poniedziałek, 23 grudnia 2013

XLII Rozdział

*oczami Austina*
-To musi być tutaj! - krzyknął Dez widząc samochód taty Allyson.
Szybko podjechałem do tego auta i zatrzymałem się. Przyjaciele od razu wyskoczyli z samochodu i zaczęli rozglądać się wokoło. Po chwili ja także do nich dołączyłem. Spojrzeliśmy w stronę ciemnego lasu i nagle ogarnął nas strach.
-Tędy - powiedział Mike patrząc na swoją komórkę. Nadal miał sygnał, gdzie znajduje się telefon Ally, oby miała go przy sobie.

*oczami Kiry*
-I co teraz? - spytałam unosząc jedną brew. Brunet myślał, lecz dobrze mu to nie wychodziło. Hannah chodziła w kółko ze stresu. Przetrzymywaliśmy brunetkę w starej stodole, a sami siedzieliśmy w małym, starym i rozwalającym się leśniczym domku -Mówisz, że sobie przypomniała? - dopytywałam się chłopaka. On kiwnął głową.
-Tak, podsłuchałem ją jak o tym wspominała. No i w pewnym momencie zorientowała się, że jestem blisko niej, więc ogłuszyłem ją lekko, aby już więcej nic nie powiedziała - wyznał ze stoickim spokojem Dallas. Blondynka spojrzała na niego z rozszerzonymi oczami.
-Lekko?! To miało być lekko?! Walnąłeś ją kijem w głowę! - podniosła głos zdenerwowana.
-Hannah uspokój się, nie możemy sobie teraz pozwolić na strach - powiedziałam stanowczo pragnąc trochę uspokoić blondynkę. Dziewczyna objęła się ramionami i oparła o ścianę.
-Na pewno zdążyła powiadomić o tym Austina, możliwe też, że Trish i Deza. Oni mogą się tu zaraz pojawić... - powiedziała Han patrząc na nas.
-Racja - zgodziłam się z dziewczyną - Mogą nas znaleźć - powiedziełam wyraźnie i powoli. Dallasowi zabłysły oczy.
-Dlatego my zaczekamy sobie tutaj na nich - zadecydował brunet, a na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech, bo to oznacza, że wyjdziemy z ukrycia. Wreszcie chłopak odważył się na ten krok.
-A co z Ally? - spytała blondynka.
-Musimy się nią jakoś zająć, unieszkodliwić - powiedział z chytrym uśmieszkiem - I ty to zrobisz - skierował te słowa do kuzynki. Hannah spojrzała na niego zdziwiona.
-Dallas... Nie, ja nie mogę. Nie chce nikogo krzywdzić.
-I tak już to zrobiłaś nie rozumiesz?! - chłopak podniósł głos zdenerwowany. Emocje go tak poniosły, że, aż wstał z krzesła.
-Ja to zrobię - wypaliłam nagle. Brunet spojrzał się na mnie zdziwiony - Ktoś musi - powiedziałam i wstałam udając się do miejsca, w którym leżała nieprzytomna brunetka. Lecz nawet nie wspomniałam Dallasowi ani Han, że wizyta u Ally może sprawić mi czystą przyjemność.

*oczami Austina*
-Sygnał dochodzi z tego miejsca - powiedział powoli Mike. Rozejrzeliśmy się wokoło, jednak nie zobaczyliśmy w pobliżu brunetki.
-Patrzcie - Trish ujęła w swoje dłonie telefon Allyson i pokazała nam go.
-Niech to szl... - Dez nie dokończył okazywać swoich negatywnych emocji poprzez słowa. Spojrzeliśmy sobie wszyscy w oczy. Nasze obawy z każdą minutą stawały się coraz większe.
-To gdzie ona jest? - spytałem drżącym głosem.
-Chyba musimy ją poszukać - powiedział zadziwiająco spokojnie. Kiwnęliśmy głową i po cichu ruszyliśmy w głąb ciemnego lasu.

*oczami Ally*
Ociężale uniosłam swoje powieki. Wszystkie obrazy miałam zamazane. Delikatnie uniosłam głowę do góry i w tym samym czasie poczułam przeszywający ból z tyłu czaszki. Cicho jęknęłam na to uczucie.
Zorientowałam się, że leżę w jakimś dziwnym pomieszczeniu. Podłoga była lodowata, wykonana z betonu. Z trudem zaczęłam się rozglądać. Uniosłam lekko głowę i wyostrzyłam swój wzrok. Ujrzałam jedno krzesło i wiele narzędzi takich jak łopaty, obcęgi, dłuta i inne. Nagle ogarnął mnie strach. W pomieszczeniu było widno, świeciła tylko jedna lampka, która ledwo co oświetlała to miejsce. Wsparłam się na łokciach i odwróciłam wzrok. Spojrzałam w ciemne miejsce przede mną i zaczęłam zastanawiać się gdzie jestem. Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie za włosy i mocno odchyla głowę do tyłu.
-AAAA! - wychrypiałam i spojrzałam na ciemną postać wpatrującą się we mnie.
-Zamknij się suko - wysyczała, a ja rozpoznałam ten głos. Ostatnio słyszałam go w restauracji, gdy byliśmy na podwójnej randce i, gdy przyłapałam ich na spiskowaniu.
-Kira... - powiedziałam zaciskając mocno zęby. Nagle ogarnęła mną złość, zebrałam całe moje siły i rękoma rzuciłam się na jej twarz. Pragnęłam wydrapać jej te śliczne oczka. Zdążyłam jedynie delikatnie zadrapać jej policzki. To wywołało ogromną złość u ciemnowłosej. Jeszcze mocniej pociągnęła mnie za włosy. Tak mną zarzuciła, że ponownie upadłam.
-Jeszcze ci mało? - spytała słodkim głosem. Zamknęłam powieki, aby przeżyć ból, który zadała mi ta dziewczyna.
-Dlaczego mi to zrobiliście? - spytałam otwierając przy tym oczy. Spojrzałam w jej ślepia, które wpatrywały się z kpiną.
-A co my zrobiliśmy? - spytała ponownie udając, że nie wie o co chodzi - My? Jacy my, złotko? - spytała przesłodko. Zacisnęłam zęby ze złości, jednak nie miałam dosyć siły, aby wstać i stawić jej czoło.
-Ty, Dallas i Hannah. Nie udawaj, że nic nie wiesz o wiadomościach i o wszystkich groźbach - powiedziałam groźnie, nie miałam zamiaru się z nią cackać. Lepiej niech mi wszystko powie, dla jej własnego dobra. Kira zaśmiała się szyderczo.
-Nie sądziłam, że jesteś, aż tak głupia. Hahahaha. Kochanie, ja to wszytko zaplanowałam - wyznała z chytym uśmieszkiem. Mnie zatkało.
-Co...? - spytałam ze zdziwieniem, jednak nie zdążyłam powiedzieć nic więcej, bo dziewczyna kopnęła mnie mocno w brzuch. Nie mogłam wziąć wdechu, brakło mi tlenu. Nagle poczułam dziwny zapach. Zaczęłam wdychać jakiś dym, który zaczął wypełniać całe to pomieszczenie. Poczęłam przerażliwie kaszleć, ten dym drażnił moje gardło. Spojrzałam w miejsce, gdzie przed chwilą stała Kira. Zobaczyłam jak ciemnowłosa opuszcza to pomieszczenie. Miałam ochotę wstać i ruszyć za nią, lecz nie miałam na to siły...

*oczami Austina*
-Patrzcie tam - powiedziała po cichu Trish i wzkazała nam palcem na dwa małe drewniane domki w tym lesie. Przed nimi rozciągało się małe pole namiotowe, gdzie nie było dużo drzew.
-Myślicie, że oni są tam w środku? - spytał Dez.
-Nie zaszkodzi sprawdzić - stwierdziłem i już miałem ruszyć, lecz ktoś złapał mnie za ramię.
-Lepiej chodźmy na około tego pola i na tyły tych domków - stwierdził Mike i po chwili poszliśmy w chcianym kierunku.
Trudno było przedrzeć się przez te wszystkie drzewa pozostając niezauważonym, jednak wciąż mieliśmy nadzieję, że nikt nas nie zobaczył. Szliśmy po cichu, gdy nagle Mike się zatrzymał. Spojrzeliśmy na niego pytająco,  ten wskazał tylko skinięciem głowy na jakąś stodołę. Nagle zobaczyliśmy jakąś postać wychodzącą stamtąd.
-Chyba musimy się pospieszyć - powiedział ledwo słyszalnym głosem brunet i skierowaliśmy się jak najbezpieczniejszą drogą do tego małego drewnianego budynku, który był oddalony od nas o kilkadziesiąt metrów.

*oczami Ally*
Ten okropny dym znalazł się już w całym pomieszczeniu. To wyglądało jak mgła, jednak tylko wyglądem były podobne. Mgła nie dusi człowieka i nie sprawia, że czuje się bezradny. Ten dziwny gaz powodował, że się dusiłam. Brakowało mi tchu. Z każdym wdechem wciągałam truciznę, nie tlen. Z każdą sekundą coraz bardziej opadałam z sił, nie miałam ich, aby pokonać ten dym. Dodatkowo, pod wpływem wdychania tego gazu, moje powieki powoli zaczęły się niebezpiecznie zamykać...

