patrzyłam na niego z uwagą. Zastanawiałam się czy rzeczywiście był w szoku czy to tylko czysta gra aktorska. Nie czekałam na odpowiedź, ale telefon zaczął mi wibrować, więc odebrałam smsa.
"Austin i Trish - załatwieni. Teraz kolej na Deza?"
Otworzyłam lekko usta. Zaschło mi w gardle. Momentalnie spojrzałam na bruneta szukając wzrokiem czy trzyma telefon. Jednak on ciągle trzymał dłonie na ramionach czarnowłosej. On nie mógł tego wysłać. Otworzyłam szerzej oczy. Aż mi się zakręciło w głowie. Lekko się zachwiałam. Dallas to zauważył i od razu pomógł mi, abym się nie wywróciła.
-W porządku? - spytał patrząc w moje oczy. Nie wiedziałam co powiedzieć. Czułam na sobie wzrok reszty przyjaciół.
-Eee... - zachwiałam się, co było widać -Eee... Muszę iść - powiedziałam pośpiesznie i skierowałam się w stronę drugiego korytarza, który mieścił się za zakrętem, ściskając w ręku telefon. Szybkim krokiem doszłam do niego i skręciłam. Zdążyłam przejść tylko pare kroków, gdy ktoś mnie zatrzymał odwracając mnie w jego stronę.
-Co ty robisz?- spytał zdenerwowany Dallas.
-Po co ci to wszystko? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie pokazując mu swój telefon. Zawiesił na nim wzrok.
-Nic ci nie wysyłałem.
-No jasne! Teraz to niby nic o tym nie wiesz! - wycedziłam przez zęby. Spojrzał na mnie.
-Przecież wiesz jak to przerwać, więc o co się wściekasz? - spytał niewinnie. Zacisnęłam usta.
-Czemu nie możesz ranić tylko mnie? - spytałam, a łzy powoli napływały mi do oczu.
-Bo ciebie nie chcę ranić. Chcę, abyś była szczęśliwa - powiedział kładąc swoją dłoń na moim biodrze. Szczęśliwa? Co on wygaduje? To ostatnia rzecz jaką dla mnie pragnie. W co on pogrywa? Miałam ogromny mętlik w głowie. Nie wiedziałam co jest prawdą a co nie.
-Ally? - usłyszałam zdziwiony dziewczęcy głos. Trish stała trzy metry ode mnie spoglądając na mnie i bruneta. W tym momencie ocknęłam się. Zauważyłam, że Dallas trzyma swoją rękę na moim biodrze i stoi blisko mnie, zbyt blisko. Od razu odsunęłam się od niego i zdjęłam jego dłoń z mojego ciała. Spojrzałam na przyjaciółkę przestraszona.
-Muszę iść do domu - powiedziałam i szybko skierowałam się do wyjścia ze studia.
* * * * *
Był już wieczór, a ja ciągle myślałam. Obgryzałam swoje paznokcie ze stresu. Nie wiedziałam co zrobić ze sobą. Ciągle wlepiałam wzrok w ostatniego smsa. Kolej na Deza? Nie mogę do tego dopuścić. Przeze mnie Austin prawie stracił życie, a Trish straciła swoją szansę na spełnienie marzeń. Wszystko przeze mnie! Ze złości na siebie walnęłam ręką o stół, co sprawiło mi ogromny ból. Ale dobrze mi tak. Należało mi się.
Długo myślałam nad sensem mojego życia, postępowania i decyzji. W końcu już wiedziałam co zrobić. Wzięłam torebkę i po prostu wyszłam z domu.