*oczami Mike'a*
Po kilkudziesięciu sekundach dotarliśmy na tyły dwóch domków.
-Powinniśmy się rozdzielić - powiedział Dez, a my kiwnęliśmy głowami.
-Ja pójdę z Trish do tego mniejszego domku, z którego ktoś przed chwilą wychodził, a wy pójdziecie do tego większego - postaniwiłem, a wszyscy się zgodzili.
-Chłopcy, uważajcie tylko na siebie. Ten domek wygląda niebezpiecznie... -powiedziała ze strachem w głosie czarnowłosa. Rudzielec podszedł do niej i mocno przytulił.
-Nic się nie stanie - obiecał.
-Ale on jest bezwzględny - dodała dziewczyna odwzajemniając uścisk. Do nich podszedł blondyn i w tym momencie Dez odsunął się lekko od przyjaciółki dając możliwość Austinowi pocieszyć Trish.
-Nikomu nic się nie stanie, wszyscy wyjdziemy z tego cało. Obiecuję - blondyn wypowiedział kojące słowa przytulając dziewczynę, która powoli zaczęła się uspokajać.
-Dobrze, to chodźmy - powiedziała i oderwała się od chłopaka. Austin i Dez uścisnęli moją dłoń.
-Dziękuję, za wszystko - powiedział blondyn.
-Podziękujesz jak będzie po sprawie - powiedziałem, a oni się lekko uśmiechnęli.
-Idziemy - zadecydował Dez i wraz z blondynem ruszyli ostrożnie do leśniczego domku, który wydawał się być niezamieszkany.
-Chodźmy - powiedziałem cicho i skierowałem się do stodoły. Trish szła tuż za mną. Gdy byliśmy przy drzwiach do tego pomieszczenia, chwyciłem jakiś kij z ziemi, aby w razie potrzeby móc obronić siebie i ciemnowłosą. Położyłem palec na ustach, dając do zrozumienia, że teraz musimy być bardzo cicho. Podszedłem do drzwi i otworzyłem je zdecydowanie, szybko i ostrożnie. Wpadłem do środka gotów do walki, jednak to co tam zobaczyłem mnie zdzwiło. To był dym. A przy każdym wdechu, czułem jak drapie mnie po gardle.
-Co to? - spytała Trish kaszląc.
-Nie wiem - odpowiedziałem z trudem. Ledwo co widziałem coś przez ten dym.
-Słyszałeś to? - spytała przestaszona. Zmarszczyłem brwi i zacząłem się wsłuchiwać. Nagle, pare kroków dalej, usłyszałem ciche kaszlnięcie. Od razu rzuciłem się w stronę tego głosu, nieważne kto to był, ale ta osoba potrzebowała pomocy. Wystraszony podbiegłem do miejsca, gdzie leżała jakaś postać. Za sobą słyszałem kroki Trish.
-Ally! - krzyknęła wystraszona. Spojrzałem na leżącą i z trudem oddychającą osobę, ciemnowłosa miała rację, to brunetka.
-Musimy ją stąd zabrać. Natychmiast! - nakazałem równie wystraszony jak jej przyjaciółka. Chwyciłem prawie nieprzytomną dziewczynę. Trish pomogła mi wziąć ją na ręcę. Gdy już trzymałem Ally w swoich ramionach, postanowiliśmy uciec stąd, ponieważ ten dym zaczął powodować, że i my zaczęliśmy się dusić. Przemierzyliśmy ten mały budynek w miarę sprawnie. Gdy wybiegliśmy stamtąd poczęliśmy łapczywie wciągać powietrze. Położyłem brunetkę na ziemi i uklęknąłem obok niej. Trish przykucnęła z drugiej strony przyjaciółki. Zacząłem lekko klepać ją po policzku, aby ją ocucić.
-Ally? Ally, obudź się. Obudź się, błagam - mówiłem wciąż do niej próbując przebudzić, lecz nic się nie działo.
-Ally, nie rób nam tego - ciemnowłosa błagalnym głosem zwróciła się do dziewczyny.
Nagle brunetka zaczęła przeraźliwie kaszleć i zwijać się z bólu. Odetchnęliśmy z ulgą. Allyson otworzyła oczy, a w nich panował strach. Nagle usiadła i z niespokojnym oddechem zaczęła się rozglądać wystraszona. Jednak po chwili spotkała się z naszym spojrzeniami.
-Już jesteś bezpieczna - powiedziała Trish, a na twarzy brunetki pojawiła się ulga. Pomogliśmy jej wstać, była osłabiona i dodatkowo nadal kaszlała próbując pozbyć się tej dziwnej trucizny z płuc. Dziewczyna mocno wtuliła się w swoją przyjaciółkę, a później podeszła do mnie i pozwoliłem schronić się jej w moich ramionach.
-Dziękuję - wyszeptała, a ja tylko mocniej ją objąłem. Wszystko było dobrze, lecz nagle poczułem jak ciało brunetki się napina. Zdziwiłem się i po sekundzie zorientowałem się, że coś jest nie tak. Nie myliłem się.
-Widzę, że jesteśmy w komplecie - usłyszałem niski i groźny głos. Ciało Ally zaczęło się trząść ze strachu. Wiedziałem, że złapali kontakt wzrokowy. Trish wpatrywała się już w Dallasa. Oderwałem się lekko od dziewczyny i odwróciłem w stronę bruneta. Moje usta lekko się otworzyły, gdy zobaczyłem co się tam działo.
Dallas stał i wpatrywał się w nas z chytrym uśmieszkiem, a obok niego stała Kira z dumnie uniesioną głową. Obok mulatki stała Han. Do tej pory wciąż miałem nadzieję, że ona nie jest w to zamieszana, lecz teraz wszystko było jasne. Coś w moim sercu jakby pękło, lecz to nie było najgorsze. Obok tej trójki stało dwóch nieznanych mi chłopaków, którzy kurczowo trzymali Austina i Deza. Każdy z nich przykładał nóż do szyji przyjaciół dziewczyn.
-Co? Nagle odebrało wam mowę? - spytała z kpiną Kira patrząc na nas. Całe moje ciało się napięło ze strachu i złości, miałem ochotę rzucić się na nich wszystkich i oswobodzić kolegów z rąk tych kolesi, jednak wiedziałem, że takim zagraniem mógłbym pogorszyć ich sytuację. Nagle poczułem jak Ally wściekła i przerażona wyrwała do przodu. Widocznie chciała wydrzeć oczy tej manipulantce. Jednak w odpowiednim momencie chwyciłem ją i zatrzymałem, niepozwalając jej zrobić jakiejś głupoty.
-Ty szmato! - wydarła się na całe gardło - Zostaw ich! - krzyczała, a do jej oczu napływały łzy. Nagle zaczęła się szarpać - Mike zostaw mnie! MIKE, PUŚĆ! -krzyczała, a ja ją złapałem tak, aby mi się nie wyrwała. Po chwili uspokoiła się i przestała się wyrywać. Kira tylko się śmiała widząc to całe wydarzenie.
-Mike? - spytała cicho Han. W jej oczach widziałem zdziwienie. Spojrzałem na nią.
-Tak, to moje prawdziwe imię. Nie nazywam się Jason - powiedziałem spokojnie, a jej usta się lekko otworzyły.
-Okłamałeś mnie? - spytała zszokowana - Zaufałam ci! Otworzyłam się przed tobą! - krzyknęła przybliżając się do mnie o kilka kroków. Ja zrobiłem to samo, zostawiając Ally, którą trzymała teraz Trish. Mnie i Hannah dzieliło kilka metrów.
-Na prawdę? Mnie to mówisz? Widzisz co teraz robisz?! Jesteś po stronie ludzi, którzy pragną skrzywdzić moich bliskich i mnie! Gdybyś coś do mnie czuła to nigdy byś na to nie pozwoliła! - krzyknąłem. Reszta obecnych wydała się być lekko zdezorienyowana naszą wymianą zdań.
-Nie rozumiesz!
-Masz rację, nigdy nie zrozumiem jak można bezwględnie krzywdzić drugiego człowieka! - krzyknąłem i w tym momencie Trish złapała mnie za ramię i odciągnęła od zbliżającej się blondynki. Kira zrobiła to samo z Han.
-Zamknijcie się, ale coś się im stanie! - krzyknął Dallas wskazując unieruchomionego i pobitego blondyna i rudzielca. Od razu postanowiłem się opanować. Popatrzyłem na Trish i Ally. Obydwie były przerażone.

*oczami Ally*
-Zostaw ich - powiedziałam błagalnym głosem. Dallas spojrzał na mnie z udawanym współczuciem. Wystawił do mnie rękę i pokazał mi, aby do niego podeszła.
-Zostań - powiedział stanowczo Mike.
-Muszę - wyszeptałam i zwinnie podeszłam pare kroków do bruneta, wymykając się Mike'owi, który próbował mnie złapać.
-Ani kroku dalej! Albo karzę im coś zrobić - powiedział stanowczo Dallas kierując te słowa do Mike'a i Trish. Obydwoje się posłuchali, nie chcieli, aby chłopak zrobił krzywdę przyjaciołom - Podejdź - powiedział do mnie, a ja zrobiłam pare niepewnych kroków w jego stronę. Spojrzałam na Deza i Austina, w ich oczach widziałam strach. Blondyn kiwał głową na 'nie'. Wiedziałam, że nie chciał, abym do niego podchodziła, ale muszę to zrobić, aby chociaż spróbować ich uratować. Podeszłam do bruneta, byłam na wyciągnjęcie jego ręki.
-Wypuść ich, przecież masz mnie - powiedziałam zrozpaczona, byłam gotowa zrobić wszystko, aby ocalić bliskich.
-Kochanie... - powiedział łagodnie i nagle złapał mnie mocno za ramiona. Kątem oka zobaczyłam, jak Austin próbował wyrwać się z uścisku jakiegoś chłopaka. Oberwał za to mocnym walnięciem w ramię - Tu już nie chodzi o ciebie - powiedział udając, że jest mu przykro.
-I to od dawna - powiedziała Kira, a ja spiorunowałam ją wzrokiem. Co jak co, ale jeśli powie coś jeszcze to się na nią rzucę.
-To już nie chcesz ze mną być? - spytałam zdziwiona, a Dallas się uśmiechnął.
-Ally, z czasem wiele się zmieniło - powiedział i mocniej ścisnął mnie za ramiona. Teraz byliśmy tylko my.
-Co to znaczy? - pytałam chcąc zrozumieć o co mu chodziło. Dallas spojrzał na mnie i uśmiechnął się lekko.
-Gdy wybrałaś jego - wskazał palcem na blondyna, którego oczy biły złością - Chciałem się zemścić na was, w szczególności na nim. Pragnąłem, abyś była ze mną. Te wiadomości były tylko pomocą w dokonaniu tego czego chciałem. Jednak potem ponownie spotkałem Kirę - w tym momencie popchnął mnie na ziemię. Upadłam na ramiona i jęknęłam cicho.
-Ty gnoju! Zabiję cię! - Austin wyrywał się jak oszalały. Patrzyłam na niego smutnym wzrokiem, bo wiedziałam, że on pragnie mnie ochronić, lecz nie może. Nie teraz. Koleś, który go trzymał, schował nóż za pas i tak mocno uderzył blondyna w brzuch, że ten się zatoczył. Potem zaczął go kopać.
-Nie! - krzyknęłam i chciałam wstać i podbiec do Austina, jednak Kira chwyciła mnie niepozwalając mi wstać.
-Dokąd to? - spytała unosząc jedną brew. Spojrzałam na Trish i Mike'a. Nie wiem kiedy i kto sprawił, że teraz leżeli na ziemi ogłuszeni. Odwróciłam się w stronę Dallasa.
-Gdy znowu ją spotkałem dowiedziałem się, że ona zerwała z Austinem, jednak chciała się na nim zemścić, tak jak i ja - wyszczerzył zęby i objął Kirę ramieniem - Jednak, gdy cię zyskałem, a Kira wykonała swój plan z zawającą się sceną na blondyna to zrozumiałem, że to jest dziewczyna, z którą chcę być. No cóż zakochałem się - powiedział, a czarnowłosa się w niego wtuliła - W tym czasie Hannah zakochała się w Austinie, a gdy on ją odrzucił po wielu próbach zechciała się na nim i na tobie zemścić, a ja stwierdziłem, że nie zależy mi już na tobie i twoim szczęściu. Zostałaś mi obojętna, było mi wszystko jedno czy spawie ci ból czy nie. Wszystko szło zgonie z planem: 'Mieliśmy was zniszczyć i wasze relacje. Mieliście się znienawidzić, pozostać bez siebie, stracić osoby, które kochacie.' Niby prosty plan, ale skuteczny i nas satysfakcjonujący.
-Mieliście poczuć się jak my, czyli zranieni, osamotnieni i upokorzeni. Tylko pragnęliśmy, abyście odczuli to sto razy bardziej niż my - powiedziała rozgniewanym wzrokiem Kira.
-Tak, lecz nagle Han stwierdziła, że jednak nie chce się mścić, ty straciłaś pamięć, a ona zaczęła umawiać się z twoim kolegą. No i wszystko się skomplikowało - powiedział Dallas, a mnie zatkało. Czyli tak na prawdę to wszystko co robiłam wcale nie chroniło moich bliskich. Nagle poczułam jak złość ogarnia całe moje ciało. Spojrzałam na bruneta morderczym wzrokiem i w jednej sekundzie wstałam i rzuciłam się na bruneta. Ten zdziwiony odsunął od siebie Kire i złapał mnie w uścisk, którym mnie unieruchomił.
-Kłamałeś! Mówiłeś, że jak zrobię to co chcesz to nic im nie zrobisz! - krzyknęłam, a on tylko wykrzywił moją rękę.
-Tak i gdybyś nie zwabiła ich tutaj to może przeżyliby, teraz nie widzę innego wyjścia jak pozbycie się ich i ciebie - wyszeptał mi do ucha, a moje oczy rozszerzyły się ze strachu. Spojrzałam na Mike, który patrzył na mnie. Znałam ten wzrok. Ten wzrok był naszym znakiem. Niezauważalnie kiwnęłam głową na znak gotowości i sekundę później się zaczęło. Kopnęłam Dallasa i ogłuszyłam w taki sposób, że mnie puścił. W tym czasie Mike ruszył na kolesia, który trzymał Deza, a Austin znowu zaatakował swojego oprawcę. Trish natomiast rzuciła się na Kirę, która próbowała mnie oderwać od jej chłopaka. A Hannah tylko stała przerażona naszym widokiem. Dziewczyny zaczęły się okładać, a ja zaczęłam obezwładniać bruneta. Chłopak próbował mnie zbić. Walnął mnie pięścią w bruch, a ja kopnęłam go w czułe miejsce. To powinno go na chwilę spowolnić, jednak on tylko się wściekł i rzucił na mnie. Leżeliśmy na ziemi, przeturlaliśmy się parę razy, aż w końcu brunet mnie unieruchomił leżąc na mnie.
-Widzę, że się trochę wyszkoliłaś - powiedział przez zęby.
-Dobrze widzisz - powiedziałam próbując się wyswobodzić z jego uścisku.
-Nic ci to nie pomoże i tak nie wygrasz. Jesteś za słaba. Boisz się mnie - wmawiał mi szeptając do mojego ucha.
-Nie, nie boję. Tylko mam ochotę cię załatwić - powiedziałam prawdę rzucając się lekko, lecz to i tak nic nie dało. Dallas był za silny.
-Mogłem cię dziś nie puszczać. Zawsze możemy dokończyć to co zaczęliśmy - powiedział muskając moją szyję swoimi ustami. Wiedziałam o czym on mówi, dlatego tylko pisnęłam ze strachu i ponownie próbowałam go z siebie ściągnąć, ale na nic. Nagle ktoś zaczął szarpać bruneta za koszulę.
-Zostaw ją! - krzyknęła Hannah. Zdenerwowany kuzyn spojrzał na nią i tak mocno walnął, że blondynka upadła dwa metry dalej i z trudem łapała oddech. Zaczęłam szybciej oddychać ze strachu. Dallas wrócił do trzymania mnie i, swoimi ustami, zaczął schodzić niżej. Kierował się w stronę mojego dekoltu.
-Zostaw mnie! - wydarłam się i w tej samej chwili poczułam jak ktoś zrzuca bruneta ze mnie. Obróciłam się. To był Austin. Rzucił się na bruneta i teraz obydwaj okładali się pięściami na ziemi.
-Austin! - krzyknęłam przerażona, gdy brunet walnął go tak, że blondyn obrócił się o 180°. Spojrzałam przerażona w stronę Mike'a. Chłopak wraz z Dezem nadal okładał tych dwóch nieznanym nam chłopaków. Odwróciłam się w inną stronę i zobaczyłam leżącą Trish, a ponad pięć metrów dalej leżała Han. A gdzie Kira? Zaczęłam energicznie się za nią rozglądać, lecz nigdzie jej nie widziałam. Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie za włosy i ciągnie do tyłu.
-AAAA! - wydarłam się z bólu. Spojrzałam do góry i ujrzałam Kirę. Złapałam ją za rękę, którą trzymała moje włosy i wbiłam swoje paznokcie jak najmocniej. Mulatka syknęła z bólu i puściła mnie. Ja wykorzystałam to i szybko wstałam stając naprzeciw niej gotowa do ataku.
-Myślisz, że dasz mi radę? - pytała z kpiną - Paznokciami nie wygrasz - powiedziała, a ja ze złości chciałam ją kopnąć, jednak dziewczyna złapała moją nogę i obróciła przez co upadłam na ziemię -Jesteś za słaba - powiedziała stając obok mnie - Zawsze byłaś ofiarą i nią pozostaniesz. Myślałaś, że jak nikomu nie powiesz o tym, że Dallas cię szantażuje to ich ochronisz? Nie, nigdy tak nie było. Kupiłaś im tylko czas, a do tego wciągnęłaś w to jakiegoś chłopaka. Widzisz? Przez ciebie każdy ucierpi. To tylko wyłącznie przez ciebie - wysyczała Kira, a ja szybkim krokiem podcięłam ją tak, że upadła na ziemię. Ja szybko wstałam i popatrzyłam na nią.
-Nie, to wszystko przez was. Wy niszczycie i krzywdzicie ludzi. To wy jesteście wszystkiemu winni! - powiedziałam podnosząc głos. Kątem oka zobaczyłam, że Mike i Dez unieszkodliwili już jednego chłopaka. Brunet okładał drugiego, natomiast rudzielec wraz blondynką próbował ocucić Trish. Austin i Dallas nadal walczyli.
-Przegrasz - wyszeptała Kira i rzuciła się na mnie. Zaczęła walić mnie rękoma, jednak ja sprytnie unikałam jej ataków.
-Co to znaczy, że ty to wszystko zaplanowałaś? - chciałam wiedzieć. Biłyśmy się i rozmawiałyśmy zarazem.
-To ja pociągałam za sznurki, Dallas był ich wykonawcą. Jednak za każdy pocałunek z moim chłopakiem dostaniesz o jeden kopniak więcej! - krzyknęła i znowu mnie zaatakowała. Walnęła mnie w ramię i nogę, a ja jej oddałam.
-Każdy pocałunek z nim był obrzydliwy. Jednak ty oberwiesz za każdą bliską mi osobę, którą skrzywdziłaś - ostrzegłam ją i uderzyłam w kolano. Zaczęłyśmy się okładać. To były sekundy. Co chwila któraś z nas upadała i wstawała. Ta walka była między nami. Musiałyśmy wyrównać między sobą porachunki.
-Mam czarny pas w karate - poinformowała mnie i rzuciła na ziemię. Upadłam ramieniem na jakiś kamień. Otworzyłam oczy szeroko z odczuwanego bólu. Kira ukucnęła obok mnie - A wiesz co jest najlepsze? Że nawet jeśli uda ci się nas pokonać, a na to nie licz, to Austin już na tyle cię nienawidzi, że nigdy z tobą nie będzie. Po tym jak go okłamałaś już nigdy ci nie zaufa. Zostaniesz sama - ostatnie słowa wycedziła, a mnie ogarnęła złość. Nie, nie wygra. Zrobiła mi tyle przykrości, że poniesie za to karę. Zebrałam całą siłę w sobie i podcięłam ją. Upadła, ja ją walnęłam, lekko podniosłam i rzuciłam o ziemie. Kira upadła na jakiś korzeń, już nie miała siły wstać.
-A ja uczyłam się u krajowego mistrza w samoobronie i judo - powiedziałam i nagle się odwróciłam w poszukiwaniu przyjaciół.
Dez pomagał wstać Trish, Mike właśnie tak przywalił jakiemuś kolesiowi, że upadł nieprzytomny, a Han nagle zaczęła biec w jego stronę.
-Mike, uważaj! - krzyknęłam, a on odwrócił się do mnie i w tym czasie podbiegła do niego blondynka łapiąc go za ramię.

*oczami Mike'a*
-Musimy porozmawiać! - krzyknęła łapiąc mnie mocno. Już chciałem ją obezwładnić, gdy zorientowałem się, że nie jest wrogo nastawiona.
-Nie teraz! Nie mamy o czym! - powiedziałem donośle zrzucając jej dłoń z mojego ramienia.
-Nie rozumiesz! Oni mnie zmusili! Na początku byłam z nimi, lecz gdy zorientowałam się, że oni chcą was skrzywdzić to się wycofałam! Jednak potem Dallas zaczął mnie szantażować, dlatego tutaj jestem! - krzyknęła mając łzy w oczach.
-Dlaczego mam ci zaufać?!
-Bo mówię prawdę - powiedziała, a z jej oczu popłynęły łzy.
-Nie mam powodów, aby ci ufać. Jesteś jak oni! - krzyknąłem.
-Nie! Nie prawda! Kocham cię! - krzyknęła łkając i próbując ująć moją dłoń w swoje.
-Nie! Kłamiesz! Ty nie potrafisz kochać! - krzyknąłem, a kątem oka zauważyłem, że Ally nagle pobiegła do nadal walczącego Dallasa i Austina. Moje oczy otworzyły się szerzej ze strachu. Odepchnąłem lekko blondynkę i zacząłem biec do walczącej już trójki.

*oczami Ally*
Podbiegłam do chłopaków, rzuciłam się na Dallasa, który miał w ręku nóż.
-Ally, NIE! - krzyknął Austin widząc, że atakuję bruneta. Oprawca chciał zrzucić mnie z jego pleców, gdy sprawnie ściskałam jego gardło, aby go jakoś unieszkodliwić. Jednak on szybko mnie zrzucił tak, że upadłam obok jego stóp. W tym samym czasie blondyn podbiegł do bruneta, który machnął ręką i zadał Austinowi nożem ranę ciętą w brzuch. Usłyszałam krzyk bólu wydobywający się z ust blondyna. Mimo obrażeń on nadal próbował zgładzić bruneta. Gdy Dallas ponownie chciał dźgnąć mojego przyjaciela, Mike wpadł na niego okładając go pięściami.
-Austin? - podniosłam się i podbiegłam do ledwo stojącego chłopaka. Zobaczyłam, że z rany powoli sączy się krew. Nie tylko tutaj ma ranę, także na ramieniu - O Boże... - wyszeptałam.
-To nic... Wszystko dobrze? - spytał jak gdyby nic mu nie było.
-Tak, nic mi nie jest - powiedziałam uspokajając go. Nagle usłyszałam krzyk Mike'a i odwróciłam się w jego stronę. Bił się z Dallasem i Kirą. Bez namysłu podbiegłam do nich, mimo wołań blondyna.
-Zostawcie go! - wrzasnęłam i dołączyłam się do bójki. Austin pobiegł za mną. Nie wiem co się działo. To były dwie sekundy. Nagle Kira trzymała Austina, Mike leżał na ziemi, a Dallas przytrzymywał mnie i przykładał mi pistolet do głowy.
-I co teraz? - zapytał z kpiną. Mike już miał rzucić się na bruneta, lecz on tylko mocniej mnie przytrzymał - Żadnych kroków, bo strzelę! Chcecie byc winni jej śmierci?! - krzyczał, a mnie opanował ogromny strach. On nie żartował.
-Tylko spokojnie - próbował opanować sytuację Dez. Wszyscy stali i patrzyli się na nas.
-Spokojnie? - Dallas zaczął się śmiać - Mam was gdzieś! Dla mnie nie ma problemu, aby pociągnąć za spust. Mogę ją zabić - powiedział powoli brunet i w tym momencie ktoś zadał mu ranę nożem w ramię - AAAA! - chłopak zwolnił trochę uścisk, dlatego mu się wyrwałam i oddaliłam o krok. Odwróciłam się i spojrzałam kto mnie ochronił. Zobaczyłam jak Han i Dallas się szarpią.
-Nie pozwolę ci nikogo skrzywdzić! - krzyknęła.
-Masz rację - powiedział i strzelił z pistoletu. Oczy Hannah nagle się powiękrzyły. Jej ciało straciło siły, dziewczyna powoli zsunęła się po ciele kuzyna i upadła. Dallas trzymał w ręku pistolet, a jego dłonie były lekko zamazane krwią dziewczyny...

---------------
Siemanko :*
Mam nadzieję, że odczuliście to co zamierzałam, abyście poczuli. Chciałam wywołać atmosferę grozy i strachu. Wyszło mi? Szczerze już nawet nie będę tego poprawiać, bo siły nie mam xd
Piszcie jak podoba się wam rozdział! Błagam! To na prawdę mnie motywuje -.-
ŻYCZĘ WAM MIŁYCH I RODZINNYCH ŚWIĄT ORAZ BOŻEGO BŁOGOSŁAWIEŃSTWA KOCHANI!!!!!! <3

niedziela, 15 grudnia 2013

XLI Rozdział

*oczami Ally*
Pisk. To było pierwsze co wydostało się z mojego gardła. Oczy szerzej się otworzyły, a ja, jak oparzona, oddaliłam się od laptopa. Zaczęłam szybciej oddychać. Strach ogarnął całe moje ciało. Spojrzałam za okno w obawie, że ktoś mnie teraz obserwuje. Tak, wszystko sobie przypomniałam.
Pamiętam jak zaczęłam chodzić z Austinem, jak pisaliśmy razem duet, jak kłóciliśmy się i godziliśmy. Byliśmy szczęśliwi dopóki nie pojawił się Dallas. Dokonał sabotażu na castingu Trish, dręczył mnie smsami, zastraszał, szantażował, aż w końcu zmusił mnie do zerwania z blondynem.
Złapałam się za głowę, ból nadal nie znikał. Tak, zmusił mnie. Wstałam z łóżka, podeszłam do krzesła i złapałam się go. Czyli, że żyłam ostatnio beztrosko w związku z brunetem? Nie wiedząc jakie ma w stosunku do mnie zamiary? Całował mnie, a przy okazji szydził ze mnie. Na samą myśl o tym robiło mi się niedobrze. Zemdliło mnie. Miał na tyle czelności, aby mnie oszukiwać, ranić i manipulować na każdym kroku! Groził, że jeśli z nim nie będę to sprawi ból moim bliskim... Bił mnie. Miałam ciało ozdobione paroma siniakami. Był zdolny do wszystkiego, nawet do... Otworzyłam szerzej oczy ze strachu. To on mnie pchnął, on spowodował mój wypadek... Ale za nim stała Hannah i Kira. Nikt nic nie zrobił, nie wezwał pomocy. NIC. Dopiero Dez to zrobił. Właśnie, skąd on się tam wziął? Jak mnie tam znalazł?
Nagle coś spadło z mojego biurka co wywołało duży hałas. Aż podskoczyłam z nerwów. Wszystkie obawy i lęki powróciły z wszystkimi moimi wspomnieniami. Ścisnęłam mocno lewą dłoń i poczułam ból. Zdziwiona spojrzałam na nią i od razu przypomniałam sobie o ranie. Poszłam powoli do łazienki, aby oczyścić i ją zabandażować. Weszłam podenerwowana do chcianego pomieszczenia, podeszłam do szafki i wyjęłam z niej apteczkę. Powoli zaczęłam oczyszczać ranę ciętą. Potraktowałam ją wodą utlenioną, a następnie dokładnie owinęłam bandażem. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze i ujrzałam w nim moją postać. Na policzkach widniały ślady rozmazanego tuszu, a włosy były całe potargane. Drżącymi dłońmi rozczesałam je i zmyłam tusz, który rozmazał mi się po całej twarzy. W końcu poprawiłam swój makijaż i już miałam pójść z powrotem do pokoju, lecz zanim to zrobiłam jeszcze raz spojrzałam w swoje odbicie. Patrzyłam głęboko w swoje oczy. Wykorzystywał, szantażował, zastraszał, manipulował, ranił, zabierał to co kocham, bił, szydził i oszukiwał, a nie został za to ukarany. Nie, tak nie będzie. Nie będzie tak traktował ludzi, nie dopuszczę do tego. Nie skrzywdzi już nikogo, nikogo więcej. Zacisnęłam mocno powieki oraz nadal drżące dłonie w pięści. Już nikogo więcej nie dotknie, nie zastraszy i nie oszuka. Nie dopuszczę do tego.
Otworzyłam oczy i spotkałam się ze swoim odbiciem. W oczach widziałam ból, złość i determinację. To spojrzenie było mi obce. Nigdy nie widziałam w nich szaleństwa.