*oczami Trish*
Dręczyło mnie pewne pytanie. Czy coś zadziało się pomiędzy Ally i Dallasem? Od momentu wypadku Austina oboje zachowują się przynajmniej dziwnie. Ally go unikała, a jak już się z nim widziała to jak najszybciej znikała. A jeszcze ta dzisiejsza scena... Czemu brunet trzymał rękę na biodrze przyjaciółki? To dziwne i niestosowne. Przecież ten ruch jest zbyt osobisty. Jest wykonywany, gdy ludzie są ze sobą bliską. Gdy coś je łączy... Pod wpływem nagłego impulsu wstałam z łóżka i wyszłam z domu.
* * * * *
*oczami Ally*
Stanęłam przed drzwiami. Długo zastanawiałam się czy mam zapukać i wejść do jego domu, ale w końcu musiałam to zrobić. Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi. Nie minęła minuta, gdy blondyn w nich stanął.
-Witaj - uśmiechnął się szeroko i ucałował mnie w policzek - Niespodziewałem się, że przyjdziesz. Proszę, wejdź - wskazał ruchem dłoni, abym weszła do środka. Ja tylko zaprzeczyłam ruchem głowy.
-Możemy porozmawiać tutaj? - spytałam nie patrząc na niego. Trochę się zdziwił, ale przystał na moją propozycję. Podeszliśmy do dużego drzewa, które rosło w ogrodzie. Stanęliśmy na przeciwko siebie - Muszę z tobą porozmawiać.
-Brzmi groźnie - cicho się zaśmiał, ale gdy zobaczył moją minę jego uśmiech momentalnie zniknął - Co się dzieje? - spytał zdezorientowany. Skrzyżowałam ręcę. Do oczu powoli napływały mi łzy.
-Muszę z tobą porozmawiać... o nas - wydusiłam z siebie. Miałam zaciśnięte gardło. Austin spojrzał na mnie podenerwowanym wzrokiem. Przeczuwał, że coś zaraz może się stać - Od dłuższego czasu myślałam nad... - zachwiałam się na chwilę.
-Nad czym? - spytał poddenerwowany. Było widać zdenerwowanie, wynikające ze strachu, na jego twarzy, chociaż starał się to ukryć. Spojrzałam na niego. W jednej chwili po moich policzkach popłynęły łzy i poczułam ukłucie serca na wypowiedziane przeze mnie słowa.
-Musimy się rozstać - ledwo co wypowiedziałam to zdanie. Spuściłam wzrok w dół i zrobiłam krok w tył, aby odejść, ale Austin złapał mnie za ramię zatrzymując mnie.
-Co? Jak to? - spytał z niedowierzaniem. Nie potrafiłam na niego spojrzeć - Ally! - prawie krzyknął. Usłyszałam w jego głosie ból. Ogromny ból. Spojrzałam na niego. Łzy płynęły mi strumieniami.
-Bo nie mogę z tobą być! - krzyknęłam z bezsilności. Zatkało go. Był w wielkim szoku z tego nagłego zwrotu akcji.
-Dlaczego? - spytał, a z jego oczu płynęły łzy. Zacisnęłam usta. Wolałam mieć to już za sobą, już nic nie mówić...
-Po prostu nie mogę... - wypowiedziałam po cichu te słowa.
-Ale dlaczego? Przecież dobrze nam razem. Kochamy się! Ja ciebie, a ty mnie...
-Mam innego! - przerwałam mu. Zatkało go. Nic nie powiedział. Jego oczy tylko się powiększyły - Kocham innego... - powiedziałam wyrywając rękę z jego delikatnego uścisku i po prostu uciekłam. Pobiegłam gdzieś przed siebie zostawiając w tyle biednego i oszukanego przeze mnie blondyna.

---------------
Siemka ! :D
Nie było mnie ponad tydzień, ale już jestem. Wstawiam nowy rozdzialik. Jak wam się podoba? :) W końcu jakaś odmiana?
Ostatnio jakoś nie mam weny, dlatego to wszystko idzie mi tak wolno i co raz gorzej :(
PISZCIE
KOMENTUJCIE
ODWIEDZAJCIE
Dajcie mi znak czy wam się podoba :3
Love&kisses

czwartek, 4 lipca 2013

Liebster blog

Siemka!
Zostałam nominowana do "Liebster blog"! Bardzo rozczuliły mnie te ogromne wyróżnienia, za co bardzo wam dziękuję :* To moje pierwsze nominacje, więc do końca nie wiem co i jak, ale szybko się uczę ;)

Nominowało mnie aż DZIESIĘĆ osób!
-Julia Owedyk
-Tini. ; *
-Tori Pa
-Natalie ;3
-Elmo ;3
-Weronika C.
-weronika love
-Wawerka
-Monika B
-Rydelicious
Dziękuję wam z całego serca <3