*oczami Austina*
Odebrało mi mowę, usta miałem lekko otwarte, ale nie wydobywał się z nich żaden dźwięk. Nadal stałem oszołomiony tym wszystkim. Co to było? CO TO BYŁO? Jak się to stało? Jak do tego doszło? Przechytrzył nas. Przechytrzył mnie.
Wypuściłem ciężko powietrze i po raz ostatni spojrzałem w miejsce, gdzie przed chwilą stała Ally. To miejsce pod drzewem nie należy chyba do najszczęśliwszych. Teraz wiążą się z nim dwa nieprzyjemne wydarzenia - to dzisiejsze i to, gdy brunetka oznajmiła mi, że zrywa ze mną, bo kocha innego. Dallas. Cokolwiek by złego się nie stało to on występuje w roli głównej.
Odwróciłem się i ruszyłem do mojego domu. Gdy tylko przekroczyłem próg budynku, zobaczyłem Deza i Trish stojących i wpatrujących się we mnie smutnym wzrokiem. Westchnąłem ciężko.
-Słyszeliście? - spytałem zrezygnowanym głosem. Oni kiwnęli delikatnie głowami.
-Okno było otwarte... - wyjaśniła cicho Trish.
-Pocałowałeś ją - zauważył Dez. W jego głosie usłyszałem nutę rozczarowania. Spojrzałem na niego z rezerwą.
-Nie miałem już nic do stracenia. W tamtym momencie pojawiła się u mnie iskra nadzieji, że może sobie coś przypomni... Jednak nie. On odebrał mi już wszystko. Nawet to - wyznałem smutny, ale zarazem zły na to, że przyjaciel ma do mnie wyrzuty. Spuściłem wzrok i od razu ruszyłem do swojego pokoju.
-Austin... - usłyszałam za sobą wołanie czarnowłosej, lecz się nie zatrzymałem. Wszedłem do pokoju i od razu rzuciłem się na łóżko. Wszystko mi zabrał. WSZYSTKO. A nasz plan? Spieprzył go. Spieprzył wszystko.

*oczami Ally*
Przebrałam się w mój ulubiony czarny strój. Dobrałam do niego najwygodniejsze czarne buty jakie mam - trampki. Wzięłam ze sobą telefon oraz kluczyki do samochodu i wyszłam z domu.
Na dworze było już czarno, wszystko zmywało się z tą ciemnością. Rozejrzałam się wokoło i zauważyłam, że nikogo nie ma. Panowała cisza. Spojrzałam na zegarek w telefonie - była 22:57. Wzięłam głęboki wdech i wsiadłam za kierownicą samochodu mojego ojca. Zapaliłam silnik i spojrzałam w swoje oczy w lusterku.
-No to zaczynamy - wyszeptałam i ruszyłam autem.

*oczami Dallasa*
-Jestem - usłyszałem głos dziewczyny. Nie był on radosny, lecz smutny. Spojrzałem na nią niepodnosząc się z rozwalającej się kanapy.
-Dosyć późno przyszłaś - stwierdziłem widząc, która jest już godzina.
-Musiałam coś załatwić - powiedziała Hannah i usiadła na przeciwko mnie na fotelu - Ale przecież ty już to wiesz - powiedziała z lekkim zdenerwowaniem.
-I dziwię się, że tak długo ci to zajęło.
-Daj jej spokój - powiedziała stanowczo Kira, która siedziała obok mnie na kanapie. Spojrzałem na nią, a ona na mnie. Patrzyliśmy się na siebie przez pewien czas.
-Idziemy? - spytałem unosząc lekko lewą brew. Kira kiwnęła głową. Wstałem z kanapy, chwyciłem kurtkę, telefon, kluczyki do auta i odwróciłem się w stronę dziewczyn - Pospieszcie się.

*oczami Ally*
Wyłączyłam silnik, gdy byłam już na miejscu. Zaparkowałam auto w małym ciemnym zaułku i nagle poczułam lęk. Mimo mojej ogromnej złości nadal odczuwam trwogę.
Sięgnęłam po telefon i wybrałam numer w poszukiwaniu motywacji i poczucia bezpieczeństwa. Gdy moje ręcę zaczęły się trząść, już wiedziałam, że emocje wzięły górę. Wyszłam po cichu z auta łącząc się z numerem. Zaszyłam się w małym kącie mając cały czas na oku kamienicę, w której powinni znajdować się Dallas, Hannah i Kira.

*oczami Austina*
Przyjaciele dobijali się do mnie do pokoju, lecz ja nie wpuszczałem ich. Chciałem choć przez chwilę pobyć sam. Nagle zadzwonił telefon, nie miałem ochoty po niego wstawać z łóżka, jednak zrobiłem to. Na ekranie zobaczyłem, że dzwoni Ally. Uniosłem jedną brew ze zdziwienia, ale odebrałem.
*-*-*-*-*
-Halo? - spytałem ostrożnie, zupełnie jakbym przygotowywał się przed jakimś atakiem ze strony brunetki.
-Austin! Jak dobrze, że odebrałeś...
-Yyy... Co? - spytałem się jej zdezorientowany.
-Słuchaj mnie, przypomniałam sobie wszystko. Wszystko - wyznała powoli, a mnie otworzyły się lekko usta ze zdziwienia.
-Jak to się stało?
-Znalazłam w domu coś dzięki czemu odzyskałam pamięć, ale o tym później. Przepraszam cię za... - nagle zamilkła. Nie odzywała się przed długi czas.
-Ally? Ally jesteś? - pytałem myśląc, że coś nam przerwało.
-Tak... - wyszeptała i po tym usłyszałem jak bierze głęboki wdech - Wyszli... - powiedziała drżącym głosem.
-Kto wyszedł? Ally co się dzieje?
-Oni wyszli i idą do samochodu. Jezu... - usłyszałem w jej głosie strach.
-Kto?! - powtórzyłem zdenerwowany jej dziwnym zachowaniem.
-Austin - wyszeptała mi do telefonu - Śledzę ich - powiedziała, a ja nie mogłem zrozumieć co ona do mnie mówi.
-Ally, czekaj... kogo ty śledzisz?
-Dallasa - powiedziała, a moje ciało się napięło, a oczy rozszerzyły z obawy o brunetkę - Zadzwonię później - rzuciła.
-Nie! Ally czekaj! - zawołałem, ale na nic, ponieważ dziewczyna już zdążyła się rozłączyć. Moje ciało nagle ogarnął strach. Ona nie może być blisko bruneta! Ona nie może go ścigać! Co ona w ogóle robi? Dlaczego?
*-*-*-*-*
Postanowiłem zatrzymać jakoś dziewczynę. Wziąłem szybko swój telefon oraz kluczyki do auta i wyszedłem szybko z pokoju.
-Ubierajcie się! Szybko! - zawołałem do siedzących w salonie przyjaciół zbiegając pędem po schodach.
-Co? Czemu? - spytała zdezorientowana Trish.
-Ally ma kłopoty. Szybko! - krzyknąłem chwytając kurtkę i wybiegając z domu. Nie musiałem im dwa razy powtarzać, bo oni od razu zrobili to samo co ja.
-Co się dzieje?! - zawołał Dez wchodząc do mojego samochodu. Za nim weszłam czarnowłosa. Obydwoje siedzieli na tylnich siedzeniach.
-Ściga Dallasa. Musimy ją znaleźć - powiedziałem szybko zapinając pasy i zapalając silnik.
-Jak to go ściga? - spytała zmartwiona Trish.
-Nie wiem, ale boję się, że to jest niebezpieczne - wyznałem i prędko ruszyłem samochodem. Jedną dłonią wybrałem numer i zadzwoniłem.
*-*-*-*-*
-Halo? - spytał brunet.
-Gdzie jesteś? - spytałem zdenerwowany prowadząc samochód.
-W Greynolds Park - odpowiedział zdezorientowany, ale słychać w nim było smutek.
-To bądź za dwie minuty na skrzyżowaniu Dixie HWY i Miami Garden Dr. - nakazałem przejętym głosem.
-Dobra - powiedział niepewnie - Austin, co się dzieje? - spytał podejrzanie.
-Ally - odpowiedziałem mu lekko wystraszonym głosem. Mike nagle zamilkł, nie odzywał się przez pare sekund.
-Będę za minutę - powiedział zdenerwowany i się rozłączył.

*oczami Ally*
Wystraszyłam się nie na żarty, gdy ich zobaczyłam. We trójkę wyszli nagle z kamienicy, do której miałam zamiar iść. Rozmawiali o czymś, jednak ja nie słyszałam o czym dokładnie. Z mojej małej i bezpiecznej kryjówki widziałam jak wsiadają do jakiegoś auta.
-Nie uciekniecie mi - powiedziałam pod nosem zdeterminowanym głosem i ostrożnie wróciłam do swojego samochodu. Dallas z dziewczynami ruszyli, a ja postanowiłam podążyć za nimi. Włączyłam silnik i zaczęłam ich śledzić. Zachowałam bezpieczny odstęp, aby oni niezauważyli, że mają kogoś na ogonie.

*oczami Austina*
Zanim dojechałem na skrzyżowanie zobaczyłem biegnącego bruneta. Chłopak szybko i zwinnie wskoczył do mojego samochodu.
-Co się dzieje? - spytał zdyszany z szeroko otwartymi oczami.
-Dokładnie nie wiemy, ale Ally może mieć kłopoty - powiedział Dez, w jego głosie usłyszałem lęk.
-Zapnij pasy - nakazała mu Trish z troską. Mike od razu wykonał polecenie czarnowłosej.
-Gdzie jedziemy? - zadał mi pytanie brunet, a ja zrozumiałem, że nie mam pojęcia co mu odpowiedzieć.
-Nie wiem. Ally miała do mnie zadzwo... - nie dokończyłem, bo nagle usłyszałem dzwonek mojego telefonu. Od razu go odebrałem i włączyłem na głośnik.
-Ally gdzie jesteś? - spytałem od razu nadal prowadząc auto.
-Gdzieś w Coral Terrace - odpowiedziała.
-To jakieś 20 minut stąd - poinformowała nas Trish, jednak powiedziała to na tyle cicho, że brunetka jej nie usłyszała.
-Ale gdzie dokładnie? - dopytywałem, a przy tym zawróciłem samochód, aby skierować się do porządanej dzielnicy.
-Nie wiem, na prawdę. Jadę jakimiś ciemnymi uliczkami - powiedziała i nawet przez telefon słyszałem jej strach.
-Zaczekaj na mnie, nie jedź za nim sama!
-Austin muszę! Inaczej ich zgubię - wyznała z determinacją.
-Ich? Jak to ich? - spytałem ją przejęty i spojrzałem w oczy Mike'a, które się na mnie skierowały. W naszych spojrzeniach każdy zdołałby ujrzeć lęk. Ally odetchnęła ciężko powietrze.
-Dallas, Hannah i Kira - powiedziała drżącym głosem.
-Kira?! - prawie krzyknął Dez.
-Han... - wyszeptał Mike. Widziałem jak na twarzy chłopaka pojawia się zdziwienie, ból i niedowierzanie.
-Dez? - spytała Ally po drugiej stronie słuchawki.
-Tak, jest ze mną również Trish i Mike - wyznałem skręcając w kolejną ulicę. Wciąż jechałem szybko.
-Mike? - spytała brunetka ze zdziwieniem.
-Witaj Ally - powiedział z nutką zadowolenia w głosie, jednak ja wiedziałem, że w tym momencie jego czuł okropny ból.
-Ale czekaj, jak to Kira? - Trish spytała zdezorientowana - Ally co tu się dzieje?!
Dziewczyna na chwilę zamilkła. Nic nie mówiła, jakby szykowała się do powiedzenia najtrudniejszej rzeczy na świecie.
-Przypomniałam sobie wszystkie wydarzenia... Muszę wam coś wyznać - powiedziała drżacym głosem. Wszyscy czekaliśmy na to, co dziewczyna nam powie, a ja przy okazji z każdą sekundą zbliżałem się do dzielnicy, gdzie znajdowała się brunetka - Gdy zaczęłam chodzić z Austinem, ktoś zaczął mnie szantażować. Wysyłał wiadomości z groźbami i straszył, że jak nie wykonam jego poleceń to skrzywdzi moich bliskich... Na początku próbowałam to ignorować, lecz powoli ta osoba zaczęła realizować swoje niebezpieczne postanowienia. Austin, twój wypadek na scenie nie był przypadkowy - powiedziała powoli, a mnie stanęło serce - Tego samego dnia dowiedziałam się, że za tym wszystkim stoi Dallas, jednak on nie działał sam. On zagroził mi, że jeżeli z nim nie będę to zrobi wam krzywdę! - krzyknęła z płaczem, a mnie coś ścisnęło w gardle - Nie mogłam na to pozwolić... W tym czasie mnie bił - wyznała cicho, a Trish jęknęła na te słowa. Wszystkim odebrało mowę - Jednak w dniu, gdy dowiedziałam się kto mu pomaga zaczęłam się z nim szarpać, nagle upadłam i straciłam pamięć - powiedziała przejęta, a nam już to wystarczyło. Dowiedzieliśmy się wszystkiego. Za tym stał Dallas od samego początku.
-Ally... - Trish była na tyle przejęta, że nie potrafiła nic więcej dodać.
-Zabiję go - powiedziałem ze złością w głosie.
-Nie mów tak... - powiedziała brunetka ostrzegawczo i nagle przestała nic mówić. Zamilkła, a mi serce zaczęło szybciej bić z przerażenia - Zatrzymują się...
-Ally, gdzie dokładnie jesteś? - spytał zdenerwowany sytuacją Mike.
-Idę za nimi.
-Nie! Ally czekaj na nas! - krzyknął Dez.
-Nie! Nie pozwolę mu uciec. Zadzwonię później - powiedziała i rozłączyła się.
-Ally! - krzyknęła Trish mając łzy w oczach. Walnąłem dłonią w kierownicę będąc pewien, że ją zgubiliśmy. Nie powiedziała nam gdzie jest.
-Zgubiliśmy ją? - spytał przejęty Dez. Kątem oka zobaczyłem jak Mike nagle sięga po telefon i coś na nim wystukuje.
-Nie, jest w Pinecrest - powiedział i pokazał telefon moim przyjaciołom - W jej telefonie włożyłem nadajnik. Tylko miałem nadzieję, że nigdy nie będę musiał go użyć - wyznał, a ja, bez żadnego ponaglenia, przyspieszyłem i ruszyłem w stonę brunetki.

*oczami Ally*
Wysiedli i skierowali się do środka jakiegoś ciemnego lasu. Po kilkunastu sekundach ja także wysiadłam z auta i ruszyłam za nimi. Tylko po co oni przyjechali tutaj? Weszłam do środka tego lasu i od razu ogarnął mnie strach, moje ciało ponownie zaczęło się trząść. Stąpałam po cichu między ogromnymi drzewami. Postanowiłam powiadomić przyjaciół gdzie jestem, dlatego wybrałam numer blondyna.

*oczami Austina*
-Ally?! Nic ci nie jest?! - spytałem od razu, gdy odebrałem telefon.
-Tak - wyszeptała - Jestem w jakimś lesie, ale nadal za nimi idę.
-Boże Ally zaczekaj! Nigdzie sama nie idź! - krzyknął wystraszony Mike.
-Muszę, bo inaczej ich zgubię, a tak to moze czegoś się dowiem - wyszeptała - Zrozumcie, że to jedy... - nagle zamilkła, a nam serce stanęło. Ten las, w którym się znajduje jest ciemny, ogromny i czycha w nim niebezpieczeństwo, które na nią poluje.
-Ally? - nic. Nikt nic nie mówi. Spojrzałem na Mike, był równie wystraszony. Tak samo Dez i Trish. Wszyscy wstrzymali oddech - Ally?! - krzyknąłem, a w moim głosie dało się wyczuć ból i strach.
-Jestem - wyszeptała, a nam ulżyło - Wydawało mi się, że ktoś jest obok mnie, lecz się myliłam i wszystko jest dob... AAAAAAAAA!!! - usłyszeliśmy głośny krzyk wydobywający się z ust Ally. Nasze oczy szeroko się otworzyły z przerażenia.
-ALLY?! - krzyknęła głośno Trish, jednak nie uzyskała odpowiedzi. Nagle usłyszeliśmy cichy śmiech, a po chwili przerwało nam połączenie. W moim samochodzie rozniósł się głucho powtarzający dźwięk 'pip pip pip'. Nasze serca przestały bić. Coś się stało, 41. N
ktoś zrobił jej krzywdę.
-Jedź! JEDŹ!!! - krzyknął Mike, a mi nie trzeba było dwa razy powtarzać. Z całej mojej siły nacisnąłem pedał gazu, niezważając, że osiągnąłem śmiertelną prędkość.

--------------
Heeeeej :D
I jak? Rozdział jest dzisiaj, bo wczoraj nie miałam czasu go pisać. Wybaczcie... jednak udało mi się was zaskoczyć tym rozdziałem? Wyobrażaliście sobie coś takiego?
Piszcie co tam myślicie i pamiętajcie!:
Komentujesz = Uszczęśliwiasz = Motywujesz = Sprawiasz, że szybciej piszę rozdział ;)
Jak tam przed świętami? Macie już prezenty dla najbliższych? :)
Bawcie się dobrze, całuję !!! :*
P.S. Wybaczcie za ewentualne błędy, ale nie mam siły już tego sprawdzać :/

czwartek, 12 grudnia 2013

PYTANIE i Odpowiedź :)

Siemanko!!! :D
Tak sobie pomyślałam, że pod tym postem możecie zadać mi pytania, na które chcielibyście znać odpowiedź. Mogą być na jakikolwiek temat. Po prostu jeśli macie np. potrzebę zrozumienia czegoś w opowiadaniu (bo może nie ujęłam czegoś zbyt jasno) to pytajcie. Spróbuję na nie odpowiedzieć :) Możecie mnie także pytać np. skąd pomysł na...?
Tylko jeśli spytacie o coś co będzie związane z przyszłymi rozdziałami to mogę nie odpowiedzieć, bo wolę wam moich zamiarów tak szybko nie zdradzać xd
Nie wiem czy w ogóle macie jakieś pytania, ale jeśli tak to mam nadzieję, że ktoś tu napisze i zapyta mnie o coś, jeśli chce. Zachęcam!! :D

środa, 11 grudnia 2013

XL Rozdział

*oczami Ally*
Po wyjściu bruneta z mojego domu natychmiast zaczęłam szperać w mojej pamięci. Wysilałam swój mózg jak tylko potrafiłam, jednak nie udawało mi się nic przypomnieć. W mojej głowie znajdowała się tylko pustka. Zostały mi tylko zdjęcia. Po dokładniejszym przyjrzeniu się im zauważyłam datę ich zrobienia. Moje z Austinem było wykonane w czasie, w którym zostały zrobione jego z blondynką. Na samą myśl o jego zdradzie robi mi się niedobrze. Mam ochotę zwymiotować jak i wypłakać się za wszystkie czasy. Tylko dlaczego? Co mi to da, że przesiedzę cały dzień w samotności wyplakując się w poduszkę? Nie, tak nie będzie.
Wytarłam swoje gorzkie łzy z policzków, podniosłam się z kanapy i wstałał kierując się w stronę wyjścia. Ciekawe co, na to wszystko, powie mi blondyn.

*oczami Dallasa*
-Co się tak uśmiechasz? - spytała mnie moja dziewczyna widząc moją minę.
-Wszystko się udało - poinformowałem ją.
-Ale co? - spytała zdziwiona.
-Opowiedziałem jej o Austinie i Hannah - powiedziałem i tym samym dałem do myślenia dziewczynie.
-Dallas! Miałeś nie wykorzystywać historii swojej kuzynki! - skarciła mnie. Ja jedynie wzruszyłem ramionami.
-Ale poskutkowało. Ally jest zrozpaczona i czuje nienawiść do Austina - powiedziałem z chytrym uśmieszkiem na twarzy. Dziewczyna usiadła obok mnie przy stole. Widać było, że zastanawia się nad czymś.
-Co jej powiedziałeś? - spytała rzeczowo. Rozłożyłem się na krześle i założyłem sobie ręcę za głowę.
-Powiedzmy, że trochę ubarwiłem tą historię - wyznałem, a dziewczyna kiwnęła głową. Chwilę milczała, ale po wyrazie jej twarzy dało się zauważyć, że coś kalkuluje. Próbowała wszystko połączyć ze sobą i poukładać. Nagle na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech.
-To oznacza, że wszystko powoli dobiega końca? - spytała mnie z nadzieją w głosie. Uśmiechnąłem się do niej szeroko.
-Tak, jeszcze chwila i będziemy tylko MY - ostatnie słowo podkreślilem. Dziewczyna odwzajemniła mój gest i podeszła do mnie. Usiadła mi na kolanach i czule pocałowała.
-Nareszcie - wyszeptała odrywając się delikatnie ode mnie. Spojrzałem w jej ciemne oczy i zacząłem ją ponownie całować. Dziewczyna mnie objęła, a ja zanurzyłem dłoń w jej ciemnych włosach. Te chwile były przyjemne dla nas obydwu, dlatego długo nieprzestawaliśmy.

*oczami Mike'a*
Umówiłem się z Hannah. Chciałem się z nią spotkać, aby z nią zerwać... Czuję się z tym okropnie, mam wrażenie jakbym szedł na ścięcie głowy...
Dochodząc do miejsca spotkania w oddali zauważyłem blondynkę siedzącą już na ławce. Wziąłem głeboki wdech i podszedłem do niej.
-Hej - powiedziałem nieśmiało podchodząc do niej. Ona spojrzała na mnie i wstała z ławki.
-Hej - przywitała się bez entuzjazmu. Pocałowałem ją w policzek, a na jej buzi pojawił się cień smutnego uśmiechu - Chciałeś się spotkać - zauważyła dziewczyna, a ja kiwnąłem głową.
-Muszę ci coś powiedzieć - powiedziałem i już chciałem zacząć, ale blondynka mnie wyprzedziła.
-Dobrze, ale ja pierwsza muszę coś powiedzieć - wyznała, a do jej oczu napłynęły łzy - Musimy się rozstać - powiedziała smutno, ale stanowczo. To mnie zdziwiło. Zaraz zaraz, to ja miałem jej to powiedzieć, a nie ona mi. Han zrobiła krok w tył, aby odejść, ale ją zatrzymałem.
-Ale jak to? - spytałem ochrypiałym głosem. Patrzyłem w jej oczy, które spytnie mnie unikały.
-Jason... Ja nie mogę z tobą być... Jestem okropną osobą... - zaczęła mówić niezrozumiale, a po jej policzkach zaczęły płynąć łzy.
-Han, co ty gadasz? Wcale nie, już o tym rozmawialiśmy, już sobie wszystko wyjaśniliśmy... - powiedziałem ujmując jej twarz w swoje dłonie.
-Jason... to nie tak jak myślisz. Ja... ja dopuściłam się czegoś gorszego... - powiedziała cicho.
-Ale czego? - pytałem nierozumiejąc. Dziewczyna w końcu na mnie spojrzała. Jej oczy były przepełnione bólem i rozpaczą. Zupełnie jak moje.
-Pamiętaj, że wszystko to co nas łączyło było prawdą. Moje uczucia były w stosunku do ciebie szczere...
-Han co ty mówisz? - przerwałem jej cicho niechcąc uslyszeć końca jej wypowiedzi, bo wiedziałem, że gdy skończy mówić, to wszystko się rozpadnie. Całe nasze uczucie zniknie jak gdyby nigdy nie istniało...
-Jason... - wyszeptała ujmując moją twarz w dłonie i spojrzała głęboko w moje oczy - Mój świat nabrał kolorów dzięki tobie. Przy tobie poczułam się naprawdę szczęśliwa, chociaż na chwilę... - wyszeptała i wytarła palcem łzę spływającą po moim policzku - Pamiętaj, że nigdy nic takiego nie czułam. Jason, zakochałam się w tobie - wyszeptała zamykając oczy.
-Ja w tobie też - odpowiedziałem jej. Han spojrzała na mnie smutno i pocałowała mnie. To był delikatny, ale czuły pocałunek. Poczułem nasz wspólny smutek i ból. Miałem wrażenie, że dziewczyna wybuchnie zaraz płaczem. Chciałem, abyśmy tak zostali, aby ona nie odchodziła... Nagle blondynka zakończyła pocałunek i oparła swoje czoło o moje.
-Żegnaj - wyszeptała, zwinnie wyswobodziła się z mojego uścisku i odeszła biegiem. Chwilę stałem w osłupieniu. Jednak po sekundzie otrząsnąłem się i ruszyłem biegiem za blondynką.
-Han! Haaan! - wołałem ją, ale ona już zdążyła zniknąć wśród drzew. Rozglądałem się za nią wszędzie - Haaan! - wołałem, ale na nic. To koniec. Już nie ma nas. Nie ma mnie i Han. Poczułem nieprzyjemne ukłucie w sercu. Jednak i tak miało się to wydarzyć, lecz nie zdawałem sobie sprawy z tego, że podążanie zgodnie z panem może być takie bolesne.