Moje odpowiedzi na pytania Julki Owedyk i Tori Pa:
1. Jakie masz zainteresowania?
Moda, gotowanie i wiele innych różnych rzeczy.
2. Czy jesteś szczęśliwa/y?
Oczywiście :D
3. Jakie jest Twoje największe marzenie?
Wiele ich jest, aby wymieniać :)
4. Jakie są Twoje plany na wakacje?
Obozy, na których będę opiekować się dziećmi oraz liczne wypady ze znajomymi do różnych miast.
5. Wygrywasz milion złotych. Co z nimi robisz?
Uszczęśliwiam bliskie mi osoby oraz siebie :)
6. Najpiękniejsza chwila Twojego życia to...
Dużo było takich chwil :3
7. Gdzie chciałbyś/abyś wybrać się w podróż?
Stany Zjednoczone, Hiszpania, Japonia, Portugalia i Wielka Brytania.
8. Czy masz jakieś swoje odwzorowanie w postaci literackiej?
Chyba nie
9. Twoja ulubiona książka to...
Obecnie "Bezpieczna przystań" Nicholasa Sparksa
10. Jaki jest Twój ulubiony kwiat?
Nie mam ulubionego, ale lubię piwonie
11. Czy zmieniłabyś/łbyś w swoim życiu?
Nie :)

Pytania Natalie ;3
1. Twoje ulubione miasto?
Warszawa
2. Jakie jest Twoje największe hobby?
Nie mam hobby
3. Masz jakieś dziwactwa?
Zapewne mam :)
4. Jakie jest Twoje ulubione jedzenie?
Lubię jeść, więc lubie dużo różnych rzeczy
5. Masz jakieś największe marzenie?
Mam wiele marzeń i trudno mi jest wskazać to największe.
6. Gdybyś miała jedno, dowolne życzenie, czego byś chiała?
Nie wiem, musiałabym bardzo się zastanowić :)
7. Wolisz kisiel czy budyń?
Zależy na co mam ochotę ;)
8. Jaką książkę obecnie czytasz?
"Dzika droga" Cheryl Strayed
9. Jaki jest twój ulubiony film?
Lubię wiele, ale ostatnio bardzo zachwycił mnie "Poradnik pozytywnego myślenia" - chciałabym przeczytać tą książke :)
10. Gdybyś miała możliwość, spotkania kogoś sławnego, kogo byś wybrała?
Trudne pytanie :D może Josh Hutcherson? Albo Robert Downey Jr? :3
11. W jakim wydarzeniu historycznym najchętniej wzięłabyś udział?
Nie mam zielonego pojęcia :p

Pytania Elmo :3
1. Twój ulubiony przedmiot szkolny?
Geografia, angielski i hiszpański
2. Ulubiona piosenka?
Nie mam ulubionej, ale kocham "Almost lover" Fine frenzy
3. Jesteś jedenaczką czy masz rodzeństwo?
Mam starszą siostrę :)
4. Ulubione zwierze?
Pies, pingwin, panda i lew :3
5. Ulubiony kolor?
Bardzo lubię miętowy i beżowy
6. Miejsce, które najbardziej chciałbyś zwiedzić?
Zbyt wiele jest takich miejsc :3
7. Ulubiony gatunek filmowy?
Komedia romantyczna i filmy akcji
8. Ulubiony sport?
Taniec <3
9. Co najbardziej lubisz robić w wakacje?
Spotykać się ze znajomymi i odkrywanie z nimi nowych miejsc
10. Ulubiona gra planszowa?
Monopol
11. Boisz się pająków?
Niestety tak :(

Pytania Weroniki C.
1. Co kochasz robić?
Wiele rzeczy: spotykać się z przyjaciółmi, czytać, pisać i jeść <3
2. Ulubiona piosenka?
Było :)
3. Lubisz chodzić do szkoły? Uzasadnij.
Lubię. Mam fajnych ludzi w klasie i poza, z którymi dobrze mija mi czas w szkole :)
4. Twoja szczęśliwa liczba?
Nie posiadam takiej
5.  Owoce czy warzywa?
Owoce
6. Ulubiona pora roku?
Lato :)
7. Wieś czy miasto?
MIASTO!
8. Jakie miejsce chcesz odwiedzić?
Było
9. Ulubiony napój?
Hmmm może kawa. :)
10. Ulubione zwierze?
Było
11. Ulubiony blog?
Nie mam ulubionego, mam lubiane :p

Pytania weroniki love:
1. Czy masz rodzeństwo?
Tak, starsze
2. Czy miałaś kiedyś tak, że chciałaś zatrzymać czas?
Tak, kilka razy :)
3. Czy tęsknisz za dzieciństwem?
Bardzo :(
4. Czy chciałabyś cofnąć czas i poprawić błędy?
Może niektóre bym chciała :)
5. Czy płakałaś po zakończeniu szkoły?
Nie
6.  Czy łatwo się wzruszasz.?
Tak
7. Płakałaś przy jakimś filmie?
Oczywiście :)
8. Co wolisz pomarańcze czy truskawki?
Truskawki
9. Czy wstawisz swoje zdjęcie na bloga?
Raczej nie :p
10. Jak wyglądasz?
Zależy od gustu człowieka :)
11. Czy pamiętasz ludzi, których poznałaś kilka lat temu np. na kolonii i dalej utrzymujeci kontakt?
Tak