*oczami Ally*
Gdy doszłam do domu blondyna, długo uspokajałam się, aby od razu nie wybuchnąć ze złości. W końcu zadzwoniłam do jego drzwi i czekałam. Po sekundzie drzwi otworzył mi Dez.
-Ally? Co ty tutaj robisz? Nie miałaś być z Dallasem? - spytał jak zwykle z tym swoim ciepłym uśmiechem na twarzy. Kipiałam ze złości, dlatego starałam się jak najłagodniej zwrócić do rudzielca.
-Jest Austin? - spytałam przez zęby. Chyba nie za bardzo wyszło mi bycie miłej, bo Dez sporzał na mnie zdziwiony.
-Tak - powiedział ostrożnie patrząc na mnie uważnie.
-To każ mu tu przyjść - powiedziałam głosem niecierpiącym sprzeciwu. Rudzielec patrzył na mnie chwilę zastanawiając się co mi jest.
-Dobrze - powiedział i zniknął we wnętrzu domu. Zacisnęłam mocno pięści chcąc rozładować negatywne emocje. Odeszłam od drzwi frontowych i przeszłam do dużego drzewa stojącego pod domem. Dotknęłam jego kory i w tym momencie poczułam, że coś w tym miejscu coś się wydarzyło i to nie było miłe zdarzenie.
-Ally? - usłyszałam za plecami głos Austina. Był ciepły, ale dało się wyczuć w nim zaniepokojenie. Dez na pewno ostrzegł blondyna w jakim jestem stanie - Cześć, stęskniłaś się? - podszedł do mnie i położył dłoń na moim ramieniu. W tym momencie odwróciłam się do niego zrzucając przy tym jego dłoń.
-Nie dotykaj mnie - powiedziałam groźnym i ostrzegawczym tonem. Blondyn spojrzał na mnie zdziwiony i zdezorientowany.
-Ally, co się dzieje? - spytał z szerzej otwartymi oczami.
-Ty mi lepiej powiedz - powiedziałam nie ukrywając złości.
-Chyba nie rozumiem...
-Pomogę ci. Zadam ci pare pytań - przerwałam mu. Powiedziałam odrobinę spokojniej, jednak nadal byłam zła - Czy to ty złamałeś nos Dallasowi?
Tym pytaniem zbiłam go trochę z tropu.
-Tak... - powiedział powoli przyglądając mi się uważnie - To dlatego jesteś taka zła?
-Dlaczego to zrobiłeś? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie. Blondyn podniósł ręce zrezygnowany.
-Mieliśmy małą sprzeczkę, dlaczego pytasz? Rozumiem, że ci powiedział - powiedział podenerwowany.
-Chyba złamany nos nie uszedł mojej uwadze - powiedziałam sarkastycznie.
-Jasne, że nie, ale...
-Wkurzyłeś się i mu przywaliłeś, tak? - przerwałam Austinowi chcąc znać tą odpowiedź.
-Tak. W pewnym sensie tak... - powiedział, ale nie sprecyzował, zupełnie jakby nie mógł. Kiwnęłam głową ze zrozumieniem. Przyznał się, czyli Dallas mówił prawdę.
-Czy to prawda, że przed moim wypadkiem nie układało się między nami najlepiej? - pytałam dalej chcąc przekonać się czy Dallas cały czas mówił prawdę.
Chłopak długo nie odpowiadał. Spuścił swój wzrok i patrzył w ziemię.
-Przez jakiś czas się kłóciliśmy, ale to był moment. Potem jednak doszliśmy do porozumienia - powiedział z wielkim trudem. Zastanawiałam się czemu tak ciężko było mu to wyznać. Czyżby wstydził się przyczyny tych kłótni? Poza tym, przyznał się. Po raz drugi potwierdził słowa mojego chłopaka.
-Co było powodem naszych nieporozumień? - pytałam. Ciągle dawałam mu szansę wyznania tego, co powiedział mi brunet. Blondyn spojrzał na mnie i powiedział smutno.
-Nie mogę powiedzieć - a mnie zatkało. Zrobił mi takie świństwo i jeszcze ma czelność się do niego nie przyznawać, mimo że daję mu szansę wszystko wyjaśnić? Zacisnęłam mocno pięści i rozluźniłam je nerwowo.
-Dlaczego? - zapytałam zaciskając zęby. Chłopak zauważył moją reakcję i powtórzył.
-Po prostu nie mogę. Ally, nie pytaj dlaczego - powiedział stanowczo, a mi krew napłynęła do głowy.
-Co? - nie mogłam uwierzyć, że blondyn nie chce mi powiedzieć.
-Wybacz Ally, muszę już iść - powiedział wymijająco i odwrócił się plecami do mnie i ruszył w kierunku domu. W tym momencie poczułam jak całe moje ciało trzęsie się złości. Blondyn powolnym krokiem odchodził ode mnie i nagle z mojego gardła wydobył się podniesiony gniewny głos:
-Dlaczego nie powiedzialeś mi, że byliśmy razem?!
Momentalnie Austin się zatrzymał, a jego ciało się napieło. Staliśmy od siebie pare kroków. Blondyn odwrócił się w moją stronę, a na jego twarzy widziałam zaskoczenie.
-Powiedział ci? - spytał z niedowierzeniem. Spojrzałam w jego oczy i już byłam pewna, że Dallas miał rację. Od samego początku mówił prawdę, a ja mu nie wierzyłam, bo byłam tak zaślepiona sympatią do Austina.
-Nie zmieniaj tematu - ostrzegłam go patrząc na niego wrogo. Blondyn otworzył lekko usta i powoli do mnie podszedł. Jednak milczał - No czemu mi nie powiedziałeś, że chodziliśmy ze sobą?! - wydarłam się na niego, a do moich oczu zaczęły napływać łzy.
-Nie chciałem mieszać ci w głowie - powiedział lekko podenerwowany.
-Nie chciałeś mi mieszać w głowie?! - krzyknęłam z niedowierzaniem - Właśnie teraz mi mieszasz w głowie! - krzyczałam nie mogąc się opanować - Jak mogłeś mi to zrobić?! - po moich policzkach spłynęły mi łzy.
-Ally, ja nie chciałem zarzucać cię takimi informacjami, gdy byłaś w takim stanie... - powiedział Austin podnosząc trochę głos. Machnęłam ręką na jego wypowiedź.
-Ale jak mogłeś mnie zdradzić?! - z mojego gardła wydobył się głos pełen bólu, rozpaczy i złości. Blondyn otworzył usta zdziwiony.
-Co? - spytał prawie szeptem. Nie mógł pojąć co mu przed chwilą powiedziałam.
-Jak mogłeś zdradzać mnie, gdy byliśmy razem? Jak?! - moje ciało zaczęło się trząść. Blondyn podszedł do mnie bliżej.
-Co?! Nigdy cię nie zdradziłem! Nigdy cię nie skrzywdziłem! - krzyknął przejęty. Spojrzałam na niego przez mgłę spowodowaną potokiem łez - Dallas ci to powiedział, prawda?! - spytał chcąc wiedzieć.
-Tak!
-Nie wierz mu! Nigdy cię nie zdradziłem! - krzyknął zdenerwowany. Oboje byliśmy wściekli.
-Ach tak?! - sięgnęłam do torebki i wyjęłam z nich zdjęcia i pokazałam je trzymając mu przed nosem - Nadal twierdzisz, że mnie z nią nie zdradziłeś?!
Blondyn wziął do ręki te zdjęcia i szybko je przejrzał.
-To z Hannah było dopiero po tym, jak ze mną zerwałaś - tłumaczył chłopak.
-Wtedy to było chyba już oficjalnie - powiedziałam sarkastycznie.
-Ally, to ty mnie rzuciłaś! - powiedział  głośno zdenerwowany już blondyn.
-Tak! Gdy dowiedziałam się, że masz romans!
-Co? Nie! Rzuciłaś mnie dla kogoś innego! - krzyknął chłopak, a w jego głosie usłyszałam ból.
-Niby dla kogo?!
-Dla Dallasa! - krzyknął chłopak i rzucił zdjęciami o ziemię. Patrzyłam jak każde z nich bezwładnie opada na trawę.
-Niby czemu mam ci wierzyć?! - krzyknęłam nie będąc już pewna niczego.
-Bo cię kocham! - odkrzyknął mi blondyn, a ja zaczęłam wszystko w głowie kalkulować. Po sekundzie doszłam do wniosku, że Austinowi nie można ufać.
-Złamałeś Dallasowi nos! Kłóciłeś się ze mną obrażając mnie przy tym! Nie powiedziałeś mi, że ze sobą byliśmy! Zdradzałeś mnie z Hannah i dodatkowo perfidnie ją wykorzystałeś! - wykrzyknęłam mu w twarz - Nie mam powodów, by ci wierzyć. Twoje słowa są gówno warte - powiedziałam gniewnie, a z moich oczu popłynęła kolejna łza.
-Co ja niby zrobiłem Han? - spytał zdziwiony jak nigdy.
-To co usłyszałeś!
-Ty myślisz, że ja...
-Tak! - przerwałam mu - Tak właśnie myślę! Już nie jesteś Austinem, którego znałam... Jesteś śmieciem! Okropną świnią, z którą nie chce mieć nic wspólnego! - krzyknęłam i zrobiłam krok, żeby odejść, ale blondyn złapał mnie za ramię uniemożliwiając mi to.
-Nigdy jej nie tknąłem! - przysięgał ze łzami w oczach. Coś w tych jego oczach było... - Nigdy! Tak jak nigdy nie przestałem cię kochać - powiedział, zbliżył się do mnie i nagle złożyl na moich ustach pocałunek. Na początku nie wiedziałam co on robi, lecz po chwili poczułam smak jego warg. Czułam, że ten gest był wypełniony uczuciem z jego strony, lecz ja nie odwzajemniłam pocałunku. Od razu odsunęłam go od siebie i, gdy tylko na mnie spojrzał, przywaliłam mu z liścia tak mocno jak tylko mogłam.
-Nigdy się do mnie nie zbliżaj! Nie chcę cię znać! Nienawidzę cię! Rozumiesz?! NIENAWIDZĘ! - krzyknęłam, a z moich oczu popłynęły gorzkie łzy. Pchnęlam go mocno i zaczęłam biec, uciekać od blondyna.
* * * * *
Na dworze już się ściemniało i robiło zimno. Biegłam ile sił w nogach. Niewiele widziałam przez mgłę, którą spowodowały moje łzy. Nie wiem kiedy dobiegłam do mojego domu. Otworzyłam drzwi do posiadłości i weszłam do środka. Nikogo wewnątrz nie było. Byłam sama. W domu było ciemno, dlatego po zdjęciu butów zapaliłam światło w salonie i od razu pobiegłam do swojego pokoju. Gdy przekroczyłam próg pomieszczenia, wskoczyłam na łóżko. Po moich policzkach spływały gorzkie łzy. Przytuliłam się do poduszki szukając schronienia. Z mojego gardła wydobywały się dziwne odgłosy rozpaczy. Szlochałam. Nie mogłam opanować swoich emocji. W głowie cały czas miałam słowa Dallasa i Austina, które mi się mieszały. Nie wiedziałam już komu wierzyć. Wychodziło na to, że brunet mówił prawdę, a nie blondyn. Jednak coś mówiło mi, że Austin tak by nie postąpił, przecież go znam... Nie, nie znam go. A może jednak jest nadal tym samym chłopakiem, którego znałam? A jeśli się mylę? Złapałam się za głowę. Nie potrafię sobie nic przypomnieć... Gdyby mi się to udało, to wszystko by się wyjaśniło...
Zaczęłam płakać jeszcze bardziej. W końcu zaczęło cieknąć mi z nosa, więc uznałam, że to dobry czas, aby sięgnąć po chusteczki. Wstałam z łóżka i zaczęłam ich szukać. Wykonywałam tą czynność wciąż myśląc o tym co się dzisiaj stało. Austin mnie pocałował, jak on śmiał? Przecież się przyjaźnimy! Otwierałam szuflady mojej szafki nocnej w poszukiwaniu chusteczek. Jak on mógł? Nie miał prawa! Zamknęłam szuflady z impetem. Zdenerwowałam się, już nie panowałam nad moimi czynami. Podeszłam do półek nad biurkiem. Mówiłam mu, żeby mnie nie dotykał! Zrobił to bez mojej woli i to w dodatku po tym jak mnie tak oszukał! Zacisnęłam mocno zęby i walnęłam ręką o szklany wazon na półce.
-Aaaa! - wydałam z siebie głośny jęk. Moje uderzenie bolało. Obejrzałam swoją dłoń. Waląc w wazon zraniłam się i teraz mam ranę, z której powoli sączy się krew - Niech to szlag! - krzyknęłam i sięgnęłam do szuflad biurka. Zaczęłam w jednej z nich tam szperać. To wszystko przez niego! To przez Austina! - Nienawidzę go! - wykrzyknęłam i przesunęłam jakieś rzeczy w tej szufladzie. Moją uwagę przykuł jeden przedmiot. Wytarłam łzy z oczu i przyjrzałam się temu dokładniej. To była biała koperta. Wydawała mi się dziwnie znajoma. Ujęłam ją w dłonie i zobaczyłam, że jest zaadresowana do Trish, Deza i Austina. Otworzyłam lekko usta, gdy zorientowałam się, że to ja musiałam podpisać tą kopertę - natychmiast rozpoznałam swój rozdzaj pisma. Nagle, niewiedząc czemu, moje ciało zaczęło się trząść. Otworzyłam kopertę i ujrzałam w niej list oraz pendrive'a. Ostrożnie wyjęłam kartkę i małe urządzenie. Przyjrzałam się im i nagle poczułam okropny ból głowy, jakby coś rozsadzało mi czaszkę. Zamknęłam mocno powieki i poczekałam, aż ból zniknie. Minęła chwila i po chwili było już dobrze. Usiadłam na krańcu łóżka, wzięłam głęboki wdech i zaczęłam czytać zapisane na kartce słowa niezważając na krwawiąca dłoń. Po przeczytaniu pierwszych kilkinastu słów otworzyłam szerzej oczy oraz usta ze zdziwienia i w tym samym momencie znowu poczułam przeszywający ból w czaszce. Próbowałam czytać dalej, ale po paru próbach zrezygnowałam. Złapałam się za głowę i bezwładnie opadłam na łóżko. Zaczęłam się na nim wić z bólu. Z moich ust zaczęły wydobywać się jęki i krzyki spowodowane nim. Miałam wrażenie jakby minie ktoś walnął w tył czaszki. Nagle przed moimi oczami się ukazały się różne sceny. Koncert Austina i zawalająca się scena, szpital, noc spędzona z blondynem, Dallas podnoszący na mnie swoją rękę oraz...
-O nie... - wyszeptałam i otworzyłam szeroko oczy z przerażenia.
Niezważając na ból głowy chwyciłam pendrive'a i szybko podłączyłam go do laptopa. Zobaczyłam, że jest na nim film, od razu go włączyłam. Otworzyłam szeroko usta ze strachu. Z mojego gardła wydostał się cichy jęk przerażenia. Zaczęłam szybciej oddychać ze strachu przed tym co zobaczyłam na laptopie. Tak jak myślałam, zobaczyłam tam moich oprawców. Objęłam się ramionami, a mój oddech był coraz bardziej niespokojny. Z moich oczu popłynęły łzy. Przypomniałam sobie.
Na ekranie zobaczyłam Dallasa, Hannah i...Kire.
-----------------
Sieeeeeeemano! :*
WHAAAAAAAT????!!!! Jak to możliwe, że już wam zdradziłam kim jest to całe 'MY'? JAK?! Oszalałam chyba! :p
Zdziwieni? A może nie? Kto z was to podejrzewał, a kto z was się tego nie spodziewał? Brawa dla Moni D oraz jednego anonimka, którzy jako jedyni w komentarzach napisal, że może Kira pomaga Dallasowi. Brawo! :)
Podziwiam wszystkich, którzy wytrwali tyle czasu i czekali na ten rozdział, w którym znajduje się odpowiedź na nurtujące was pytanie. Brawo! :D
Piszcie co myślicie, błaaaaagam! Lubię czytać to co myślicie o moim blogu :) podzielcie się swoimi opiniami co do rozdziału!!!
Całuję! :*

niedziela, 8 grudnia 2013

XXXIX Rozdział

*oczami Ally*
-Hahaha - śmiałam się wraz z Austinem z oglądanego przez nas filmu.
-Zaraz się posikam! Hahaha - wyznał blondyn nie mogąc powtrzymać swych łez.
-Nieee! Błagam tylko nie to! - prosiłam przyjaciela o powstrzymanie się od tego ruchu nadal się śmiejąc. Leżałam z głową opartą na jego kolanach i wolałam, aby nie mówił poważnie.
-Mówię serio, jak tak dalej pójdzie to popuszczę i zapewnie ci lekki prysznic.
-Fuuuu! Jesteś obrzydliwy! - podniosłam się, chwyciłam poduszkę i walnęłam nią w twarz Austina.
-Ooo pożałujesz tego! - powiedział blondyn, a ja, czując, że mam kłopoty, ruszyłam biegiem w ucieczkę. Blondyn zaczął mnie gonić. Nie był to chyba dobry pomysł, bo wiedziałam, że chłopak jest ode mnie o wiele szybszy. Podczas mojej ucieczki, krzyczałam i śmiałam się jednocześnie.
-Zostaw mnie! Zostaw hahha - błagałam uciekając i czując jego oddech na moim karku. Był już blisko.
-Nie ma mowy kochana! - śmiał się razem ze mną. Wbiegłam na górę po schodach i ledwo, co udało mi się przekroczyć próg mojego pokoju, gdy poczułam jak ktoś łapie mnie w pasie - Mam cię! - krzynął triumfalnie podnosząc mnie do góry. Zaczęłam piszczeć.
-Zostaw mnie! - krzyczałam i miotałam się jak tylko mogłam, aby uwolnić się od niego - Jak mnie zaraz nie zostawisz to oberwiesz! - ostrzegłam go przez śmiech. Austin nie wziął tego na poważnie.
-No dawaj mała - powiedział wyzywająco, ja uznałam to za jasny znak do działania. Zebrałam całą siłę w sobie i jak najmocniej walnęłam go w rękę, którą mnie trzymał, tak, aby go unieruchomić, a nie złamać kończynę. Austin wydał cichy jęk i poluźnił uścisk. Mogłam teraz dokończyć to co zaczęłam. Błyskawicznie i zwinnie chwyciłam jego obolałą dłoń i wykręciłam w taki sposób, że teraz ja go trzymałam w unieruchomieniu. Podejrzewam, że to wszystko musiało trochę zaboleć, ale przecież sam się prosił.
-Nie nazywaj mnie mała, kochany - wyszeptałam mu do ucha, puściłam go i znowu zaczęłam uciekać. Byłam pewna, że chłopak nie da za wygraną i wcale się nie myliłam. Gdy zbiegałam po schodach usłyszałam jego kroki. Obejrzałam się za siebie i znowu zaczęłam krzyczeć. Był tuż za mną. Dobiegłam do salonu, gdy poczułam, jak Austin podnosi mnie do góry. Wziął mnie na ręcę i zaczął wirować. Zarzuciłam dłonie za jego szyję, aby się go trzymać i nie upaść z powodu tego kręcenia.
-Hahhahhaha!!! - krzyczałam, a na twarzy blondyna widziałam uśmiech rozbawienia. Nagle chłopak potknął się o dywan i oboje spadliśmy na kanapę tak, że blondyn leżał na mnie - Uważaj! Gnieciesz mnie! - nadal nie potrafiłam przestać się śmiać.
-Nie ma mowy - powiedział, a ja zauważyłam w jego oczach szatański błysk. O nie. Nie zapowiada się dobrze. Tak jak myślałam, blondyn postanowił mnie ukarać. Zaczął mnie łaskotać, a ja piszczeć - To za karę, za to, że moja ręka odczuwa teraz ból.
-Aaaaa hahaha! Przestań, błagam!
-To przeproś!
-Nie!
-Tak!
-Nie!
-No to nie przestanę - wyznał z dziwnym uśmiechem i zaczął mnie bardziej łaskotać.
-Nieee! - zaczęłam się wić i rzucać. Austin wciąż na mnie leżał.  W końcu go z siebie zrzuciłam tak, że upadł na podłogę, jednak chłopak przed upadkiem złapał mnie za rękę. Tym spowodował, że upadłam na blondyna leżącego już na dywanie. Jeszcze się śmialiśmy, ale już mniej i spokojniej. Leżałam na nim tak, że całe nasze ciała się stykały. Gdyby mój tata teraz wszedł, to trudno byłoby mi wytłumaczyć tą dwuznaczną pozycję. Spojrzałam w oczy blondyna, on w moje, a nasze śmiechy ucichły. Teraz się tylko w siebie wpatrywaliśmy.
-Teraz ty mnie gnieciesz - uśmiechnął się, a ja odwzajemniłam jego gest.
-To teraz ty sobie pocierpisz - powiedziałam, a nasze twarze dzieliły centymetry.
-Wbrew wszystkiemu to nie takie złe -  powiedział, a ja się cicho zaśmiałam. Austin założył mi mój kosmyk włosów za ucho odsłaniając twarz. Nie mogłam oderwać od niego wzroku, czułam się jak zahipnotyzowana. Gdy dotknął dłonią mojego policzka, moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz. Usmiechnęłam się do niego lekko i niezauwazalnie odrobinę przybliżyłam swoją twarz do jego.
W tym samym czasie nagle zadzwonił telefon. Zeszłam z blondyna jak oparzona.
-Muszę odebrać - rzuciłam krótko i odebrałam telefon.
*-*-*-*-*-*
-Halo?
-Cześc kochanie.
-Dallas? - spytałam zdziwiona i spojrzałam na blondyna, który na dźwięk imienia mojego chłopaka, wstał zrezygnowamy z podłogi - No hej.
-Widzimy się dzisiaj, tak?
-Tak, tak. O której?
-Za godzinę? - spytał po chwili zastanowienia.
-Dobrze, to przyjdziesz do mnie, tak? - spytałam upewniając się.
-Oczywiście.
-Dobrze, to do zobaczenia.
-Kocham cię - powiedział, a mnie jakby coś w gardle ścisnęło na te słowa.
-Całuję - odpowiedziałam i szybko się rozłączyłam.
*-*-*-*-*-*
-Dallas? - spytał Austin stając obok mnie. Kiwnęłam głową - To może ja już pójdę - powiedział ubierając bluzę.
-Nie! - odpowiedziałam natychmiast na co Austin spojrzał na mnie z kiepsko ukrywanym zadowoleniem - Zostań jeszcze chwilę, dokończymy film - zaproponowałam, a na twarzy blondyna pojawił się lekki uśmiech.
-Zgoda.
-Ale koniec łaskotania.
-I koniec bicia.
Uśmiechnęłam się do niego delikatnie.
-Masz moje słowo.

*dwie godziny później*
*oczami Austina*
-I co? Dowiedziałeś się czegoś? - spytał Dez. Siedzieliśmy u mnie w domu w salonie. Wyszło na to, że mój dom jest naszym miejscem spotkań.
-Jeżeli chodzi o Dallasa to nie - powiedział zrezygnowany Mike. Wszyscy westchnęliśmy ciężko.
-Ciekawe czy ona coś w ogóle wie - zastanawiała się na głos Trish.
-Zmieniłaś fryzurę? - spytał nagle Dez kierując te słowa do przyjaciółki. Ciemnowłosa zdziwiła się tym pytaniem, które było zupełnie nie na temat.
-Tak, ścięłam trochę włosy.
-Ładnie wyglądasz - stwierdził rudzielec, a dziewczyna podziękowała.
-Tak, Dez ma rację - powiedziałem równocześnie z Mikem.
-Dzięki chłopcy - pwowiedziała Trish lekko się rumieniąc - Ale teraz nie o tym mówimy, do komplementowania mojego wyglądu wrócimy później.
Kiwnęliśmy głową.
-A mówiła cokolwiek o Dallasie? - spytał Dez rzeczowo.
-Właśnie nie, gdy próbuję nawiązać do tego w jakikolwiek sposób to ona zwinnie zmienia temat... Nie mam pojęcia czy coś wie czy nie, ale wiem, że nie jest łatwo coś od niej wyciągnąć - poinformował nas Mike -Ale mówiła mi o tobie - te słowa skierował do mnie, troche się zdziwiłem.
-O mnie? Co ona o mnie mówiła? - spytałem nie ukrywając zdziwienia, ciekawości i nuty zdenerwowania.
-Że się w tobie kiedyś zakochała - wyznał spokojnie, a moje usta się otworzyły.
-Co? - spytała zszokowana Trish.
-Ale jak to możliwe? Przecież wy się praktycznie nie znaliście - powiedział Dez, a ja na jego słowa spuściłem głowę. Trish spojrzała na mnie uważnie.
-Austin? - spytała - Czego nam nie mówisz? - jej pytanie zawisło w powietrzu. Nie wiedziałem co zrobić. Mike już wiedział, lecz on mnie nie wyręczy i nie opowie im co się wydarzyło między mną a Hannah.
-Austin? - ponaglił mnie zdenerwowany już Dez. Westchnąłem ciężko.
-Po tym jak Ally ze mną zerwała czułem się samotny, a Hannah dała mi poczuć, że tak nie jest - powiedziałem na spokojnie.
-Coś ty zrobił? - spytała głośno Trish, poczułem się jakbym był atakowany.
-Nic! Nic wielkiego się nie wydarzyło! Tylko pare razy się pocałowaliśmy. Poza tym szybko to przerwałem...
-Czemu nam tego nie powiedziałeś?! - pytała donośle czarnowłosa. Milczałem.
-Austin! Wiesz, że to mógł albo może wykorzystać przeciw nam Dallas? Zdajesz sobie z tego sprawę?! - prawie krzyczał Dez.
-Wiem! Ale jak ja miałem to wam powiedzieć? Od razu po tym zacząłem walczyć o Ally jak mi kazałeś! - krzyknąłem i wiedziałem, że przyjaciel przypomniał sobie naszą rozmowę podczas, której postawił mnie na nogi - Później Ally miała wypadek. To wszystko stało się tak szybko... - wyznałem zrezygnowany. Przyjaciele patrzyli na mnie nic nie mówiąc - Poza tym Ally wiedziała o mnie i Han.
-Powiedziałeś jej? Kiedy? - spytał zdziwiony Mike. Spojrzałem na niego.
-Przed wypadkiem. I nie. Nie powiedziałem jej. Dostała od Dallasa zdjęcie, na którym się całowaliśmy... - powiedziałem cicho.
-Dallas ma takie zdjęcia? - prawie krzyknęła Trish. Wszyscy zrozumieli, że to już nie jest zabawa.
-Teraz chyba nie mamy wątpiwości, że Dallas coś knuje - powiedział Dez.
-Trzeba działać - powiedział Mike.
-Przepraszam - wyszeptałem i wstałem z fotela. Zacząłem niespokojnie chodzić po podłodze.
-I co teraz? - spytała cicho Trish.
-Musimy trzymać się planu - stwierdził Dez i wszyscy kiwnęliśmy głowami. Między nami zapadła chwila ciszy. Przestałem dreptać i ponownie usiadłem na fotelu.
-A już się w tobie zakochała? - spytałem nagle chcąc poznać odpowiedź. Mike spojrzał na mnie.
-Wydaje mi się, że tak. Od wczoraj ze sobą chodzimy - wyznał. Trish i Dez ucieszyli się z tej wiadomości. Ja również, lecz nie okazywałem tego na zewnątrz, bo byłem zbyt  zajęty szyfrowaniem uczuć Mike'a. Miał dziwny wyraz twarzy, niby się cieszył z sukcesu jaki odniósł, ale też wydawał się być smutny.
-Mike, co się dzieje? - spytałem się go prosto z mostu. Przyjaciele spojrzeli się na mnie, a później na bruneta.
-O co ci chodzi? - spytał zdziwiony, mogłoby się wydawać, że wszystko jest w porządku, jednak ja widziałem, że chłopak ukrywa coś przed nami.
-Ty mi powiedz - odpowiedziałem i dałem mu jasno do zrozumienia, że ma mi powiedzieć co go trapi. Mike kiwnął głową ze zrozumieniem. Spojrzał w ziemię i zaczął nerwowo składać ręce.
-Słuchajcie... eee... jest taka sprawa, że... ja chyba lubię Hannah... - ostatnie słowa wypowiedział z wielkim trudem. Słysząc to nasze usta się lekko otworzyły ze zdziwienia. Tak... tego się nie spodziewaliśmy.
-Co...? - Trish wydała z siebie szept.
-Od kiedy? - chciał wiedzieć Dez.
-Nie mam pojęcia. Wczoraj poczułem, że jej obecność sprawia mi radość - powiedział Mike i uśmiechnął się lekko.
-O nie... - wyszeptałem. Wszyscy zrozumieliśmy, że nasz plan zaczyna się sypać.
-Mike... wiesz co to oznacza? - spytał Dez patrząc na bruneta. Ich spojrzenia się spotkały.
-Nie... - wyszeptał Mike, gdy zrozumiał co ma na myśli rudzielec.
-Przykro mi - wyszeptał chłopak.
-Nie zerwe z nią - powiedział stanowczo brunet.
-Musisz, zakańczamy tą sprawę - powiedziała rzeczowo Trish. Patrzyłem na nich wszystkich nie mogąc wypowiedziec ani jednego słowa.
-Nie ma mowy - sprzeciwiał się chłopak.
-Mike, musisz. Jeśli tego nie zrobisz możesz się narazić, tak samo nas i Ally. Jeżeli poczujesz do niej coś więcej niż sympatię to nie będziesz się kierował rozumem, lecz sercem. Wtedy, jeśli Hannah działa z Dallasem, możesz ominąć coś co będzie stanowiło zagrożenie dla Ally - uświadomił go Dez. Mike zamilkł. Chłopak dobrze wiedział, że rudzielec ma rację. Ta wiedza najbardziej bolała.
-Dobra - powiedział ze złością i rezygnacją w głosie. Wstał i wyszedł przez taras do ogrodu. Wszyscy ciężko wypuściliśmy powietrze. Trish i Dez mieli smutne miny. Wiedziałem, że nie łatwo było im namawiać bruneta do tego czynu. Gdyby tylko mogli to załatwiliby to inaczej...
Wstałem z fotela i poszedłem za brunetem. Zobaczyłem go jak stał zapatrzony w jakiś punkt obok drzewa. Podszedłem do niego powoli.
-Pierwszy raz coś takiego czujesz? - spytałem stając obok niego.
-O co pytasz?
-O Hannah.
Brunet chwilę milczał, jakby zastanawiał się nad tym jak wyrazić to słowami.
-Tak. Nigdy czegoś takiego nie czułem. Spotykałem się z innymi dziewczynami, ale nigdy przy żadnej z nich nie czułem niczego podobnego - wyznał, a ja już wiedziałem, że chłopak zakochał się w blondynce. Trzy tygodnie znajomości. W tak krótkim czasie można się zakochać? Nie wiem, ale zaryzykuje. Westchnąłem ciężko.
-Gdy dowiemy się co Dallas szykuje i uwolnimy Ally od niego, to obiecuję ci, że będę pierwszy w kolejce do wytłumaczenia Han, dlaczego musiałeś przerwać wasz związek. Obiecuję ci to - powiedziałem szczerze i stanowczo. Mike spojrzał na mnie zdziwiony, jednak po chwili zobaczyłem na jego twarzy ulgę.
-Dziękuję - powiedział patrząc się na mnie z wdzięcznością.
-To ja dziękuję - wyznałem. Staliśmy tak ramię w ramię rozmyślając o dziewczynach, które kochamy, i o bólu spowodowanym świadomością, że w tym momencie nie możemy wyznać im naszych uczuć.