Pytania Wawerki:
1. Ulubiony kolor?
Było :)
2. Ulubiony film lub serial?
Serial - "Pretty Little Liars" i "Gossip Girl"
Film - może "Szczęściarz", ale bardzo filmów lubię, więc trudno jest mi wybrać :)
3. Ulubiona książka?
Było :)
4. Jakie miejsce wybrałabyś na wymarzone wakacje?
Jakieś ciepłe, egzotyczne i wprost nie z tej ziemi :3
5. Wolisz morze czy góry?
Kocham to i to :D
6. Czy masz jakiś ulubiony cytat?
Nie mam ulubionego
7. Co lubisz robić?
Było
8. Czy kolekcjonusz coś? Jeśli tak to co?
Ostatnio to kapselki od Tymbarka :p
9. Ulubiony wykonawca?
10. Ulubiony aktor?
Josh Hutcherson, Robert Downey Jr i Channing Tatum
11. Jakie masz plany na wakacje?
Było :)

Pytania Moniki B.
1. Twój ulubiony kolor?
Było
2. Ulubiony film?
Było :p
3. Ulubiona książka?
Było ;)
4. Twoje życiowe motto?
Nie mam
5. Piosenka jaką ostatnio słuchałaś?
Macklemore "Can't hold us"
6. Gdybyś miała pelerynę-niewidkę Harry'ego Pottera, jak byś ją wykorzystała?
Nie mam pojęcia
7.  Twoje ulubione zajęcie w wolnym czasie?
Słuchanie muzyki i tańczenie :D
8. Twój ulubiony rodzaj muzyki?
Słucham prawie wszystkiego prócz metalu i country
9. Jeśli słuchasz R5. Twoja ulubiona piosenka tego zespołu?
W sumie to ich na razie nie słucham, ale lubię "Here comes forever"
10. Ulubuony dzień w roku?
Urodziny :3
11. Gdzie chciałbyś mieszkać?
Było :)

Pytania Rydelicious:
1. Masz zwierzę? Jeśli tak to jakie?
Jamnik króliczy <3
2. Ulubiony zespół?
Nie mam ulubionego
3. Ulubiony serial?
Było :)
4. Co zrobiłabyś gdybyś była Laurą Marano przez jeden dzień?
Chciałabym poznać wszystkich znanych aktorów, scenarzystów itp i zagrać na scenie
5. Jaki film ostatnio oglądałeś?
"Poradnik pozytywnego myślenia"
6. Ulubiona pizza?
Pepperoni
7. Czy płakałeś kiedyś ze śmiechu?
Oczywiście :D
8. Jesteś tolerancyjna?
Tak
9. Jesteś z natury optymistą, realistką czy pesymistką?
Na pograniczu między optymistką a realistką :D
10. Chciałabyś mieć tatuaż?
Nie
11. Jaką cechę cenisz sobie najbardziej u ludzi?
Szczerość

Moje nomimacje:
1. http://dangerous-crime-of-r5.blogspot.com
2. http://pamietnik-ally-dawson.blogspot.com
3. http://auslly-kochamcie.blogspot.com
4. http://lulaallyiaustin.blogspot.com
5. http://here-comes-forever.blogspot.com
6. http://takethatchance.blogspot.com
I to chyba wszystko. Chyba więcej nie czytam, a byłoby nie fair nominować bloga nawet go nie znając. A gdybym mogła to bym nominowała wszystkich, którzy nominowali mnie :3

Moje pytania:
1. Ile masz lat?
2. Twoja ulubiona książka/trylogia/saga?
3. Ulubiony autor?
4. Dlaczego zaczęłaś pisać? Wiąże się z tym jakaś historia?
5. Ulubiony film?
6. Jakiej muzyki słuchasz?
7. Ulubione żeńskie imię?
8. Co najbardziej lubisz czytać?
9. W jakim mieście mieszkasz?
10. Ulubione męskie imię?
11. Chciałabyś mieszkać gdzieś za granicą? Gdzie?

Wybaczcie, że tak późno udostępniam to wszystko, ale nie miałam internetu, a później tyle się tego nazbierało... :p

A co do bloga. Pewnie już nie możecie się doczekać, co nie? Mam nadzieję, bo będzie się działo :D
Kocham was! :*