*w tym samym czasie*
*oczami Ally*
-Pyszny był ten łosoś - skomplementował Dallas.
-Dziękuję, wszystko smakowało? - spytałam z uśmiechem na twarzy odkładając talerze do zlewu.
-Wszystko, a wiesz co? - zagaił mnie chłopak i wyciągnął ku mnie rękę. Podeszłam więc do siedzącego na krześle przy stole bruneta.
-Nieee - powiedziałam z lekkim uśmiechem nie wiedząc do czego zmierza chłopak.
-Słyszałem, że jest też deser.
-Co? Niee, nic nie zrobi... - nie dokończyłam, bo Dallas złapał mnie za dłoń i pociągnął tak, że wylądowałam na jego kolanach będąc z nim twarzą w twarz.
-Nic nie szkodzi - powiedział, ujął moją twarz w dłonie i czule pocałował. Odwzajemniłam ten gest z przyjemnością. Potem zaczął całować moją szyję, a rękoma dotykać moje plecy i wtedy zrozumiałam do czego chłopak zmierza, dlatego zeszłam z niego i stanęłam obok.
-To może ja zrobię ciasto? - zaproponowałam z nadzieją, że chłopak sobie odpuści, jednak po jego twarzy wiedziałam, że on wcale nie chciał kończyć. Wstał z krzesła i podszedł do mnie.
-Po co? Przecież jest dobrze... - wyszeptał i znowu mnie chciał pocałować, lecz sprytnie się mu wywinęłam i usiadłam na kanapie.
-To może obejrzymy jakiś film? - zaproponowałam i włączyłam telewizor.
-Jasne - powiedział zrezygnowany i usiadł obok mnie. Zaczęliśmy oglądać jakąś komedie romantyczną. Siedzieliśmy obok siebie, a brunet obejmował mnie jednym ramieniem. Nie minęło pół godziny, gdy chłopak znowu mnie pocałował.
-Ally... - wyszeptał i spojrzał w moje oczy - Kocham cię - wyznał i czekał na moją reakcję. Przełknęłam nerwowo ślinę. Nie wiedziałam co odpowiedzieć, bo w tyn momencie zdałam sobie sprawę, że nie czuję tego samego co mój chłopak.
-Ja ciebie też - powiedziałam nieznajdując lepszego słowa i od razu tego pożałowałam. Brunet uśmiechnął się i znowu zaczął mnie całować, jednak teraz napierał na mnie ciałem tak, że w końcu na mnie leżał - Dallas - powiedziałam ostrzegawczo, gdy zaczął całować mnie po szyji i sunąć dłonią po moim udzie - Dallas - powiedziałam głośniej, lecz brunet nie reagował. Nie miałam jak się wydostać z jego rąk, które nagle zaczęły dotykać całe moje ciało - Przestań! - prawie krzyknęłam, gdy chłopak zaczął muskać mnie dłonią po moich plecach pod moją bluzką - Dallas, przestań! - krzyknęłam i popchnęłam go zrzucając go na podłogę - Nie chcę, rozumiesz? - powiedziałam, a w moich oczach pojawił się strach. Brunet to zauważył.
-Ally, ja nie chciałem - powiedział wyciągając do mnie ręcę.
-Nie dotykaj mnie! - powiedziałam ostrzegawczo i cofnęłam się o krok obejmując się ramionami. Brunet skruchę miał wymalowaną na twarzy.
-Nie wiem co mnie opętało, myślałem, że oboje tego chcemy - powiedział zdezorientowany.
-Myliłeś się.
-Ally... - wyszeptał i dotknął mojego ramienia.
-Nie podchodź do mnie - powiedziałam stanowczo, a chłopak załamał ręce.
-Nie chciałem cię skrzywdzić!
-Skąd mam to wiedzieć? - krzyknęłam ze strachu.
-Bo ja tak nie robię! Nie jestem Austinem! - krzyknął i po chwili miał taką minę jakby powinien ugryść się w język. Spojrzałam na niego zdziwiona.
-Co? - wyszeptałam.
-Nic nic. Zapomnij, że coś takiego powiedziałem - zaczął się miotać. Spojrzałam na niego wrogo.
-Dallas masz mi powiedzieć teraz! Już! - podniosłam głos, a moja twarz wyrażała determinację. Zrezygnowany brunet usiadł na kanapie, a ja obok niego. Przez chwilę milczał, ale w końcu zaczął opowieść.
-Pamiętasz jak mówiłem ci, że Hannah i Austin się spotykali? - kiwnęłam głową - To trwało jakiś czas, właściwie ich znajomość była romansem, bo w tym czasie Austin miał dziewczynę - wyznał, a ja uniosłam brwi ze zdziwienia.
-Kogo?
-Ciebie - powiedział, a mnie zatkało. Nie mogłam uwierzyć w słowa bruneta.
-Co? - spytałam zszokowana.
-Nie powiedział ci... - zauważył Dallas - Chodziliście ze sobą przez prawie miesiąc, trwało to tak krótko, bo przerwałaś ten związek w chwili, gdy dowiedziałaś się, że on cię zdradza - powiedział, a mnie zatkało. Jak to? To niemożliwe, żebym chodziła z blondynem. I nie sądziłam, żeby Austin mógł się do czegoś takiego posunąć.
-Nie wierzę w to... - wyszeptałam.
-W co konkretnie? - spytał.
-W to, że chodziłam z nim - wyznałam. Tak, w tym temacie miałam największe wątpliwości.
-Chodziłaś - powiedział rzeczowo - Ale to nie jest najgorsze... - powiedział, a mnie ścisnęło serce - Austin wykorzystał Hannah - powiedział i schował twarz w dłoniach, a mnie to zszokowało.
-Czy ty chcesz przez to powiedzieć, że...
-Tak - uciął mi brunet.
-To nie możliwe... - wyszeptałam, a Dallas spojrzał na mnie.
-Właśnie o tym chciałem ci powiedzieć, wtedy w samochodzie. Ale bałem się twojej reakcji, bałem się, że mi nie uwierzysz - powiedział cicho ze łzami w oczach. Ja także byłam bliska płaczu.
-Nie wiem w co wierzyć - wyznałam, a po policzku chłopaka spłynęły łzy.
-Wiedziałem... - wyszeptał smutno i wstał z kanapy. Ruszył w kierunku drzwi. Szybko do niego podbiegłam.
-Dlaczego wychodzisz? - spytałam zdezorientowana.
-Mogłem się domyślić, że mi nie uwierzysz - uśmiechnął się smutno.
-Dallas... Nie wiem co robić ani w co wierzyć. Nie pamiętam, bym chodziła z Austinem i nie mogę sobie wyobrazić, żeby on dopuścił się czegoś takiego... - powiedziałam kalkulując wszystko w głowie.
-Ally, to już nie jest ten sam człowiek, którego poznałaś rok temu... Zmienił się i ty tego nie pamiętasz, niestety. Dopuszcza się bójek - wskazał swój nos - i rani ludzi, którym im na nim zależy - kiwnął lekko głową na mnie, a  po moim policzku spłynęła łza. Chłopak sięgnął po coś do portfela i wyciągnął z nich pare zdjęć - Chciałbym, żebyś mi uwierzyła i pamiętała, że zależy mi tylko na twoim szczęściu - powiedział szczerze i wytarł mi z policzka drugą łzę - Kocham cię - wyszeptał, wręczył mi zdjęcia do ręki, delikatnie pocałował w usta i wyszedł.
Zostałam sama. Przez długą chwilę wpatrywałam się w zamknięte już drzwi nie mogąc oderwać od nich wzroku. Jednak w końcu wytarłam łzy z oczu i spojrzałam na zdjęcia. Otworzyłam szeroko usta na ich widok. Znajdowali się na nich Hannah i Austin. Na każdym z czterech się całowali. Wyglądali jakby byli ze sobą blisko. Z oczu popłynęły mi kolejne łzy, gdy zobaczyłam ostatnie zdjęcie. Widniałam na nim ja z Austinem. Fotograf uchwycił moment naszego namiętnego pocałunku pod drzewem podczas małego deszczu. W tym momencie zdałam sobie sprawę, że Dallas ma rację. Byłam z Austinem, a on mnie zdradził. Blondyn dopuścił się czegoś okropnego. Już go nie znałam, on nie był tym samym człowiekiem, którego poznałam rok temu. To prawda, zmienił się. Zmienił się na gorsze...

---------------
Heeejka :*
Pod ostatnim rozdziałem znajduje się ponad 15 komentarzy, więc jak obiecałam dodaje ten post jak najszybciej potrafiłam. Rozdział jest DŁUGI! :)
Podoba się? Ja jestem z niego zadowolona, chyba źle nie jest, co? :)
Jeśli znowu będzie pod tym postem tak dużo komentarzy to może wstawie następny rozdział szybciej niż zwykle? Kto wie? :P
Miłego wieczory kochani! :*
KOMENTUJCIE! <3